P1210423

Kto z nas nie lubi chińskiego jedzenia? Absurdalnie tanie w stosunku do objętości danie na wynos prosto z chińskiej budki. Ja też jestem jedną z tych osób a najbardziej smakuje mi jedzenie z tej wyglądającej dość ubogo na rogu Piłsudskiego i Piotrkowskiej.

Rozczarowanie moim polskim chińskim nastąpiło, kiedy spróbowałam chińskiego w innych krajach i w końcu zwróciłam uwagę, że nasze „chińskie” to tak naprawdę wietnamskie i smakuje zupełnie inaczej..i niestety jeśli chodzi o mnie to dużo gorzej.

Nie będę ściemniać w Chinach nie byłam i może tam serwują jeszcze cos zupełnie innego, ale dania kuchni fusion chińsko-reszta świata minus Polska smakuje mi wybitnie.

Dziś zapraszam na aromatyczne danie tejże właśnie kuchni – chińskie pierożki z imbirem. Nie dam sobie ręki uciąć, że jest to tradycyjny przysmak północno-zachodniej prowincji Gansu, ale na pewno jadłam go w chińskiej restauracji i przepis również zdobyłam od skośnookiej niewiasty.

Moje pierożki to doskonały pomysł na weekend, ponieważ o ile nie uda się wam zdobyć gotowego ciasta, to będzie trzeba trochę pomieszać, powygniatać, powałkować, powykrawać i polepić. Zajmie to trochę czasu, więc warto przysposobić sobie jakiegoś pomagiera i wspólnie dokonać dzieła stworzenia Chińskiej Republiki Ludowej na talerzu maczanej w obłędnie sezamowym sosie.

Wiem, że egzotyczne składniki jak imbir, olej sezamowy a za chwile jeszcze ocet ryżowy, odstraszają co najmniej połowę kulinarnych entuzjastów, dlatego zapewniam, że wszystkie dostępne są w dużych marketach na stoisku z chińsko-meksykańsko- włoskimi daniami i kosztują naprawdę niedużo a do tego starczają na bardzo długo. Te, które sfotografowałam poniżej to dosłownie kilka złotych od sztuki. Więc podczas kolejnej wyprawy po schab, olej i zimieniaki zajrzyjcie na tę półkę i przekonajcie się sami, że kulinarne podróże do Dalekiego Wschodu nie wyczerpią waszego budżetu na tegoroczne wakacje w Łebie!

Składniki:

 Ciasto:

Na około 24 porcje

 – 1 jajko

– ¾ łyżeczki soli

– 2 filiżanki mąki

– 1/3-1/2 filiżanki wody

 Farsz:

 – 250g mielonej wieprzowiny

– 1 łyżka świeżego imbiru

– 5 suszonych grzybków,

(jeśli nie zostało wam nic

z jesiennych zapasów

można zamiennie dodać seler)

– 3 łyżki sosu sojowego

– 2 łyżki oleju sezamowego

– 1 łyżeczka cukru

– 1 zielona cebulka razem

ze szczypiorkiem

– sól, pieprz

 Sos:

 – 1 łyżeczka octu ryżowego

– 2 łyżki cukru

– 1 łyżeczka sosu chili

– 1 łyżka sosu sojowego

– ½ łyżki oleju sezamowego

– szczypiorek z jednej

zielonej cebulki

 – olej do podsmażenia pierożków

Jajko ubijam lekko z solą i dodaję ¼ filiżanki wody. Do dużej miski wsypuje mąkę i robię w środku zagłębienie, do którego wlewam jajko z wodą.

Mieszam wszystko dokładnie dolewając od czasu do czasu odrobinę wody, aby ciasto nie było za suche. Wyrabiam je pieczołowicie przez około 5minut. Wyrobione ciasto przykrywam czystą ściereczką i odstawiam na około 30 minut żeby odpoczęło.

W międzyczasie przygotowuję farsz.

 Zaczynam od zalania grzybków wodą, ponieważ muszą nasiąknąć, co zajmie im około 25minut.

Do miseczki wrzucam mielone, posiekany drobno imbir, sos sojowy, olej sezamowy, cukier, posiekaną drobno cebulkę ze szczypiorkiem, sól i pieprz do smaku.

