eska2010Do niedawna współpraca Łodzi w Radiem Eska wyglądała wzorowo. Rozgłośnia wraz z telewizyjną Dwójką patronowała zabawie sylwestrowej w centrum miasta. To tu odbyły się w 2008 roku Hity na czasie. Łódź była także gospodarzem Eska Music Awards – muzycznych nagród przyznawanych przez słuchaczy stacji. W tym roku impreza transmitowana przez Polsat i oglądana przez miliony Polaków przeprowadza się do stolicy. Co się stało?

Nieśmiało wspomnieliśmy o tym na łamach Plastra pod koniec marca. Miasto wspomagało to wydarzenie w 2008 i 2009 roku kwotą po 600 tys. zł. W lutym tego roku do wydziału promocji rady miejskiej ponownie wpłynęła propozycja zorganizowana imprezy. Opiewała ona jednak na 1,4 mln zł.

Organizator gali, Grupa TIME SA, winę za wyprowadzkę imprezy z Łodzi zrzuca na władze miejskie. Zdaniem właściciela Eski, niemożliwe było skontaktowanie się z osobami odpowiedzialnymi w magistracie za kulturę, wskutek czego koncert przeniesiono do Warszawy. Gala Eska Music Awards odbywa się tradycyjnie pod koniec kwietnia, nie można było więc czekać.

W UMŁ usłyszeliśmy, iż miastu zależy na organizacji imprez, które będą szerzej dostępne dla publiczności. Gala Eski taką nie była – nie dość, że większość biletów była dostępna tylko dla VIP-ów, to i wejściówki dla fanów nie kusiły ceną. W ubiegłbym roku za obejrzenie Edyty Górniak, Piotra Kupichy i wielu innych trzeba było zapłacić od 60 do 120 złotych. W tym roku na scenie pojawić się mają m.in. Melanie Fiona, One Republic, Agnieszka Chylińska i Ewa Farna.

Jak informuje Magdalena Sosnowska, Łódź prowadzi rozmowy z Radiem Zet w sprawie zorganizowania w mieście jubileuszu 20-lecia rozgłośni. Oczywiście bardziej dostępnego dla łodzian niż gala Radia Eska.

 


Komentarz

 


W ubiegłym roku miałem przyjemność relacjonować galę Eska Music Awards w Łodzi. W tym roku będzie to raczej niemożliwe, bo stacja wyprowadza swoją imprezę do Warszawy. Tym samym miastu sprzed nosa ucieka kolejna impreza, dzięki której Łódź była obecna w mediach.

„Choć mamy najnowocześniejszą halę widowiskowo-sportową,  prezentują się w  niej światowe zespoły, nie zagości w niej Eska Music Awards 2010. I nie słyszę lamentów rycerzy Łodzi Festiwalowej pod kierunkiem p. Bartosza Domaszewicza, przewodniczącego Komisji Promocji Rady Miejskiej nad utratą w Łodzi kolejnego festiwalu tym razem: Eska Music Awards. Wydarzenie, które gromadziło w naszym mieście największe światowe gwiazdy z list przebojów,  23 kwietnia  Polsat będzie transmitował  ale już nie z Łodzi tylko z Warszawy. To już wybitna festiwalowa antyreklama!”- tak fakt przeniesienia gali do stolicy skomentował na swojej stronie internetowej wiceprezydent Łodzi, Włodzimierz Tomaszewski. Tytuł wpisu znamienny i adekwatny do świątecznej atmosfery – „Potrzeba Zmartwychwstania”.

Po tej publikacji lokalne media zaczęły rozwodzić się nie tyle nad dużą stratą dla miasta, ale nad „dramatycznym” tonem wypowiedzi wiceprezydenta. Ja jednak zamierzam gali Eski bronić. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta. Siła oferty kulturalnej każdego miasta winna tkwić w jej różnorodności. Łodzi do tej pory się to udawało – były festiwale jazzowe, filmów dokumentalnych, muzyki poważnej. Była impreza sylwestrowa w centrum, były koncerty gwiazd pierwszej ligi w Arenie. Ta mnogość atrakcji powoduje, że w kontekście starania się chociażby o miano Europejskiej Stolicy Kultury jesteśmy poważnym i zauważalnym kandydatem.

Nie można zapominać, że na szeroko rozumianą kulturę składa się wiele podpunktów. Jednym z najważniejszych jest kultura popularna – tak szeroko reklamowana w mediach. Co do jej jakości można dywagować w nieskończoność, ale wyniki badań słuchalności rozgłośni radiowych czy telewizyjnych stacji tematycznych mówią same za siebie. Muzyka z gatunku pop to segment najpopularniejszy i najbardziej dochodowy.

Eska jest słuchana przez ludzi młodych. I tacy też pojawili się rok temu przed Pałacem Sportu. Gotowi byli zapłacić nawet 120 złotych (to już jednak duża przesada), żeby posłuchać na żywo Edyty Górniak, Feela czy zagranicznych wykonawców. Gala była transmitowana w piątkowy wieczór w Polsacie i wielokrotnie podkreślano, że „bawimy się dzisiaj w Łodzi”. Taka reklama dla miasta jest bezcenna. Nawet jeśli Górniak zapomina tekstu swojego przeboju, a Kupicha w konferansjerce wyręcza się swoją koleżanką, to i tak trzeba uznać EMA za dobre i profesjonalne widowisko.

I takiego właśnie będzie nam w Łodzi brakować. Stanowiło ono uzupełnienie kulturalnej mapy miasta. Można dużo mówić o kiczu i tandecie, o miałkich tekstach i playbacku. Nikt jednak nie podważy argumentu, że muzyka rodem z Eski czy innych pokrewnych mediów jest tą, której wielu z nas słucha codziennie. I że wielu z nas na EMA by się wybrało, albo po prostu włączyłoby telewizor.

Szkoda, że Eska Music Awards wyprowadza się do Warszawy. To już kolejne znane wydarzenie, którego losy są niepewne. Tomasz Bartosiak, nowy szef biura promocji UMŁ zapowiedział „uporządkowanie” łódzkich festiwali. Wypada trzymać kciuki.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
5N2C5990
Pogodno w Wytwórni (foto)
DSC06863
Domowe Melodie w Scenografii (foto)
IMG_1745
Artur Gadowski w EMPIKu (foto)
5 komentarzy
  • r.
    6 sierpnia 2010 at 19:46

    wiedziałem ze to zjebane miasto pod prawie kazdym względem.

  • kamil
    25 kwietnia 2010 at 20:38

    Dzięki naszym wspaniałym nowym władzom nie mamy kolejnej imprezy, która promowałaby miasto. Gratuluje panu prezydentowi Sadzyńskiemu , oby tak dalej.

  • Aga
    16 kwietnia 2010 at 13:27

    No oczywiście najlepiej Łodzi wszystko zabrać i przenieść do Warszawy!!! Chcę przypomnieć, że to Atlas Arena jest największą i najlepszą halą sportową w Polsce, a ona znajduje się w Łodzi!!! Nie oglądam już Eski w tym roku!!

  • Arcadious
    9 kwietnia 2010 at 23:30

    Najlepszym komentarzem będzie brak komentarza, podobnie jak niedługo w łódzkim kalendarzu imprez zabraknie jakichkolwiek pozycji…

  • 9 kwietnia 2010 at 21:44

    fuck!
    i będzie trzeba do Warszawy jechać by zdjęcia porobić!

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*