Od 29 sierpnia do 9 września w Łodzi i w okolicach odbędzie się po raz pierwszy Fine Dining Week. Za 119 zł będzie można zapoznać się z 5 popisowymi daniami wybitnych szefów kuchni. Zapisy za stronie finediningweek.pl. Świadomość w Polsce czym jest fine dining, wciąż dopiero rośnie. Festiwal służy więc przede wszystkim pokazaniu gościom, czym jest sztuka restauracyjna najwyższej próby. Mają oni okazję na pełne, samodzielne doświadczenie fine diningu, by dzięki temu zrozumieć, na czym naprawdę polega jego ekskluzywność.

Restauracje biorące udział w wydarzeniu z Łodzi i okolic:
– Affogato
– Cztery Ściany
– Fatamorgana
– Kamienica numer 6
– Quale Restaurant
– Restauracja delignt Vienna House
– Revelo
– Wzorcownia by W. Bober

WYDARZENIA TOWARZYSZĄCE ŁÓDŹ

od 29.08 do 09.09.2018, “Brush Barber Shop”, ul. Piotrkowska 138/140
Brush Barber Shop Cocktail Set Menu
Z okazji “Fine Dining Week” festiwalowy Cocktail Bar “Brush Barber Shop” przygotował specjalny 3-elementowy set koktajlowy doskonały na każdy wieczór po degustacji festiwalowych dań.

05.09.2018, godz.: 18.30, Winebar “Dwa Przez Cztery”, ul. Roosvelta 2/4
Komentowana degustacja win „Malownicza Gaskonia i Domaine du Tariquet”
Jeden z największych producentów win w Gaskonii – Domaine du Tariquet, odwiedzi nas i opowie o swoich winach. W roli głównej Florence Boucheron.

05.09.2018, godz.: 19.00, Dom Literatury, ul. Roosvelta 17
Spektakl “Głodomór” – prapremiera (według “Odejścia głodomora” Tadeusza Różewicza).
Finał XX Przeglądu Małych Form Teatralnych Letnia Scena 2018 i ogłoszenie wyników konkursu Przeglądu & Fine Dining Week.

Wśród uczestników minionych edycji znalazły się między innymi restauracje Amber Room, Belvedere, N31 by Robert Sowa czy Genesis. Letnia odsłona Fine Dining Week to z jednej strony udział wyjątkowych, znanych w całej Polsce, ekskluzywnych restauracji, jak również kilku debiutantów, w tym Restauracja „Affogato” z Łodzi w której mieliśmy okazję poznać młodego, ale już utytułowanego Szefa kuchni Jakuba Hamankiewicza.

Wywiad z Jakubem Hamankiewiczem, Szefem kuchni Restauracji „Affogato” w Łodzi:
Jak to się stało, że zacząłeś gotować i w jakim wieku byłeś?
Przypadkiem – poszedłem do szkoły gastronomicznej w ogóle nie chcąc gotować! Pomyślałem „będę miał dobry zawód, spróbuję”… I tak trafiłem do pracy w karczmie obok mojego rodzinnego miasta, gdzie kucharze zarazili mnie gotowaniem. Awansowałem od stanowiska pomocy kuchennej do zastępcy głównego kucharza i pomyślałem „to coś dla mnie”. Następnie wyjazd do Francji i później wszystko poszło już z górki – zajarałem się tym…

Wielu świetnych szefów kuchni wspomina, że bardzo duży wpływ na ich rozwój miał zagraniczny wyjazd. Jak to wyglądało w Twoim przypadku i ile lat spędziłeś za granicą?
Ja wiedziałem po co jadę, spędziłem we Francji 6 lat, wiedziałem co chcę tam zrobić i jaki mam cel, a jechałem po to, aby zdobyć wiedzę. Do tego dążyłem w każdym miejscu, w którym pracowałem we Francji, a pracowałem zarówno w wielkich restauracjach z ogromnym ruchem, jak i w restauracjach z gwiazdką przewodnika Michelin, czy wyróżnionymi trzema czapkami Gault & Millau. I każde z tych miejsc mi coś dało – pokazały mi co wolno robić, czego robić nie wolno i tak naprawdę one wszystkie wykreowały mnie jako kucharza. Zobaczyłem co mi się podoba w tym zawodzie, co chcę pokazywać swoim gościom, gdy już będę Szefem kuchni – czyli teraz – i w czym trzeba być konsekwentnym.

