Pikto3Grzegorz Sikora „nie artysta – tylko grafik”. Za PiktoGrafiki.com laureat konkursu Onetu na bloga roku 2011 w kategorii „Foto, video, komiks”. Henryk Sawka o jego pracach mówi: „ciekawe graficznie, mądre, niebanalne”. Prywatnie przykładny mąż, miłośnik Łodzi oraz czynny piłkarz. To dzięki jego pracom łodzianie polubili nowe logo naszego miasta. Nie lubi narzekać i woli brać sprawy we własne ręce. Uważa, że najlepszą promocją jego osoby są jego prace.

Jacek Suliga: Jak zaczynałeś?

Grzegorz Sikora: Odkąd pamiętam zawsze rysowałem. Wywodzę się z tego pokolenia, które dorastało wraz z komputerami, więc z czasem mogłem przerzucić się z kartki na ekran tablet i komputerowy ekran – z biegiem czasu pasja płynnie przeszła w zawód.

J.S.: Kogo według Ciebie możemy nazwać kreatywnym?

G.S.: Osobę, która pozostawia coś po sobie, która robi to bardzo konsekwentnie. To również umiejętność spojrzenia na pewne rzeczy z zupełnie innej perspektywy. Czasami tak jest, że widzimy jakąś kreację i mówimy, że to takie proste – wręcz oczywiste rozwiązanie i  że każdy mógł to wymyślić… ale to właśnie kreatywność jest tym co pozwala przekuć ten oczywisty pomysł na coś co faktycznie ma miejsce w przestrzeni.

J.S.: Uważasz się za artystę?

G.S Ja raczej jestem grafikiem, nie artystą. Dla mnie to słowo ma duży kaliber. Kojarzy mi się z muzeum, obrazem w wielkiej ramie. Ja jestem zwykłym chłopakiem z Bałut, czuję się osobą, która od pewnego czasu konsekwentnie terroryzuje cyberprzestrzeń woimi graficzkami:).

joomplu:66898

J.S.: Jakie pieniądze są potrzebne na start?

G.S.: To nie jest największy problem. Są różne programy, które wspomagają młodych twórców. Jednak trzeba być pewnym, że to jest właśnie to. Dobrze jest też zacząć od pracy na etacie, bo wtedy mamy dostęp do oprogramowania, sprzętu i możliwość zdobycia pewnego, branżowego ogrania. Nie tracimy też czasu na pozyskiwanie klientów.

J.S.: Wspominasz o pracy na etacie a pracowałeś zarówno na nim, jak i prowadziłeś własną działalność, co Ci lepiej odpowiada?

G.S.: Jeżeli na etacie jesteśmy rozliczani z zadań, jakie wykonaliśmy, to taka praca nie jest zła. Co do własnej działalności, pozornie wydaje się, że mamy więcej luzu. Człowiek jest sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Jednak należy pamiętać, że dochodzą zupełnie inne zagadnienia jak pozyskiwanie nowych klientów, kontakty z nimi, marketing,  papierologia itp.

J.S.: Masz na swoim koncie jakieś porażki zawodowe, niezadowolonych klientów?

G.S.: Myślę, że na pewnym etapie, kiedy współpracuje się jako grafik z wieloma klientami, na pewno zdarzają się takie projekty, których nie wrzuca się do portfolio. Ja wychodzę z założenia, że w układzie klient – wykonawca to ten pierwszy ma zawsze rację. Ja oczywiście argumentuję – dlaczego byłoby lepiej tak, a nie inaczej i z czego to wynika. Czasem jest tak, że klient wie lepiej i ma do tego prawo. Jeżeli mnie projekt nie do końca się podoba, a zleceniodawca jest zadowolony, to i tak jest to moim sukcesem.
 
J.S.: Co zrobić, żeby zdobyć rozgłos?

G.S.: Powinno się zacząć robić szum wokół swojej twórczości podczas pracy na etacie, publikować pierwsze prace w internecie. Trzeba się też nastawić na to, że nie wszystko przychodzi w ciągu miesiąca czy dwóch. Ja jestem czynny zawodowo około 6 lat, a dopiero od około 1,5 roku jestem nieco bardziej rozpoznawalny. Moja pierwsza praca to dojazdy do Zduńskiej Woli, pokonywanie codziennie niemal 120 km. Jednak wiedziałem co chcę robić i konsekwentnie do tego dążyłem. Podobnie jest z blogami, większość z nich ma kilka wpisów i na tym się to kończy. Nie uważam, że mam jakiś wielki talent, raczej jestem konsekwentny w tym co robię.

joomplu:66901

J.S.: Dlaczego jako formę graficzną swojego bloga wybrałeś piktogramy?

