Padał deszcz, i wcale nie było czuć zimy. Słota zniechęcała by wyjść z domu, jednak mimo wszystko wygramoliłam się na nieprzyjazną pogodę by za wszelką cenę słyszeć muzykę. Dla muzyki jestem zdolna do poświęceń. Na szczęście nie tylko ja.

Dziesięć minut po godzinie dwudziestej przypinałam rower do siatki przed klubem, łapczywie łapiąc oddech wbiegłam po schodach, by przekonać się, że zdążyłam.

W klubie TU gwar. Roześmiany i przytulny niedzielny klimat, był tak różny od mokrych, szarych ulic miasta. Pomiędzy gośćmi krzątał się prześliczny pies husky, który świdrował swoim hipnotyzującym wzrokiem nowo przybyłych. Ciepłym i radosnym uśmiechem, jak zwykle wszystkich witała gospodyni miejsca. Można się było odprężyć i swobodnie, przy lampce wina, kubku herbaty, czy smacznego kraftowego piwa, jeszcze przez chwilę pocieszyć się weekendem.

Na scenę weszli bez zapowiedzi. Pomalowane twarze, zdecydowany krok, pewność ruchów. Chwycili za instrumenty, porozumiewawcze skinienie i po lokalu rozniosły się dźwięki kalimby. Gwar ucichł, wszyscy (nawet pies husky) zwrócili swoje oczy w stronę sceny. Magdalena Sowul, frontmenka zespołu, przyodziana w pomarańczowe szaty, rozpoczęła spektakl. Tak naszym udziałem stał się moment czarów i dziwów. Kwartet szybko zjednał sobie wszystkich dźęwkami klarnetu, głosem, skrzypcami, kontrabasem i perkusją dopełniającą całości. Widownia została porwana w wir dosadnych spostrzeżeń dotyczących rzeczywistości, okraszonych skrupulatnie dobranymi dźwiękami. Mix słów, improwizacji i muzyki był hipnotyzujący. Wybrzmiały numery z autorskiej płyty zespołu “Linienie”. Usłyszeliśmy między innymi “Czernego Pana”, “Wodę” czy “Stare Drzewo”. Zgromadzeni w TU mięli okazję posmakować także czegoś zupełnie nowego od zespołu. Maciej Wróbel, Sebastian Świąder, Michał Mościcki i Pani Las, czyli wspomniana już Magdalena Sowul, twórcy projektu, do występu w klubie TU zaprosili absolutnie wyjątkową postać -Zofię Wronkę, która na żywo dopełniała magię zespołu swoją sztuką. W trakcie koncertu nie tylko stymulacji doznawały uszy zebranych, duszę poruszał również obraz, który pozwalał na półtorej godziny totalnie oderwać się od rzeczywistości.

To była druga wizyta zespołu ugla w klubie TU. Oby tych wizyt było więcej, bo to wyjątkowe przeżycia, mocno poruszające i absolutnie wartościowe.

Foto Rafał Jakuszczonek
Txt Karina Olejniczak

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Sjon_21
Łódzkie Wideosesje (wideo)
mod_DSC8832
Hunter w Dekompresji (foto)
16.03.2013_157
Łukasz Zagrobelny w Manufakturze (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*