20160531_115037Innowacyjny nauczyciel w dzisiejszej szkole kojarzy się głównie z osobą używającą nowych technologii w procesie nauczania. Jednak oni dwaj udowadniają, że nie trzeba komórek, tabletów aby uczniowie nabywali nowych, niezbędnych w dzisiejszym świecie umiejętności a przy tym doskonale się bawili.

Dlaczego wybraliście szkołę jako ścieżkę swojej kariery?

Jacek Suliga: Kariera to za dużo słowo, ja na pracę w sektorze edukacji byłem chyba skazany. Rodzice nauczyciele, sam myślałem, że będę wykonywał zupełnie inny zawód. Moim marzeniem była praca negocjatora w Policji. Jednak życie tak się ułożyło, że w sumie przez przypadek 10 lat temu znalazłem pracę  jako nauczyciel wspomagający w klasie integracyjnej w gimnazjum i tam jestem do dzisiaj.
Dominik Pawlak: Trochę przez przypadek, kończyłem studia nauczycielskie nie będąc do końca przekonanym o słuszności wyboru zawodowej drogi, pojawiła się propozycja pracy w gimnazjum, przyjąłem ją i po krótkim czasie okazało się, że bardzo mi to pasuje.

Nie jesteście typowymi nauczycielami – chyba jako jedni z nielicznych wychodzicie ze swoimi projektami poza szkołę.

JS: Nie wiemy jak jest z innymi ale my rzeczywiście na zasadzie wolontariatu prowadziliśmy około 200h zajęć dla dzieci ze szkół podstawowych i przedszkoli w Łodzi i okolicach. Pracowaliśmy z ok. 1000 dzieci. To o tyle ważne, że nasze spojrzenie na rolę nauczyciela to nie wszechwiedzący mędrzec  tylko bardziej towarzysz przygody, jaką jest nauka.
DP: Dzięki temu powstaje sytuacja, w której obie strony czerpią korzyść z tego co się dzieje.Dzieciaki uczą się w trakcie naszych zajęć, to oczywiste, ale też my, poza radością czerpaną ze współuczestniczenia w procesie nauki, obserwujemy ich reakcje i uczymy się co robić dalej, więcej.
JS: Tak więc nieskromnie czujemy, że to co robimy jest jakoś tam ważne i chcemy dotrzeć z tym do jak największej liczby osób.

To ciekawe co mówicie ale jaki był Wasz pierwszy wspólny projekt?

JS i DP: Pierwszym takim dużym projektem był „PRL GAMES”. W 2014 roku, chyba w marcu wpadliśmy na pomysł związany z 25 rocznicą 4 czerwca 1989. To wtedy odbyły się pierwsze w powojennej Polsce częściowo wolne wybory parlamentarne – po prostu skończył się komunizm. Zastanawialiśmy się jak młodzież gimnazjalną, która w programie nauczania nie ma historii nowożytnej zainteresować tym tematem ale tak żeby mogli w tym realnie uczestniczyć. Żeby nie tyle poznali fakty historyczne ale doświadczyli choć w małym stopniu tego czego doświadczali ich rodzice, dziadkowie.

Co zrobiliście?

