DSC00058

Kiedy maj rzuca w Łódź piorunami, ulewa szaleje a ciśnienie leci w dół na złamanie karku, lenistwo i obezwładniająca senność ogarnia nawet mnie i moją kuchnię.

Żeby wyrwać się z tego letargu i pociągnąć ze sobą kilku czytelników ugotuję dziś multiwitaminową, kolorową i niezwykle zdrową potrawę.

Lekki makaron sojowy, energetycznie zielony szpinak oraz chrupiąca marchewka poprawią na pewno humor a słodki sos sojowo-sezamowy podniesie ciśnienie nawet największemu leniuchowi.

Najpierw zaserwuję jednak trochę historii i obalę kolejny polski mit. Otóż makaron chiński, jakiego będę używała, tak chętnie nazywany sojowym, zrobiony jest w rzeczywistości z fasoli Mung i grochu a soję zawiera jedynie, gdy polejemy go sosemJ

Oryginalne danie zwane Japachae ( mieszanka warzyw) pochodzi z początków XVII wieku. Kiedy koreański król Gwanghaegun wyprawiał wielkie przyjęcie w swoim pałacu, jeden z jego poddanych wymyślił to danie aby zadowolić wykwintne podniebienie monarchy. Przepis tak spodobał się królowi, ze szybko awansował poddanego a Japachae stało się jednym z najpopularniejszych dań kuchni koreańskiej.

Makaron został dodany do przepisu dopiero w XX wieku, ale nadal często podawany jest na chmurce białego ryżu.

DSC00028

Wyprawiając ucztę azjatyckich królów, zachowałam prawie wszystkie oryginalne składniki (olej sezamowy i sos sojowy powinien zostać jeszcze po imbirowych pierożkach :)), pozwoliłam sobie jednak na małe odstępstwo i do historycznej wołowiny dodałam jeszcze kurczaka, krewetki oraz (w wersji wegetariańskiej) kawałki tofu.

Wybierzcie więc z tego, co dla was najlepsze i do dzieła!

Składniki:

Porcja na 4 osoby

 duże opakowanie

makaronu sojowego

150 gram wołowiny

1 mała pierś z kurczaka

12 mrożonych krewetek

1 opakowanie świeżych

liści szpinaku

2 duże marchewki

1 mała cebula

dwie filiżanki siekanych

pieczarek

5 grzybów shiitake bądź

dwie garści czarnych

suszonych leśnych grzybów

3 ząbki czosnku

6 zielonych cebulek

(ceb. dymka)

 

sos sojowy

olej sezamowy

sól, pieprz

2 łyżki cukru

oliwa z oliwek

do smażenia

1 garść ziaren sezamu

 

Grzyby wrzucam do letniej kąpieli i namaczam przez 30minut, w tym czasie siekam wszystkie warzywa, mięso i tofu w cienkie „chińskie” paski. Krewetki rozmrażam w ciepłej wodzie (kupuję je w Realu w wielkiej pace, są już ugotowane, duże, różowe i pyszne).

Biały makaron wkładam do sporego garnka i zalewam cały wrzącą wodą, zakrywam i trzymam pod przykryciem trzy minuty. W tym czasie do kolejnego garnka z wrzątkiem wrzucam świeże liście szpinaku i gotuję przez minutę na małym ogniu.

Makaron przecedzam i wrzucam do wielkiej miski. Polewam łyżka sosu sojowego i oleju sezamowego, mieszam dokładnie, aby smaki otuliły cale naczynie. Odcedzam szpinak, przelewam letnią wodą, odciskam w dłoniach i dodaję do makaronu.

Rozgrzewam łyżeczkę oliwy z oliwek na patelni (dobrze, jeśli znajdziecie u siebie dużą typu wok). Na gorący tłuszcz wrzucam marchewki i smażę na dużym ogniu mieszając energicznie przez około 3 minuty.