G.S.: Kiedy już stworzę pojedyncze elementy, to bardzo szybko mogę je złożyć w całość – jeżeli tylko pojawi się pomysł piktografiki. Inna sprawa, że dobrze przygotowany piktogram lub ikona obroni się zawsze – jest to też bardzo skuteczny sposób komunikacji. Najlepszym przykładem są znaki drogowe, które są w każdym kraju i każdy je rozumie .

J.S.: Jak współpracuje Ci się z Henrykiem Sawką?

G.S.: Jest to dla mnie ogromna nobilitacja i cieszę się, że miałem okazję występować jako jego gość. Są osoby, które są markami same w sobie. Rysunki pana Sawki są świetne. Mogłem też zobaczyć całe zaplecze takich występów – pełna profeska. Porównując to do piłki nożnej, to tak jakbym mógł pokopać z Robertem Lewandowskim.

J.S.: Udzielasz się również społecznie, co Tobą kieruje?

G.S.: Jeżeli jest idea, z którą się zgadzam, to wspieram tego typu przedsięwzięcia i sprawia mi to ogromną przyjemność. Przygotowywałem tego rodzaju projekty, czy to dla WOŚP, czy związane z krwiodawstwem, czy czytelnictwem. Dla mnie to fajna zabawa. kiedy mogę dzięki grafice przekazać jakąś ideę, a nie produkt. Czasami mam tak, że w głowie pojawia się pomysł i chcę wiedzieć jak on będzie wyglądał na kartce czy ekranie i muszę to po prostu stworzyć.

J.S.: Gwiazdą piktografiki.com jest Puszek, dlaczego właśnie on?

G.S.: Koty zawsze mnie bardzo ciekawiły… To chyba kwestia silnego kociego charkateru. Dlatego też z lekkim przymrużeniem oka od czasu do czasu brnę w kocią tematykę.

J.S.: Często też tematem Twojego bloga jest piłka nożna?

G.S.: Piłka interesowała mnie od zawsze, nadal czynnie uprawiam ten sport. Chciałbym kiedyś dożyć czasów kiedy kadra Polski odnosi ogromne sukcesy, a nie tylko słuchać o nich od mojego ojca.
 
J.S.: Dlaczego na swoim blogu nie zajmujesz się polityką i religią?

G.S.: Szanuję poglądy innych ludzi. Chciałbym żeby ten blog cały czas trzymał poziom i był prowadzony z klasą. Na pewnym etapie treści docierają do bardzo dużej grupy osób. Nie używam również na blogu wulgaryzmów. To co publikuję to treści  jakich sam oczekuję od Internetu.

J.S.: Skąd pomysł na wariacje na temat loga Łodzi?

G.S.: Przede wszystkim uważam, że jest to bardzo fajny system identyfikacji. Wariacie na temat, miały za zadanie pokazać plastyczność nowego logo i fakt, że można się nim bawić oraz że jest czymś więcej , niż tylko nadrukiem na teczce.

J.S.: Łódź to Twoje miasto?

G.S.: Ja po Łodzi trochę wędrowałem… Urodziłem się na Teofilowie, wychowywałem się na Dołach, później był jeszcze Radogoszcz, Śródmieście, obecnie Koziny i to też się pewnie jeszcze zmieni. Postrzegam Łódź przede wszystkim jako tło istotnych dla mnie wydarzeń oraz ich integralną część. Wiele z miejsc ma dla mnie osobisty charakter, więc z tego też powodu nie potrafię obiektywnie spojrzeć na nasze miasto. Zgadzam się z takim stwierdzeniem, że „Łódź nie jest do podobania się tylko do przeżywania”. Oczywiście widzę też duże zmiany na lepsze w ostatnim czasie i to bardzo mnie cieszy. Łódź płynie w dobrą stronę.

J.S.: Jak myślisz dlaczego większość łodzian postrzega negatywnie to miasto?

G.S.: Dużo łatwiej jest narzekać, niż zrobić coś dobrego. My Polacy jesteśmy w tym najlepsi. Jeżeli ktoś widzi tylko negatywy, to zmiana miejsca zamieszkania nie jest w dzisiejszych czasach problemem. Jeżeli ktoś nienawidzi tego miasta to zawsze może się z niego wyprowadzić.

J.S.: Dalsze plany?

G.S.: Nieustanne łączenie pasji i pracy oraz konsekwentne rozwijanie bloga. Chcę robić to coraz lepiej, coraz bardziej profesjonalnie jednak cały czas w podobnym stylu.

J.S.: Na koniec rada dla początkujących.

G.S.: Konsekwencja… Konsekwencja… Konsekwencja…

J.S.: Dziękuje za rozmowę


PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
04052013_145
Wystawa Psów Rasowych – maj 2013 (foto)
IMG_0919
Ogólnopolska Giełda Rzeczy Dawnych i Osobliwości – marzec 2015 (foto)
energia_kultury_20170219_1025062034
Energia Kultury 2017 – nominacje

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*