Washing_Machine_w_Stereo_Krogs“Nazywamy się The Washing Machine, 14 listopada wyszła nasza debiutancka płyta Into the Sun.” To zdanie w ostatni piątkowy wieczór wybrzmiewało z ust wokalisty Łukasza Drewniaka nader często. Trudno się dziwić. Muzyków rozpiera duma i radość, bo wreszcie doczekali się debiutu fonograficznego. Z tej okazji panowie przyjechali do łódzkiego Stereo Krogs, żeby zagrać koncert promujący ten dopiero co wydany krążek.

Łodzian spotkał niemały zaszczyt. Nie dość, że już cztery dni po premierze, to jeszcze jako pierwsi w Polsce mogli usłyszeć niemal cały materiał z Into the Sun na żywo! Zabrakło jedynie instumentalnego utworu tytułowego i schowanego na płycie outra. Trochę szkoda, bo to dość atrakcyjne muzyczne smaczki, ale i tak nie ma co narzekać. Numery Washing Machine na żywo brzmią jeszcze bardziej drapieżnie niż na albumie. Pralki są prawdziwą koncertową bombą!

Zaczęli od singlowego The Hallow. “Czy ktoś z was widział nasz teledysk?” Takie pytanie zadał publiczności wokalista i był nieco zdziwiony ilością rąk podniesionych do góry, bo jak się okazało, sporo osób na sali ów klip znało. Po mocnym wejściu zespół nie zwalniał tempa. Made a Mistake, który odtwarzany z płyty nie pozwala usiedzieć w miejscu, na koncercie przeradza się w istną petardę. This love is killing us w wersji live również nabiera dodatkowego “pazura”. Kawałki Pralek na żywo brzmią bardzo drapieżnie, jednak – co niezwykle ważne – nie tracą swojej melodyjności i przyciągają publiczność niczym magnes.

joomplu:29080Nie obyło się bez koncertowej premiery. Zespół po raz pierwszy zagrał jedyną jak do tej pory w ich repertuarze balladę This is goodbye. To był wyjątkowy moment koncertu. Panowie na chwilę ujarzmili swoją rockowo-rewolucyjną naturę ale… tylko do końcowych partii utworu, kiedy to już nie wytrzymali i klimatyczną akustykę zamienili w mocną elektronikę. Oprócz kawałków z Into the Sun pojawiły się dwa rarytasy, czyli piosenki napisane do wierszy Juliana Tuwima. Ciekawie zaaranżowane, nadały tym tekstom nowy, współczesny wymiar.

Jako, że panowie grają niezwykle żywiołowo i energetycznie, nie obyło się bez szalonych tańców i nerwowego pogo. Kilku osobom w ferworze zabawy udało się nawet wywinąć efektownego orła na środku sali. Mimo tego, że owe sytuacje wygladały dość dramatycznie, nikomu nic się nie stało, a wariackie harce trwały dalej. Iście rock and rollowe i bardzo widowiskowe zakończenie koncertu zapewnił wokalista zespołu, który niemal zanurkował w zestawie perkusyjnym, a gdy się z niego wynurzył, czule uściskał perkusistę. Tym miłym akcentem zespół pożegnał się z widownią i zszedł ze sceny. Kiedy następna okazja do posłuchania Pralek na żywo w Łodzi? Tego jeszcze nie wiadomo, ale oby jak najprędzej, bo naprawdę warto!

/fot. Przemek Sikora, muzyczneobrazki.pl

Zobacz także:

The Washing Machine – Into the Sun (recenzja)

Washing Machine rusza w trasę z “Into The Sun”

Soundedit 2011: The Washing Machine w Lizard Kingu

W ogniu pytań: Krzysiek Drewniak (The Washing Machine)

W ogniu pytań Łukasz Drewniak (The Washing Machine)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_0741
October Leaves w Domu Literatury (foto)
IMG_9244
Organek w Klubie DOM (foto)
_MG_8915
Piotr Rogucki w Wytwórni (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*