DSC_0232W czwartkowy wieczór, 31 października, w Bajkonurze wystąpiło Trio Marka Napiórkowskiego. Ten wybitny jazzman odwiedził Łódź z zespołem, w skład którego wchodzą muzycy cieszący się ogromnym uznaniem polskich fanów synkopowanego rytmu.

Basista Robert Kubiszyn oraz perkusista Cezary Konrad mają za sobą współpracę z wieloma świetnymi artystami. Pierwszy grywał m .in. z Deanem Brownem, Jonem Herringtonem i Zbigniewem Namysłowskim, drugi z Leszkiem Możdżerem i Tomaszem Stańko. Konrad nieprzerwanie od 1992 r. jest uznawany za najlepszego, polskiego perkusistę jazzowego według rankingu Jazz Top w czasopiśmie Jazz Forum. Ta iście mistrzowska sekcja rytmiczna pozwoliła tego wieczoru w pełni wybrzmieć gitarom Napiórkowskiego, który co jakiś czas zamieniał swojego agresywnego Don’a Grosh’a na wysłużonego akustyka, którym czarował zgromadzoną w klubie publiczność.

Koncert był okazją do wysłuchania utworów z solowych płyt artysty oraz z albumu koncertowego „KonKubiNap”, nagranego wspólnie z występującymi muzykami. Zespół niezwykle żywiołowo wykonał otwierające występ kompozycje „Proxima Parada” oraz „Allan”. Gratką dla fanów twórczości Napiórkowskiego były również utwory ze świeżo wydanej płyty „Up” –  eksperymentalna w sposobie gry sekcja rytmiczna dobrze korespondowała tutaj z miękkim brzmieniem gitary akustycznej, po którą co rusz sięgał mistrz. Do zmian instrumentu dochodziło nawet w czasie trwania poszczególnych utworów, co w żaden sposób nie przeszkadzało w dobrym odbiorze koncertu. Podobnie było z przestrajającym instrument w czasie wykonywania utworu basistą czy z momentami zapominającym się w muzycznej improwizacji bębniarzem. W końcu jazz wręcz wymaga chaosu i braku kontroli – tylko wtedy jest naprawdę autentyczny.

DSC_0169

Wolność artystycznego wyrazu, radość ze wspólnego grania i niepowtarzalna energia bijąca ze sceny – tego wszystkiego można było doświadczyć podczas koncertu tria Napiórkowskiego. Ucztą dla ucha koneserów jazzowych dźwięków były również stonowane ballady „Wciąż się śnisz” oraz „Beetwen a Smile and a Tear”. Ten wieczór zdecydowanie warto było spędzić na Zaduszkach jazzowych w małym, klimatycznym klubie na Widzewie. O jego lokalizacji nie omieszkał wspomnieć sam Napiórkowski, który pod koniec koncertu przypomniał publiczności wdzięczną, łódzką piosenkę: „Co ja widzę? – Widzę Widzew w pierwszej lidze!” A Widzew tym razem miał okazję zobaczyć jazzmana z krwi i kości, oby częściej.

/fot. Joanna Wal

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
sipr_06032010_anitalipnicka_0025_fota_na_glowny
Anita Lipnicka wystąpiła w Łodzi (foto)
Bambino
W hołdzie dla Bambino – wyjątkowy projekt Joanny Szumacher
closssssss
Closterkeller w Luce (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*