KrlestwoNa poprzednich płytach Psychocukru panował totalny miszmasz. Począwszy od długości piosenek, które były skrajnie różne, przez język w jakim zostały zaśpiewane (angielskie teksty wymieszano z polskimi), aż po samą motorykę utworów – nieznośny wręcz hałas serwowany był na zmianę z potulnymi dźwiękami. Trzecia płyta niesfornych łodzian to propozycja zgoła odmienna. Przede wszystkim do bólu równa, choć wcale nie oznacza to, że nudna.

Znaki rozpoznawcze Królestwa to: po pierwsze – polskie teksty, po drugie – długie, stanowiące niemal połowę utworu intra lub outra oraz po trzecie –  to, co w piosenkach z tej płyty jest najważniejsze, czyli porządny muzyczny kopniak. Kwestia zaszufladkowania twórczości Psychocukru nadal pozostaje nierozwiązana. Najogólniej to, co grają można określić mianem gitarowego hałasu, połączonego z mocnym uderzeniem perkusji i tętniącym dźwiękiem basu.

Panowie są mistrzami w zmianach tempa. Z niebywałą swobodą falują między dosadnym hałasem, urzekająco łagodną melodyjnością, a czasem nawet nutą nostalgii. I nie chodzi tu o to, że poszczególne piosenki zagrane są w jednym konkretnym tempie /bo to nie sztuka/, lecz o to, że w jednej piosence dostajemy całą rytmiczną mozaikę.

Teksty z Królestwa, podobnie jak te z poprzednich płyt, pozwalają na zupełną swobodę interpretacyjną. Tradycyjnie dominują frazy ironiczne, absurdalne i mocno abstrakcyjne. I tak w Grzechotniku mamy afirmację świata, który wprawdzie „cały czas dziwi nas” ale i tak „cały czas pięknie jest”, lecz mimo wszystko nie tak do końca kolorowo, bo „wąż cały czas kusi świat”. Z Dziczy dowiemy się, że to co w życiu najważniejsze to „Wąsy, wolność, miłość, grupen seks”, hasła głoszone przez Psychocukrów, którzy od lat są ich wiernymi wyznawcami. Za to w utworze tytułowym, możemy doszukać się inspiracji tekstami grupy, która niejednokrotnie była bohaterem drwin i docinków Psychocukru, czyli happysad. Psychocukrowe „Mamo potnę się podaj proszę ostry nóż” jak ulał pasuje do happysadowych „Pchnij mnie kuchennym nożem”, albo „Znowu tępa próba żyletki”. Fani happysad powinni czuć się wyróżnieni.

W piosence Kasjopeja, Sasza śpiewa „Cofam się, a jednak idę wprzód”. Zdanie dobrze puentujące to, co dzieje się na Królestwie. Psychocukier nie podąża za muzyczną modą. Inspiruje się tym, co działo się w muzyce rockowej dobrych kilkadziesiąt lat temu, a co najważniejsze umie ów inspiracje mądrze wykorzystać, tworząc szczere i pozbawione muzycznego zadufania piosenki. Wyśpiewywane w XXX słowa „To właśnie ten czas, nieznany czas, będę się śnił…” mogą okazać się prorocze. Królestwo to jak na razie najlepsza płyta Psychocukru, która raz wpuszczona do głowy, zostaje tam na dobre i prześladuje słuchacza, nie dając mu wytchnienia nawet podczas snu.

Zobacz także:

Premiera “Królestwa” Psychocukru w Łodzi Kaliskiej

W ogniu pytań: Sasza Tomaszewski (Psychocukier)

W ogniu pytań: Marcin Awierianow (Psychocukier)

W ogniu pytań: Piotr Połoz (Psychocukier)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
IMG_9510
Muniek i Przyjaciele w Tawernie (foto)
DSC_3821_DxO
Bracia Figo Fagot w Bedroomie (foto)
Zakaz_W
Zakaz W w finale plebiscytu „Moja Piosenka na Euro 2012”

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*