Jude_-_Ultimate_ObedienceTo właśnie tym materiałem, Jude zadebiutowali w połowie lat 90. Nagrane w czasie bardzo krótkiej, kilkunastogodzinnej sesji utwory, grupa wydała własnym sumptem na kasecie, w skromnym nakładzie liczącym 25 sztuk. Teraz, po blisko 20 latach od premiery, „Ultimate Obedience” można posłuchać w odświeżonej, zremasterowanej wersji.

Gdyby „Ultimate Obedience” wyszło spod rąk Godflesh, krytycy rozpływaliby się w zachwycie. Nie ulega jednak wątpliwości, że premierowy materiał Jude nie mógłby powstać nigdzie indziej, aniżeli w  industrialnej Łodzi. To właśnie Łódź, okazała się być doskonałym podłożem do powstania tego jednego z najciekawszych albumów w historii polskiego industrialu.

Debiutancki materiał Jude był przede wszystkim reakcją na zastaną rzeczywistość, która nie napawała optymizmem. Permanentna ruina mentalna, degradacja przestrzeni publicznej oraz degeneracja tkanki społecznej. To przykre warunki w których rodziło się Jude, będące swego rodzaju odruchem samoobronnym na zastaną teraźniejszość.

Maszynowe pętle i brudne sample, których pełno na „Ultimate Obedience”, dają świadectwo pamięci o tragicznych śladach historii. Debiutancki album Jude to ponad 40-minutowy obraz brutalnej rzeczywistości. Bezlitośni oprawcy, okrucieństwo i terror getta, wszechobecna inwigilacja, czy ludzkie upodlenie, poniżenie i beznadzieja to tylko niektóre z niewygodnych tematów, jakie poruszane są w tekstach na płycie.

Muzycznie debiut Jude to swoista dźwiękowa nawałnica. To niespokojny hałas, złożony z idealnie dopasowanych do siebie elementów: brudnego, rzężącego basu, agresywnych riffów gitarowych oraz ciężkiego, miarowego brzmienia perkusji. Wszystko obowiązkowo spowite jest przez wszechobecne szumy i dźwięki maszyn. Idealne wykończenie tego muzycznego łomotu stanowi przerażający, dosadny wokal.

joomplu:112157/fot. Aleksandra Kucia

Z powodu bardzo skromnego zasięgu, „Ultimate Obedience” został skazany na absolutną nieobecność w jakiejkolwiek historii polskiej muzyki ciężkiej. O kasecie krążyły legendy, była jednak nieosiągalna, nawet w internecie. W 1997 roku, gdy zarejestrowano materiał, na polskiej scenie nie było drugiego zespołu, który tworzyłby tak pionierskie, jak na owe czasy dźwięki. Wznowienie tego albumu jest doskonałą okazją, by ponownie sięgnąć po ten kawałek świetnej muzyki i przekonać się, że Jude bez wątpienia zasługuje na miano prekursorów muzyki industrial hardcore w Polsce.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
ostr_dorosly
O.S.T.R. “Tylko dla dorosłych”
Micromusic-2280
Mikromusic w Wytwórni (foto)
Rezerwat akustycznie w Radiu Łódź (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*