Skąd czerpiesz inspiracje do dań?
Każdy dzień może być inspiracją, potrafię zasypiając pomyśleć o czymś w nocy, rano pojechać na rynek, zrobić zakupy i wymyślić nowe danie. Naprawdę, tak to wygląda! Mam też taką smykałkę, że nie zawsze muszę spróbować czegoś, żeby wiedzieć, że to będzie dobre – takie wyczucie smaku, to bardzo ważne. Te połączenia różnych smaków, dlatego w Affogato miksujemy różne kuchnie i style. Czerpiemy dużo z Polski, ale podobnie od skandynawskich Szefów, jak i od japońskich. Wszystko może być inspiracją… Może być nim drzewo, ludzie którzy nas otaczają, produkty i ludzie od których pochodzą… Ponieważ my to my, ale osoby, od których pochodzą te produkty ciężko pracują, aby były one już bardzo dobre zanim my zaczniemy na nich gotować, więc są równie ważni.

Opisz w pięciu słowach Affogato.
Zmiana na lepsze, zespół… To miejsce, które trudno opisać w kilku słowach – ono samo będzie się opisywać. Od kiedy ja tu jestem zmieniliśmy nieco kierunek, w którym będziemy konsekwentnie i powoli dążyć. Nie wiem więc, czy jestem już w stanie w stu procentach opisać Affogato, ponieważ jest wiele marzeń i projektów w naszych głowach, ale mogę powiedzieć co chcemy zrobić w Affogato… Chcemy zrobić dobre miejsce z dobrą kuchnią, fajnymi ludźmi i zarażać naszą pasją naszych gości. I to jest nasz cel.

Jakimi produktami z regionu, my – Łodzianie – możemy się pochwalić?
Staram się odnajdywać wokoło nas perełki, ale jeszcze jesteśmy daleko pod tym względem od jakości, którą ja wkładam jako Szef kuchni i tej jaką chcę uzyskać w Restauracji. Dlatego osobiście czerpię i wychodzę spoza województwa łódzkiego i szukam nieco dalej. Nie dlatego, ponieważ nie chcę stąd czerpać produktów, ale dlatego, że jeszcze ich nie znalazłem… Jedyne o czym mogę wspomnieć to małe gospodarstwo od którego biorę część warzyw, które sprawdza się jeżeli chodzi o jakość w mojej kuchni. Dam tu przykład – jego właściciele odwiedzili mnie, ja pokazałem, czego bym od nich oczekiwał i po kilku dniach otrzymałem zdjęcie ze skrzynką nasion do nasadzenia gotową, aby zrobić dla mnie testy. I to jest wspaniałe! Tak się musimy napędzać, pracować razem w zespole, aby finalnie osiągnąć odpowiedni efekt. Ale ja wciąż szukam i nie przestanę szukać!

Jakie cechy charakteru muszą posiadać Kucharze w Twoim zespole? Czego od nich oczekujesz?
Pokory i pasji do tego co robią. Nie mogą być przypadkowi, ja nie chcę mieć w zespole kucharzy, którzy się smucą. Oczywiście presja jest presją i jest obecna w tym zawodzie, ale muszą gotować z uśmiechem na twarzy i każdy z nich musi mieć w sobie coś takiego co jest tylko jego. Mam to szczęście mieć w swoim zespole chłopaków z których każdy z nich ma swoją własną smykałkę i to tak naprawdę tworzy z nas zespół. Ktoś kiedyś powiedział bardzo mądrze, że Szef kuchni jest na tyle silny na ile silny ma zespół. Dam przykład Dawida – mojego zastępcy, który piecze chleby dużo lepiej niż ja i tu właśnie o to chodzi! W tym tkwi nasza siła – ja daję coś od siebie, inni dają również coś swojego i układamy to w całość. Czyli głównie pokora: do samego siebie i wszystkiego dookoła, a reszty uczymy się razem.