JS: Najpierw był luźny pomysł, a później przeszukiwanie internetu. Trafiliśmy na stronę Muzeum Historii Polski w Warszawie. Okazało się, że mogą oni nieodpłatnie wypożyczyć nam grę przestrzenną „Dekada 79-89”. Różni się ona od przeciętnych gier przede wszystkim rozmiarem i ilością graczy. Na raz grało w nią u nas 70 osób. Do jej rozstawienia była potrzebna cała sala gimnastyczna. W dużym skrócie gra polega na tym, że w 3 osobowych zespołach jesteśmy przeciętnym obywatelem tamtych czasów, który zmaga się z codziennym życiem. Musi wyżywić swoją rodzinę. Wybiera też czy chce być w konspiracji czy nie. Na każdym stanowisku ma do wykonania jakieś zadanie związane z wydarzeniami z tamtej epoki np. odtworzenie kto koło kogo siedział podczas obrad „okrągłego stołu”. Najciekawszym miejscem w tej grze był jednak urząd, do którego ustawiały się kolejki – tylko tam można było zdobywać kolejne zadania i wymieniać zdobyte punkty na walutę.
DP: Specjalnie podkręcaliśmy jeszcze atmosferę – kiedy widzieliśmy, że jest duża kolejka zamykaliśmy urząd np. na 10 minut – z powodu przerwy na posiłek itp. Zaobserwowaliśmy u uczniów podobne zachowania do osób, które rzeczywiście musiały stać w kolejkach. Były próby przekupstwa, cwaniactwa, komplementy i ogólnie te sytuacje, które nasze pokolenie jakoś tam pamięta przez mgłę, kiedy stało się z babcią w kolejce.W tą grę grały III klasy. W dwóch innych salach mieliśmy gry planszowe związane z epoką. Jedna to kultowa już gra IPN „Kolejka” – pozyskaliśmy ją za darmo od wydawcy. Dużo negatywnej interakcji, ale mnóstwo śmiechu. Trzeba było zobaczyć miny niektórych uczniów kiedy ich kolega przestawiał swój pionek na początek kolejki i rzucał hasło „matka z dzieckiem”.
JS: Tutaj mieliśmy wystarczającą ilość egzemplarzy żeby mogło grać 30 osób. W ostatniej sali dzięki uprzejmości NCK uczniowie mogli grać w grę „STRAJK”. Polegała ona na tym, że poruszamy się po planszy Lechem Wałęsą i pozyskujemy osoby, które mają poprzeć strajk. Do tego każda z postaci historycznych jest dokładnie opisana więc gra ma też walor edukacyjny. Projekt okazał się dużym sukcesem. Najważniejsze dla Nas było to, że wśród gimnazjalistów wzbudził duże emocje, a to przecież one zostają w Nas najdłużej.

Myślałem, że będzie opowieść o LEGO?

DP: Może to niektórych zdziwi ale nie jesteśmy typowymi pasjonatami LEGO, którzy od dzieciństwa siedzieli i składali różne budowle. Po pierwsze w czasach kiedy my dorastaliśmy – bo jesteśmy w podobnym wieku – LEGO można było dostać tylko w PEWEXIE lub od wujka z zagranicy. Klocki, które my wykorzystujemy w swoich projektach to też nie są zwykłe LEGO dostępne w każdym sklepie.

20150822_103146

Czym się różni LEGO tradycyjne od tego, które Wy stosujecie?

JS: To są zestawy , które zostały stworzone przez LEGO typowo do edukacji stąd też nazwa LEGO EDUCATION. Oprócz klocków, LEGO przygotowuje też gotowe ćwiczenia które można wykorzystać podczas lekcji. Oczywiście można je również później modyfikować, utrudniać itp.

Na jakich lekcjach można stosować LEGO EDUCATION?

JS: Moim zdaniem na każdej. Oczywiście LEGO głównie kojarzy się z przedmiotami ścisłymi, jednak moim zdaniem super sprawdzają się również podczas nauki przedmiotów humanistycznych.
DP: I to jest moja, trochę niewdzięczna rola. Jacek świetnie wykorzystuje te naturalne, matematyczne właściwości Lego tworząc coraz to nowe zadania, ja natomiast staram się je „dohumanizować”. W młodszych klasach nie jest to łatwe ale mam już kilka zadań na lekcje j.ang i polskiego.

Mówicie, że nie byliście pasjonatami LEGO to skąd LEGO u Was w szkole?