Nadal chrupkie, podpieczone warzywo dorzucam do miski a na patelnię wsypuję cebulę, podsmażam chwilę i dokładam posiekane pieczarki. Dodaję szczyptę soli i pieprzu mieszam i smażę utrzymując cały czas wysoka temperaturę.

Kiedy grzyby zmiękną a cebula się zarumieni, przesypuję do miski a na patelnię zapraszam zieloną cebulkę. Smażę około 2 minut ciągle mieszając i dodaję do makaronu.

W woku ląduje teraz posiekana wołowina, kiedy się smaży, odsączam grzyby i tnę w kawałki, dodaję do mięsa i wrzucam jeszcze posiekany czosnek i pierś z kurczaka.

Kiedy kurczak jest już zrumieniony dodaje krewetki, 1,5 łyzki sosu sojowego oraz łyżeczkę cukru, mieszam i duszę aż sos się skarmelizuje.

Na mniejszej patelni podsmażam w tym czasie kawałki tofu z odrobiną odłożonego czosnku, łyżeczką sosu i 1,2 łyżeczki cukru ( jeśli w waszym pałacu nie mieszka żaden wegetarianin tofu może smażyć się razem z mięsem).

Kiedy wołowina będzie już gotowa, kurczak złoty, krewetki pachnące a tofu skarmelizowane, dodaję wszystkie składniki do makaronu. Polewam całość dwiema łyżkami sosu sojowego, łyżką oleju sezamowego i czubatą łyżką cukru. Posypuję solą i pieprzem i mieszam pieczołowicie, aby w każdym makaronowym zakątku znalazł się pyszny warzywno mięsny dodatek. Na koniec (już na talerzu) posypuję gradem sezamowych ziaren.

Banalnie pyszne, królewsko wykwintne i niezwykle lekkostrawne Japchae jest już gotowe do podania.

Wszystkie składniki są jak zwykle dostępne w łódzkich supermarketach a sezamowe ziarno dostaniecie w Składzie Towarów Kolonialnych przy Piotrkowskiej 82.

Smacznego!!!

 

I pamiętajcie, że jedzenie smakuje lepiej, jeśli dzielicie się nim z innymi!

 


Przepis Przepis Przepis
Przepis Przepis Przepis
Przepis Przepis Przepis
Przepis Przepis Przepis

{jcomments on}

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
glowne_natura_fud
Targi beECO & Natura Food 2014! (foto)
glowne_jarmark_francuski
Jarmark Francuski na Piotrkowskiej (foto)
DSC00114
Łódź na widelcu: Złoty kurczak w maślance
7 komentarzy
  • Magda
    10 kwietnia 2011 at 10:06

    mam nadzieje, ze zmakuje równie dobrze, jak wyglada:-). Juz zabieram sie do gotowania. Dzieki!

  • Ewolun
    29 czerwca 2010 at 14:53

    od patrzenia ślinka leci po pas.. jutro zrobie:) w oczekiwaniu na nowe przepisy!! Pozdrawiam!

  • Asiek
    27 maja 2010 at 13:18

    ja też chętnie pomogę….w jedzeniu 🙂 a jak będzie trzeba to i w przygotowaniu również chętnie 😉
    ps.podobno jestem najbardziej niecierpliwa

  • matti
    27 maja 2010 at 09:40

    Mniaaaaaaam… Jakby koleżanka Małgosia potrzebowała kiedykolwiek pomocy podczas przygotowywania tych wyśmienitych potraw, to ja bardzo chętnie… pomogę… w jedzeniu :D:D:D

  • Ewelina
    27 maja 2010 at 09:38

    Probowałam w wydaniu samej Królowej Kuchni – polecam!

  • Ewelina
    27 maja 2010 at 09:37

    Próbowałam w wykonaniu samej autorki – polecam!

  • Arcadious
    27 maja 2010 at 09:06

    Dotąd nie zdawałem sobie sprawy, ze można tak apetycznie ująć fotograficznie krewetki 🙂 M N I A M!

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*