DSC_0772W piątek, 22 listopada, w Scenografii, przed łódzką publicznością wystąpił zespół Chłopcy Kontra Basia. Folkowo-jazzowe trio obchodzi w tym roku czterolecie swojej działalności.

Koncert był okazją do spotkania na żywo ze słowiańską muzyką ludową podaną w atrakcyjny dla współczesnego słuchacza sposób. Minimalizm instrumentarium (bas, perkusja i pobrzmiewające od czasu do czasu klarnet i drumla) w połączeniu z wciągającymi tekstami, z których każdy opowiada inną historię, decydują o oryginalnym i niespotykanym na polskim rynku muzycznym brzmieniu grupy. Niewątpliwym atutem zespołu jest jego wokalistka Basia Derlak, która tego wieczora emanowała ze sceny niesamowitą energią i pogodą ducha. W pełni przemyślana interpretacja tekstów, wyrażana w każdym geście i odpowiedniej artykulacji sprawiła, że właściwie każdej zaserwowanej mi tego wieczora ludowej gawędy wysłuchałem z ogromnym zainteresowaniem. A wspomnianych historyjek było naprawdę dużo, a tematy przeróżne, m. in. ludowe przesądy, namiętności, mniejsze lub większe grzeszki i  naiwne oczekiwanie na Boga, który miał odwiedzić piękną pannę, ale zapomniał…

W repertuarze przygotowanym na spotkanie z łódzką publicznością znalazły się m. in. utwory, do których zrealizowano dwa świetne teledyski – „Oj tak!” (to wspomniana już pieśń o niedotrzymującym słowa Panu Bogu) i „Wieczerza” (historyjka o kulinarnej zemście). Wspomniane utwory bez wątpienia zasługują na miano przebojów, podobnie jak transowe „Hej zagraj muzyczko” czy wzruszająca do łez „Kasia”. Ciekawie zabrzmiały również „Bociek” z „ornitologicznym” tekstem, oparta na tradycyjnej pieśni serbskiej „Sukienka” oraz zadedykowana obecnej wśród publiczności parze pieśń „O Martusi pchełce”. Najbardziej wybuchowy był jednak finał, podczas którego usłyszałem kolejną pikantną historyjkę o pewnej dziewczynie, która pokochała ośmiu mężczyzn na raz, „a dziewiątego też ładnego”. Na szczęście w pobliżu pojawił się dziesiąty, który zdeklasował rywali i rozwiał wszelkie wątpliwości owej kochliwej kobiety… Wszystko skończyło się dobrze, a wcielająca się w rolę zakochanej dziewczyny Basia mogła wspólnie z publicznością zaśpiewać: „Nikogo mi nie trzeba, gdy dziesiąty spadł mi z nieba. (…) Dam buziaka tylko temu kochanemu, dziesiątemu”.

DSC_0954

Na samym początku koncertu wokalistka stwierdziła, że zespół gra tylko piosenki, które lubi. Obserwując ciągły ruch na scenie, zabawę muzyką i zadowolenie z reakcji publiczności widoczne na twarzach Basi, Marcina i Tomasza nie miałem wątpliwości, że muzycy faktycznie kochają to, co robią. Na bis zagrali aż trzy utwory, a pożegnaniom z publicznością nie było końca. Jak widać, polska muzyka tradycyjna nadal może być atrakcyjna dla słuchaczy – to ogromnie pokrzepiające, że ma tak oddanych orędowników, którzy z zapałem przypominają o jej istnieniu kolejnym grupom odbiorców.

/fot. Joanna Wal

Zobacz także:

Chłopcy kontra Basia w Manufakturze (foto)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
DSCF4297
Krystyna Stańko w EMPIK Manufaktura (foto)
008mikormusic
Mikromusic w Łączniku (foto)
pg_happysad_13_0511
Happysad w Dekompresji (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*