Co według Ciebie znaczy powiedzenie coraz częściej powtarzane przez polskich Szefów kuchni o “jakości produktu”?
Hmm… Ja nie zdobywam produktu z myślą o tym, co chcę z niego zrobić. Ja najpierw go kupuję i myślę co z niego przygotować. Do mnie produkty mówią… Ja patrzę na karczocha i widzę, że muszę go mieć bo to jest produkt super jakości. Podobnie z grzybami i innymi produktami, tego nie da się opisać, to po prostu trzeba czuć, trzeba wziąć produkt do ręki, spróbować go, sprawdzić jego teksturę… Nie można też wszystkiego przekreślać, bo coś może być odpowiednie do jednego typu dania, a do innego już nie – trzeba mądrze do wspomnianej oceny podchodzić.

Wszyscy kojarzą Cię jako zawsze uśmiechniętą i ciepłą osobę. Jaką filozofią kierujesz się w pracy?
Ja lubię gotować, uwielbiam to robić, jestem pracoholikiem, przez co niektórzy moi bliscy cierpią, ale to jest to, co przynosi mi bardzo dużo szczęścia… Restauracje są po to, aby je odkrywać, dlatego ja również oczekuję gości, którzy odwiedzą nas, aby coś odkryć. Odkryć nas, czy odkryć mnie, czyli mój sposób na gotowanie tak naprawdę. To jest dla mnie niesamowite szczęście, że mam zawód, który może mnie utrzymać, a zarazem jest moją pasją i tego tak naprawdę możecie mi zazdrościć (uśmiech).

Wcześniej swoją kuchnię określałeś jako połączenie klasycznej polskiej kuchni i francuskiej w nowoczesnym wydaniu. Czy odkąd objąłeś Affogato inaczej byś określił swój styl?
Moja kuchnia. To wciąż coś, czym chciałbym karmić swoich gości, to coś co sam chciałbym jeść… Oczywiście, że czerpię dużo z Francji, ponieważ stamtąd mam bazę, to czego się nauczyłem, ona jest we mnie… Oczy otworzył mi również wyjazd do Kopenhagi w ramach nagrody za zwycięstwo Grand Prix Festiwalu „Restaurant Week” (jesień 2016 roku, przyp. red.). Otworzyło mi to oczy, ponieważ utwierdziło w przekonaniu, że idę dobra drogą, ponieważ – nie chcę, żeby mnie źle zrozumiano, ale zjadłem tam, tam nas ugoszczono i pomyślałem sobie „właśnie w tym kierunku chcę iść, właśnie tą drogą”. Dla mnie nie było tam nic dziwnego, nic co by mnie zaskoczyło – to wszystko było dla mnie naturalne, a zarazem ekscytujące. Po to właśnie idziemy do Restauracji, aby sprawić sobie przyjemność, dobrze się bawić i mile spędzić czas.

Wylądowałeś na bezludnej wyspie, mija pół roku. O czym marzysz do zjedzenia?
Ja bardzo lubię warzywa, naprawdę… Nasze warzywa, to coś z czym najbardziej lubię pracować.. I coś, co daje mi największy „challenge” w perspektywie gotowania dla moich gości (uśmiech).

Źródło: Łódź Fine Dining Week

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
gra
Foto-Agenci: Kryptonim Olympus
Moto Weteran Bazar – czerwiec 2015
xix_oglnopolska_gieda_rzeczy_dawnych_i_osobliwoci_20110306_1508579067
Ogólnopolska Giełda Rzeczy Dawnych i Osobliwości – XXVI edycja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*