misyogiOd ponad pół wieku robi zawrotną karierę w telewizji. Teraz doczekał się pełnometrażowej ekranizacji swoich przygód. Mowa oczywiście o Misiu Yogim.

  
Dwa sympatyczne niedźwiadki: Yogi i Boo Boo, od lat zamieszkujący park Jellystone, skutecznie psują nerwy strażnikowi Smithowi, wykradając turystom kosze wypełnione piknikowymi przysmakami. Park od dłuższego czasu nie przynosi zysków, więc burmistrz chce go sprzedać. Szyki będą starali się mu pokrzyżować strażnik Smith, Yogi, Boo Boo oraz dokumentalistka Rachel, która przybyła do Jellystone, by nakręcić film o Yogim, a dodatkowo wpadła w oko Smithowi.

Film jest propozycją zarówno dla najmłodszych, jak i nieco starszych widzów. To typowe kino familijne. Jednak fani tradycyjnej, serialowej wersji przygód misia mogą czuć pewien niedosyt, a to dlatego, że przewodni temat serialu, jakim były perypetie Yogiego i Boo Boo, którzy całe dnie spędzają nad obmyślaniem coraz to bardziej skomplikowanych wynalazków służących do podkradania jedzenia turystom, w filmie stanowią jedynie tło wydarzeń. Główna fabuła obejmuje zaś dwa inne wątki: zamieszanie wywołane postulatem burmistrza o zamknięciu parku oraz rozkwitająca od zalążka na oczach widzów historia miłosna strażnika Smitha i dokumentalistki Rachel.

Miś Yogi został zrealizowany w mieszanej technice. W dużej części jest to obraz aktorski, w którego tło zostały wklejone animowane postaci niedźwiadków. Choć zabieg należy uznać za udany, (podczas oglądania nie odczuwamy sztuczności, a postaci realne współgrają z animowanymi znakomicie), to jednak ta technika nie do końca wypada przekonująco. Raczej lepszym pomysłem byłoby stworzenie filmu w całości animowanego.

Film jest pozycją, która z pewnością przypadnie do gustu dzieciom. Jest tam pełno zabawnych sytuacji i niewymuszonych gagów, które u młodych widzów wywołają śmiech, zaś u starszych co najwyżej uśmiech. Dla tych starszych bowiem, obraz będzie jedynie namiastką tego, co pamiętają z dzieciństwa.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
powstaniewarszawskie
Powstanie warszawskie – recenzja
cosmusisiestac
Coś musi się stać – recenzja
drive
Drive – recenzja
3 komentarze
  • Łukasz121
    30 czerwca 2011 at 20:57

    😀

  • Łukasz12
    30 czerwca 2011 at 20:56

    kiedy przyjedziecie do Kutna Miś Yogi i Boo Boo

  • Łukasz12
    30 czerwca 2011 at 20:53

    to mi się podobało że zaskoczył burmistrza że ludzie go polubią i te sztuczki były bardzo fajne a nawet jak mu się nie udało to dobrze wypad na scenie a te fajerwerki też fajnie odpalił i ludzie jakie byli cudowni na misia Yogi to fajne są te misie aż ich kocham pozdrawiam wszystkich papa misie

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*