mamaTrudno jednoznacznie ocenić Mamę autorstwa Andreasa Muschiettiego. Z jednej strony mamy dość ciekawą zawiązanie intrygi, z drugiej nijakie rozwiązanie i kiepskie zakończenie.

Rozpoczyna się przysłowiowym trzęsieniem ziemi. Ojciec morduje żonę i współpracowników. Ucieka z małymi córeczkami w góry. Wpada w poślizg. Rodzina odnajduje w lesie małą chatkę. W chwili, gdy tata również chce zastrzelić dzieci tajemnicza siła zabija go. Mija pięć lat. Dziewczynki odnajduje ekipa poszukiwawcza. Czas bardzo je zmienił. Victoria na szczęście powoli dochodzi do siebie, Lilly niestety jest już bardziej zwierzęciem, niż człowiekiem. Wujek wraz ze swoją dziewczyną (ostrą rockmanką) postanawiają się nimi zaopiekować i ucywilizować.

Mama ma dość interesującą intrygę, jednak z minuty na minutę film staje się niestety coraz bardziej miałki i schematyczny. Potencjał jaki drzemał w zderzeniu dwóch światów – magiczny, odczłowieczony małych dziewczynek  oraz świat codzienny – został praktycznie zaprzepaszczony. Zamiast dość interesującego thrillera mamy niestety przeciętny horror z niespecjalnie ciekawym zakończeniem i wieloma niezamierzenie śmiesznymi scenami.

W filmie denerwuje część sztucznych dialogów i gra niektórych aktorów. Nieco lepiej ma się sprawa ze zdjęciami i efektami specjalnymi, chociaż postać Matki jest za razem przerażająca i śmieszna. Mama miała potencjał, jednak go nie wykorzystano. Szkoda, była szansa na ciekawy obraz.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
gratajemnic
Grę tajemnic – recenzja
gnomeo
Gnomeo i Julia – recenzja
psyikoty2
Psy i koty. Odwet Kitty – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*