JS: Nauczyciele mają obowiązek doskonalenia zawodowego – ja wybrałem sobie szkolenie w Warszawie  – „Zastosowanie LEGO EDUCATION w pracy z dziećmi”. Był marzec 2014 i pojechałem tam jako zupełny nowicjusz. Okazało się, że szkolenie to był dopiero początek… W maju trafiłem na program dofinansowany przez fundację MBANK – „MPOTEGA”. Polegał on na tym, że trzeba było napisać innowacyjny projekt dotyczący nauki matematyki w gimnazjum. Tak powstał projekt „LEGO MATH”. Po burzliwym głosowaniu w internecie okazało się, że udało się pozyskać pieniądze. Sam projekt wiele mnie nauczył – prowadziłem 100h zajęć dla wszystkich klas w gimnazjum . W sumie projekt objął 380 uczniów.
DP: A ja zostałem skutecznie przez niego zarażony pomysłem. To bardzo ekscytujące, kiedy ma się okazję zrobić coś świeżego, innowacyjnego w edukacji.
Projekt „LEGO MATH” był realizowany w waszej szkole, to jak to się stało, że ze swoimi zajęciami trafiliście do szkół podstawowych?
JS: Po tym jak projekt „LEGO MATH” okazał się wielkim sukcesem. Uczniowie wręcz domagali się kolejnych zajęć, i mówili , że szkoda, że tak nie wygląda każda lekcja. Postanowiliśmy rozpowszechniać ideę nauki z wykorzystaniem zestawów LEGO EDUCATION na inne placówki.
DP: Jednak jak to w edukacji nie mieliśmy za bardzo środków. Wtedy wpadliśmy na pomysł kolejnego projektu: Mobilna Akademia Lego Education

Mobilna Akademia Lego Education to chyba projekt, z którego jesteście najbardziej dumni?

DP: Nie było wcale łatwo, najpierw Jacek pisał do kilku instytucji projekty o dofinansowanie, jednak pomysł gdzieś przepadał.
JS: Wtedy znów pomógł nam Internet i trochę moja bezczelność. Po kolejnej porażce związanej z odrzuceniem pomysłu przez kolejną instytucję skontaktowałem się bezpośrednio przez FB z Panem wice prezydentem Łodzi  Tomaszem Trelą. Szczerze nie liczyłem na nic. Jednak pan Trela zaprosił nas do siebie i pomysł się spodobał. Jednak na realizację i dofinansowanie od miasta musieliśmy czekać prawie rok. Niestety nawet kwota 10 000 musi być wcześniej wpisana w budżet miasta.
DP: To czekanie spowodowało, że zainteresowaliśmy się projektem SIX BRICKS, który prowadziliśmy wolontarystycznie w około 15 placówkach z rejonu Łodzi. Nawiązaliśmy też współpracę z Fundacją ”DR CLOWN” i dzięki temu prowadziliśmy zajęcia w szpitalu na Spornej oraz na oddziale psychiatrycznym dla dzieci przy ul. Aleksandrowskiej.

SIX BRICKS?

JS: W Polsce chyba tylko my zajęliśmy się tym projektem na poważnie. Generalnie jest to zestaw ćwiczeń z wykorzystaniem klocków LEGO DUPLO 2×4 . Najczęściej wykorzystuje się na jednego ucznia 6 klocków , stąd też nazwa. Zadania mają na celu doskonalenie koordynacji ręka – oko, lepsze zapamiętywanie, doskonalenie komunikacji itp. SIX BRICKS jest testowany przez LEGO FOUNDATION w 4 krajach (Meksyk, Ukraina, RPA i Dania). My nie wymyśliliśmy tego program, po prostu wdrażamy go w Polsce. Klocki zakupiliśmy z własnych środków, niestety LEGO nie chciało nas wspomóc.
DP: SIX BRICKS był takim przedsmakiem tego co czekało nas podczas MOBILNEJ AKADEMII LEGO EDUCATION.

20160530_151028

To co było takiego innowacyjnego w Mobilnej Akademii Lego Education, że udało Wam się pomysłem zainteresować władze Łodzi?

Chyba to,  że chcieliśmy zrobić to jako pierwsi w Polsce i dodatkowo nie biorąc za to ani złotówki wynagrodzenia. Jedyne co było Nam potrzebne to określone zestawy LEGO EDUCATION.   Ważnym elementem była też edukacja rówieśnicza – dzieci uczą dzieci.
Na czym polegał ten projekt?
Projekt MOBILNA AKADEMIA LEGO EDUCATION był przedsięwzięciem mającym na celu kształtowanie umiejętności przydatnych w późniejszym uczeniu się nauk ścisłych oraz humanistycznych przez dzieci z edukacji wczesnoszkolnej i przedszkolnej. Ich trenerami byli wcześniej do tego przygotowani uczniowie naszego gimnazjum(edukacja rówieśnicza). Zajęcia prowadzili zarówno dziewczyny jak i chłopcy. Łamało to dwa stereotypy, po pierwsze, że mężczyźni nie powinni uczyć w przedszkolu i klasach 1-3 oraz, że kobiety mają mniejsze predyspozycje do zawodów technicznych. Wszystkie zajęcia prowadzone były z wykorzystaniem klocków LEGO EDUCATION. Uczniowie musieli wykonywać proste zadania z wykorzystaniem klocków, które przybliżyły im pojęcie długości, szerokości, szacowania, przyporządkowania do zbiorów, ułamków oraz pojęć bardziej abstrakcyjnych jak demokracja, ekologia, prawa dziecka. Wszystko to w atmosferze zabawy. Wszystkie zadania były wykonywane w 2 – 3 osobowych zespołach, dzięki czemu dzieci doskonaliły umiejętności komunikacji, rozwiązywania konfliktów oraz współpracy.

