DSC00050

Jak większość z was wie, część się domyśla a część właśnie się dowiedziała, Rzym podbił Grecję przejmując kulturę, sztukę i bogów (zmieniając nieco imiona dla niepoznaki). Losy świata zmienione zostały mieczem i wojennym geniuszem. Ja sprawię dziś, że Grecja podbije Włochy geniuszem kulinarnym 🙂

Spaghetti kojarzy się wszystkim z pomidorowym sosem z torebki ewentualnie z pomidorami z puszki. Kluski pływają w basenie wypełnionym mięsem i pomidorami. I ja również uwielbiam te wersję. Ale większość wcinając zacną porcję ma problem z przejściem z fotela na kanapę. I co tu dużo ukrywać.. ja też świetnie znam ten stan.

Dziś pokaże wam jednak nowy i świeży sposób na makaron.

Do niedawna za oknem szalały upały, które sprawiały, że rosół mamy parował nam prosto w pory, a spaghetti kapało niemal z czoła. Na taką temperaturę idealnym rozwiązaniem jest właśnie moje pyszne spaghetti. Po pierwsze jest bardzo łatwe w przygotowaniu, do tego świeże i delikatne w smaku, składniki nie zlewają się w jedna breję, ale można smakować każde z osobna.

Moja propozycja to włoski makaron podbity przez grecką fetę, czarne oliwki, oliwę tłoczoną z tych że, pyszne słodkie pomidory, aromatyczny czosnek i orzeźwiającą natkę pietruszki. Makaron smakuje równie pysznie na ciepło i podjadany z lodówki na zimno.

Wiem, że pogoda nie wygląda, na wczesno – wrześniową a każdy głębszy wdech wypełnia nasze nozdrza jesienią a umysł depresją, dlatego też dziś proponuję na obiad coś, co przypomni nam letnie upały, greckie słońce i włoski temperament owinięty wokół widelca.

DSC00024

Ponieważ podstawą tej potrawy jest wyrazisty smak każdego ze składników zachęcam do zakupienia dobrego makaronu. Może być spaghetti bądź fettucine, możecie wybrać swój ulubiony kształt, ważne żeby był dobrej jakość i nie zamienił się w rozgotowano/niedogotowaną (tak to jest możliwe) kluchę nijakiego smaku. Ja polecam Lubellę – jest bardzo dobra i w przystępnej cenie. Oliwa z oliwek jest równie ważna a ta z Tesco robiona dla Tesco jest niedroga i całkiem przyzwoita.

Ser feta. Z tym może być problem w Łodzi, ponieważ przepisy UE zabroniły już nazywać fetą czegoś, co najwyżej jest jej dalekim kuzynem. Na szczęście ta piąta woda po kisielu nie jest wcale taka zła tylko dużo bardziej słona i zbita niż oryginał, w każdym razie fetikos, fetix czy inny „ser typu feta” też będzie świetnie smakował. Oliwki koniecznie czarne z powodu koloru i smaku, który jest dużo łagodniejszy niż w zielonej odmianie. Pomidorki dość twarde tak, aby nie rozpadły się po sekundzie smażenia.

Jeśli więc macie ochotę uleczyć się z pierwszych syndromów jesiennej chandry, poczuć się jeszcze raz jak na wakacjach i rozpędzić kilka stratocumulusów wałęsających się nad waszymi głowami zapraszam do wspólnego gotowania!

Składniki:

1 opakowanie makaronu

(wasz ulubiony kształt)

1 opakowanie sera feta

6 twardych pomidorów

(bądź opakowanie

pomidorków koktajlowych)

1 szklanka czarnych oliwek

6 ząbków czosnku (lub 4duże)

1 pęczek natki pietruszki

3/4 szklanki oliwy z oliwek

sól i pieprz do smaku

Jeśli używam pomidorków koktajlowych pozostawiam je w całości, jeśli normalnych, dokładnie myję i kroje w ósemki pozbywając się nasion. Wydrążam je łyżeczką tak, aby nie zamieniły się w koncentrat rzucone na gorący olej.

Makaron gotuję zgodnie z opisem na opakowaniu, ważne żeby był jędrny i ugotowany al dente. Wrzucam go do dużej ilości wody ze sporą garścią soli i kilkoma kroplami oliwy.  

Czosnek kroję bardzo drobno, tak samo rozdrabniam umytą natkę pietruszki. Ser feta kroję w kostkę a oliwki pozostawiam w całości- bo takie właśnie lubię, jeśli nie przepadacie za nimi tak bardzo jak ja, możecie posiekać je w plasterki- smak nie będzie tak intensywny.

Ugotowany makaron odcedzam i przelewam zimną wodą tak, aby się zahartował. Zimny i pyszny zalewam jeszcze raz gorącą wodą, żeby go nieco podgrzać i odcedzony wrzucam do dużego naczynia.

Na patelni rozgrzewam oliwę, do nagrzanej dorzucam czosnek i oliwki, podsmażam chwilę intensywnie mieszając.

Do makaronu dodaję ser i posiekaną natkę pietruszki. Na patelnię dodaję pomidory oraz sól i pieprz. Smażę jeszcze przez chwilę i leję na makaron rozgrzaną oliwę, aromatyczny czosnek z oliwkami i jędrne gorące pomidory. Mieszam wszystko ostrożnie, aby każda nitka oblepiła się pysznościami. Jeśli poczujecie, że nad kuchnią unosi się za mało czosnku, lub potrawa potrzebuje więcej pieprzu, soli czy oliwy możecie teraz podrasować danie wg swojego gustu. Czasem dodaję też nieco tymianku bądź mieszanki ziół prowansalskich.

Jeśli macie ochotę na coś extra porcja tygrysich krewetek będzie tu idealnie pasowała, bądź w wersji na zimno jako sałatka z dodatkiem paluszków krabowych surimi.

Jeśli jednak wasz zew mięsa jest silny jak u jaskiniowca możecie dodać odrobinę piersi z kurczaka. Jeśli zostanie coś na następny dzień, będzie też pyszny podsmażony i posypany żółtym serem. Jeśli wpadniecie jeszcze na jakiś inny pomysł, podzielcie się nim w komentarzu – na pewno wypróbuję 🙂

 Smacznego!!!

 

I pamiętajcie, że jedzenie smakuje lepiej, jeśli dzielicie się nim z innymi!

Fot. Małgosia Antczak

{jumi [media/reklama.htm]}


Przepis Przepis Przepis
Przepis Przepis Przepis
Przepis Przepis Przepis
Przepis Przepis Przepis
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
glowne_sushi_2015
Łódzki Dzień Sushi! (foto)
DSC00049
Łódź na widelcu: Kurczak curry
karta3a
31. edycja Wampiriady
5 komentarzy
  • Many
    3 listopada 2011 at 22:02

    jeśli al’ olio to bez niczego a jeśli z Fetą to już nie jest al’ olio

  • Egzi
    15 września 2010 at 16:19

    Chcialem zakomunkowac ze zrobilem dzis po raz pierwszy wg przepisu z widelca i wyszlo przepyszne!!!

  • Martek
    5 września 2010 at 07:54

    Patrząc na te zdjęcia dostałam ślinotoku….ajajaj…pyszneee!!

  • Oskar
    4 września 2010 at 11:52

    Rewelacja! Chciałem sie przyczepic do czegos..ale poza tym ze danie nie robi sie samo to nie ma do czego:) Pozdrawiam i wszystkim zycze smacznego!

  • Arcadious
    3 września 2010 at 12:41

    Nareszcie coś na miarę moich kulinarnych możliwości :))

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*