Ponieważ imbir i cebulka powinny być posiekane bardzo drobno i ucinam jeszcze pogawędki z moim asystentem, to właśnie upłynęło mi 25minut, więc zabieram się do odsączania grzybów i drobno posiekane wrzucam jako ostatni składnik farszu.

Kiedy nadzienie przegryza smaki zabieram się za wałkowanie ciasta, dzieląc go wcześniej na dwa kawałki, tak aby zmieściło się na mojej stolnicy. Rozsypuję na niej odrobinę mąki i wałkuję ciasto najcieniej jak się da moją butelką po winie.

Drewnianym wałkiem wyjdzie dużo cieniej, jednak niestety nie posiadłam jeszcze tego narzędzia w mojej magicznej kuchniJ Rozwałkowane ciasto kroję tak jak podpowiada mi wyobraźnia: kwadraty, kółka, trójkąty.

Sposób jest naprawdę dowolny przy tym daniu, (kiedy będę robiła zupę Won Ton wtedy pokażę jak „profesjonalnie” klei się te pierożki).

Na każdy wykrojony kawałek nakładam łyżeczkę farszu, brzegi ciasta przecieram palcem zanurzonym wcześniej w wodzie i zlepiam je ze sobą, starając się robić to jak najdokładniej tak, aby pierożki nie otworzyły się w trakcie gotowania.

Do dużego garnka nalewam zimnej wody, dodaję garść soli i kilka kropel oleju. Wkładam do środka gotowe pierożki i gotuję od zimnej wody(!). Od momentu wrzenia zmniejszam nieco ogień i gotuję je około 10minut.

W tym czasie zabieram się za sos. Mieszam ze sobą wszystkie składniki dorzucając na koniec drobno posiekany szczypiorek i sos gotowy

Blade i dumne pierożki wyciągam z wrzątku i odkładam do odsączenia. W tym czasie rozgrzewam na patelni dwie łyżki oleju i wrzucam po kolei imbirowy smakołyk tak, aby zrumienił się z każdej strony. Kiedy nabierze już złotego koloru, podaje na gorąco z miseczką sosu. Mniam!

P1210430

Aromaty są naprawdę intensywne. Nad słodkim chili będzie królował imbir a dom zapachnie sezamem.

Smacznego!

I pamiętajcie, że jedzenie smakuje lepiej, jeśli dzielicie się nim z innymi!

 

Wersja wegetariańska:

Zamiast mięsa, pokrój drobno pieczarki, czarne grzyby i podsmaż z posiekaną cebulką, dodaj zielonego groszku z puszki i zmiażdż wszystko widelcem. Przyprawy są dokładnie takie same jak w wersji z wieprzowiną.

 


Wonton Wonton Wonton
Wonton Wonton Wonton
Wonton Wonton Wonton
Wonton Wonton Wonton

{jcomments on}

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
logo_azja
Łódź na widelcu: Azjatycki Informator
100_0994
Łódź na widelcu: Suszone pomidory
DSC00183
Łódź na widelcu: Sałatka serowo – karnawałowa
5 komentarzy
  • nitek
    31 marca 2010 at 20:56

    zrobiłam z podwjnej porcji i lepiłam pół dnia..ale opłacało się bo sa pycha!!! Super zdjecia az slinka cieknie:)

  • ajot
    27 marca 2010 at 15:01

    mmmm, choć jeszcze nie zebrałam się na zrobienie nic wg Twoich przepisów, to od samego czytania opisów i oglądania zdjęć robię się głodna i odczuwam wzmożone działanie ślinianek 😉

  • Marin
    26 marca 2010 at 22:21

    Super.. tylko ze ja tez nie mam walka.. ani butelki po winie.. jakies inne pomysly??

  • Asiek
    26 marca 2010 at 07:10

    no tak…. nic tylko wziąć się za robotę 🙂 na jutro wprawdzie zaplanowałm już skrzydełka,ale za dwa tygodnie, kto wie :)) pozdrawiam Małgosiu

  • Arcadious
    25 marca 2010 at 22:58

    Dla wersji wegetariańskiej chyba zdecyduję się wreszcie wypróbować swoje kulinarne umiejętności :))

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*