W tej chwili jesteście na półmetku tego projektu – jakieś wnioski?

Na początku baliśmy się, że małe klocki w edukacji wczesnoszkolnej będą nam nagminnie ginąć, ale po raz kolejny okazało się, że dzieci szanują coś co jest na bardzo wysokim poziomie. Te zestawy przeszły przez około 200 rąk – a zginęło może 10 klocków – wiadomo ktoś nie zauważył, że upadł itp.
To co Nas bardzo cieszy to zaangażowanie dzieci w zajęcia. Nie ma osoby, która nie buduje, oczywiście musimy czasem przypominać jaka jest treść zadania żeby za bardzo nie odpłynęli.
Z naszych obserwacji wynika też, że jednak trochę lepiej sprawdzają się zestawy do nauki matematyki.  Podczas pracy z zestawami humanistycznymi dzieci za bardzo uciekają w świat fantazji. Z jednej strony bardzo się z tego cieszymy ale jeżeli chcemy osiągnąć konkretny cel to musimy ich trochę ograniczać.
Jakie plany na przyszłość?
Właśnie plany nie marzenia, nie raz już się przekonaliśmy, że to co tworzymy sobie tylko w głowie i wydaje się prawie niemożliwe dzięki naszemu uporowi staje się realnymi przedsięwzięciami.
Na pewno będziemy kontynuowali Mobilną Akademię Lego Education i od czasu do czasu zajęcia „Six Bricks”. Jednak naszym największym marzeniem jest to aby w Łodzi powstało pierwsze w tej części Europy LEGO INNOVATION STUDIO. Miejsce, do którego mogą przychodzić uczniowie z różnego poziomu nauczania, którzy zawsze będą mogli uczestniczyć w ciekawej lekcji oczywiście z wykorzystaniem LEGO. Od budowania maszyn prostych z LEGO DUPLO dla edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej po programowanie robotów dla gimnazjalistów i licealistów. Jednak żeby to doszło do skutku potrzebujemy sponsorów. Chcemy aby oni kupili niezbędny sprzęt a z miastem będziemy rozmawiać czy takie miejsce nie mogło by powstać w EC1 – bo tam ma powstać Centrum Nauki i Techniki w Łodzi. Wydaje Nam się, że LIS idealnie wpisywałby się w ten pomysł – a takich miejsc na świecie jest zaledwie kilka.
Drugi nasz projekt, na który nie potrzeba już aż tak ogromnych środków to pierwszy, profesjonalny, mobilny edukacyjny ESCAPE ROOM w Polsce. Szukamy chętnej szkoły bo w naszej nie ma niestety miejsca.

Jak potencjalni sponsorzy mogą się z Wami skontaktować?

Mamy konto FB SIX BRICKS POLSKA i tak chyba będzie najłatwiej

Dziękuję za rozmowę

Jacek Suliga – nauczyciel wspomagający w Gimnazjum nr 13 w Łodzi, miłośnik piłki nożnej oraz pasjonat  nauki przez zabawę
Dominik Pawlak – nauczyciel j. angielskiego w Gimnazjum nr 13 w Łodzi, miłośnik psów i horrorów

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
11
Malowanie dzieci Bałut (foto)
IMG_0003lsm
Łódzki Salon Maturzystów 2014 (foto)
Drugi etap plebiscytu na Turystyczną Ikonę Łodzi

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*