logo_azja

W ostatnim czasie w Internecie pojawił się kolejny serwis, który prezentuje ciekawe informacje o Łodzi. Jest to blog “Łódź po azjatycku”, poświęcony barom i restauracjom orientalnym w naszym mieście.  Ponieważ miejsca te cieszą się niesłabnącą popularnością, warto sprawdzić co mają do zaoferowania!

Skąd pomysł?
Patryk Szulc, autor projektu przyznaje, że pomysł na jego realizację pojawił się dość niespodziewanie – Odwiedzałem coraz więcej takich miejsc i postanowiłem podzielić się „doświadczeniem” z szerszym gronem odbiorców – mówi. Rzeczywiście, łódzka kuchnia azjatycka ma wielu zwolenników, głównie ze względu na niskie ceny i duże porcje. To aspekt szczególnie ważny wśród studentów, bo dla nich bary są stałym przystankiem między domem a uczelnią. Warto zatem wymieniać się opiniami o jakości obsługi w lokalach – większość z nich ulokowano w centrum lub w pobliżu osiedli mieszkaniowych, zatem nie trudno o możliwości wyboru.

Z czego wynika ocena?
Na ogólną ocenę konkretnej restauracji składa się szereg czynników. Do najważniejszych można zaliczyć jakość dania oraz atmosferę wnętrza – one podlegają dodatkowej, jednostkowej opinii. Chyba każdy lubi zjeść dobrze, oczywiście w miejscu schludnym i czystym. Im te kryteria wypadają gorzej, tym niższa będzie całkowita rekomendacja baru.
Poza tym podstawowy element stanowi także relacja ceny do wielkości porcji (a co za tym idzie, szansy na zaspokojenie głodu) – Średnie kwoty za jedną pozycję w menu wahają się od 10,00 do 12,00 zł – komentuje Szulc. Dodatkowo po wizycie w każdym lokalu trzeba opisać sposób podania zamówienia i obsługę przy jego przyjmowaniu. Zachowanie higieny w tym wypadku to kwestia mająca niebagatelne znaczenie, chociażby przez pryzmat wpływu na nasze zdrowie.

Czy to zdrowe?
Niska cena, duża porcja, czasem pojawiające się wątpliwości co do czystości – czy jedzenie w orientalnych restauracjach jest zdrowe i bezpieczne? Dawniej, kiedy przy ulicy Piotrkowskiej 138/140 funkcjonowało prawdziwe łódzkie „China Town” krążyły opowieści, że to właśnie tam w kuchni wykorzystuje się mięso z kotów, gołębi, szczurów. W plotkach zazwyczaj znajduje się ziarnko prawdy, ale dzisiaj sytuacja przedstawia się nieco inaczej. Standardy unijne dotyczące żywienia odnoszą się również do barów azjatyckich, więc tego typu zdarzenia nie mają racji bytu. – Są jednak miejsca, do których chyba nie wejdę. Jeśli widzę małą, zapuszczoną budkę, śmierdzącą na kilometr, nie zaryzykuję nawet jej opiniowania – uzupełnia autor bloga.

Co warto polecić?
Po wizytach w trzynastu punktach z chińskim lub wietnamskim jedzeniem można już pokusić się o wybranie dotychczas najlepszego. Z opisów w ramach projektu wynika, że najwyżej oceniony został bar „Lotos” przy ulicy Gojawiczyńskiej 1/3 (Dąbrowa). Odpowiednie ceny w połączeniu z ogromnym, pysznym daniem to coś, co powinno zadowolić nawet najbardziej wymagającego klienta.

Co dalej?
Blog „Łódź po azjatycku” cały czas pozostaje w fazie rozwoju. Przede wszystkim praca polega na wizytach w kolejnych lokalach, aby można było je opisać. Jednocześnie w planach jest dołączenie do całości zdjęć, planów dojazdu do barów, szersza integracja z portalami społecznościowymi oraz pozyskanie partnerów. Wymaga to jednak czasu, którego niestety nigdy nie jest za dużo.

(Tekst i grafika – lodzpoazjatycku)

Więcej na blogu Łódź po azjatycku!

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
DSC00081
Łódź na widelcu!: Sernik mandarynkowy
targowyeko_glowne
Sobotnie zakupy? Najlepiej na Eko Targu! (foto)
karta3a
31. edycja Wampiriady

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*