pml219 czerwca był drugim dniem alternatywnego święta dla fanów mniej komercyjnych dźwięków. Tym razem na Przestrzeni Muzyki Live wystąpili: Kombajn do zbierania kur po wioskach, Dick4Dick, Muchy, Lao Che i Coma.

 
Organizatorzy nie wyciągnęli niestety wniosków z dnia pierwszego. Obsuwy, (wprawdzie nie tak masakryczne jak pierwszego dnia, ale jednak), czy bezwzględne skracanie koncertów, pojawiły się ponownie.

Jako pierwsi mieli zagrać zwycięzcy konkursu dla młodych zespołów, wyłonieni pierwszego dnia. Sen Zu, (bo o tej grupie mowa) jednak nie zagrał. Ich koncert odwołano. Imprezę, z kilkudziesięciominutowym opóźnieniem otworzył więc Kombajn do zbierania kur po wioskach. Mimo tego, że grał dla garstki ludzi, można odczuwać, że dał z siebie naprawdę dużo. Standardowo nie obyło się bez niebezpiecznie wyglądających akrobacji scenicznych wokalisty. Oprócz starszych numerów, grupa zagrała kilka całkiem nieźle zapowiadających się piosenek premierowych. Na koniec wokalista powiedział „Chcecie Warszawę? To śpiewacie sami.” Fani oczywiście mieli ochotę zaśpiewać ten sztandarowy utwór zespołu, jednak było ich zbyt mało, żeby byli słyszalni. Muzyk skwitował wiec to krótkim „Nie to nie” i zespół zszedł ze sceny.

Jako drudzy na scenie pojawili się panowie w bardzo obcisłych i świecących legginsach, czyli Dick4Dick. Jak zwykle w ich przypadku było bardzo energetycznie, a wszystko głównie za sprawą mocnych klawiszy i charyzmatycznego wokalisty. Koncert zakończyli doskonałym wykonaniem ich najbardziej znanego utworu „Technology”.

Następnie przyszedł czas na niekwestionowanych królów indie rocka, czyli poznańskie Muchy. Ich setlista była podzielona na dwie części. W pierwszej usłyszeliśmy kilka piosenek z ostatniej płyty, w tym m.in. „Przesilenie”, „Notorycznych debiutantów”, czy ostatni singiel „Zimne kraje”. Potem w ramach perełki pojawiła się „Historia podwodna” Lecha Janerki, po czym zespół przeszedł do utworów z debiutu. Nie zagrał ich jednak zbyt wielu, bo otrzymał komunikat, że musi już kończyć. Ostatni utwór jaki usłyszała publiczność to „Galanteria”. Koncert pozostawił ogromny niedosyt, bo zespołowi nie pozwolono zagrać niemal 1/3 setlisty! Nie pomogły prośby basisty, próbującego negocjować z organizatorem. Na nic się też zdało skandowanie publiczności. Zwieńczeniem tej ‘bitwy’ było wyłączenie mikrofonu wokalisty. Tym samym nie mógł on nawet pożegnać się z fanami…

Podobna sytuacja miała miejsce podczas koncertu Lao Che. Grupa, która słynie z długich, dwugodzinnych koncertów, musiała zejść ze sceny po niecałych czterdziestu minutach. Jedynie kończąca imprezę Coma, grała ok. 90 minut, co i tak, jak na nich bardzo krótko.

Podsumowując: Line up imprezy był naprawdę zacny, ale to nie wystarczy. Granie 30-40 minutowych koncertów, w przypadku niektórych zespołów mija się z celem. Spychanie zespołów ze sceny, niemalże siłą jest niedopuszczalne! Można odnieść wrażenie, że koncerty były grane dla nikogo, bo zdanie publiczności w ogóle nie było brane pod uwagę. Przy następnych edycjach, (jeśli w ogóle takie będą), warto pomyśleć albo o punktualności, albo o zmniejszeniu liczby występujących zespołów. Poziom konferansjerki też budzi zastrzeżenia, o czym już pisałam wcześniej. Pomysł na festiwal bardzo interesujący, jednak organizacja zdecydowanie do poprawy.

Zapraszamy do obejrzenia foto relacji, więcej zdjęć wkrótce:

 
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
Przestrzeń Muzyki Live Przestrzeń Muzyki Live
/foto Przemek Sikora / muzyczneobrazki.pl

Zobacz także:
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Masala zagrała w Kaliskiej (foto)
jlewispc
Juliette Lewis i Power of Trinity na Targowej (foto)
IMG_0388
Sorry Boys w Wytwórni (foto)
5 komentarzy
  • 20 czerwca 2010 at 19:24

    Drugi dzień festiwalu nie zaskoczył mnie niczym specjalnym. Ot, kilka koncertów okraszonych dwugodzinną obsuwą. Za naprawdę udany mogę zaliczyć występ Kombajnu Do Zbierania Kur Po Wioskach – piękne zaangażowanie! Dick4Dick to po prostu muzyka do zabawy, ale nie przy garstce osób, jaka wtedy była obecna na stadionie. Muchy zagrały bez polotu – podejście jak do kolejnej chałtury. Na Lao Che i Comę już nie chciało mi się czekać – frekwencja była na tyle marna, że o atmosferze festiwalowej można było tylko pomarzyć. Tegoroczną Przestrzeń Muzyki Live oceniam na 3. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie lepiej.

  • marcinb
    20 czerwca 2010 at 16:13

    aa bo był jeszcze jeden zakamuflowany fotograf, ale coś się nie odzywa

  • magda
    20 czerwca 2010 at 14:27

    hmm, pierwsze słyszę, jakobym miała wstawiać jakieś fotki ;p

  • 20 czerwca 2010 at 13:56

    To już wiem czemu były potrzebne te zdjęcia publiczności 🙂
    Magda czemu tak długo trzeba czekać na Twoje zdjęcia ;>

  • xx
    20 czerwca 2010 at 11:55

    hej.jeśli ktoś ma kontakt z pewną dziewczyną stojąc w pierwszym rzędzie ,po prawej stronie ,między chłopcem ,a dziewczyną w okularach na 24 zdjęciu ,to proszę o kontakt!; )
    xx58@interia.pl

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*