misjakadrowegoIdąc do kina należy mieć świadomość, że „Misja kadrowego” zdecydowanie nie jest komediodramatem. Pojedyncze sceny, które można byłoby sklasyfikować jako komediowe nie uprawniają nas do sklasyfikowania tego filmu do tego gatunku.

Obraz Erana Riklisa jest raczej filmem obyczajowym, opowiadającym historię kadrowego pracującego w jednej z największych piekarni w Jerozolimie. Pewnego dnia jego zawodowa reputacja poddana zostaje próbie, bowiem w samobójczym ataku bombowym ginie jedna z pracownic piekarni – Julia, z pochodzenia Rumunka. Piekarnia zostaje oskarżona przez media o niehumanitarną i obojętną postawę wobec zatrudnionych w niej obcokrajowców. Warto zauważyć, że w tle często przewija się temat zamachów bombowych w Jerozolimie.

Samolubny i osamotniony kadrowy w trakcie rozwodu, zniechęcony życiem próbuje ocalić reputację swoją i firmy. Kadrowy zostaje wysłany w podróż, w trakcie, której eskortuje trumnę z ciałem Julii do jej rodzinnego domu w Rumunii. Odnajduje męża i syna zabitej kobiety, i to on zjednuje rodzinę. Wyjazd jest dla niego swoistym katharsis, która pozwala mu odnaleźć się w świecie swoich uczuć. Cały czas w głębi duszy myśli, aby za trzy dni wrócić do swojej córki.

W tym melancholijnym filmie, jeśli chcemy się doszukać elementów komediowych, to zdarzają się one w trakcie owej podróży do Rumunii. Wyprawa rozklekotanym vanem w głąb wynędzniałego kraju budzi w nas śmiech, ale także chwile zadumy.

„Misję kadrowego” warto zobaczyć choćby ze względu na wewnętrzną metamorfozę bohatera.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
dzijestemblondynka
Dziś jestem blondynką – recenzja
nimfomanka
Nimfomanka cz. 1 – recenzja
londynski
Londyński bulwar – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*