miodKameralny obraz dla konesera. W polskich kinach pojawiła się ostatnia część trylogii Semiha Kaplanoglu pt. Miód.

    
Kilkuletni Yusuf uczy się w szkole czytać na głos. Pomaga tacie, Yakupowi, który jest dla niego wzorem. Z rodzicami mieszka na skraju wioski, tuż obok życiodajnego lasu. W tym nieco idyllicznym świecie pojawi się wkrótce skaza. Yakup wyrusza w poszukiwaniu miodu, malec zostaje sam z matką. Ojciec nie wraca.

Miód nie jest filmem dla każdego. Niewiele się w nim dzieje, niewiele tu dialogów i akcji. Wszystko wydaje się senne, poza gwarem współczesnego świata. Czasami jednak i na uboczu mamy – małe i nieco większe tragedie i radości. Ot, po prostu „miód” życia i śmierci.

Trudno powiedzieć, czy na Miód warto się wybrać. Ja po obejrzeniu miałem mieszane uczucia i coraz bardziej skłaniam się do powiedzenia, że niekoniecznie. Półtoragodzinna opowiastka „po łepkach” muska kolejne tematy – dojrzewanie, rola ojca, ludzie i natura etc. Czegoś jednak tutaj brak. Za wiele medytacji, za mało wniosków.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
historiaroja
Historia Roja – recenzja
manchester
Manchester by the Sea – recenzja
almanya
Almanya – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*