loreNa podstawie powieści laureatki nagrody Bookera, Rachel Seiffert The dark room, Cate Shortland wyreżyserowała film Lore, będącym niezwykle poruszającym, emocjonalnym obrazem, niepozostawiającym widza obojętnego na ukazaną w nim historię i niepozwalającym mu wyjść z sali kinowej bez refleksji oraz przemyśleń. Skoro w tak znamienny sposób Lore oddziałuje na swoich odbiorców — a tak się rzeczywiście dzieje — oznacza to, że nie można przejść obok tej wartościowej produkcji obojętnie.

Na ten stan ma wpływ wiele czynników. Przede wszystkim wstrząsająca oraz trudna historia tytułowej młodej bohaterki (na szczególną uwagę oraz oklaski zasługuje fenomenalna gra dwudziestolatki, wcielającej się w postać Lore — Saskia Rosendahl, której nazwisko radzę zapamiętać) oraz jej rodzeństwa i historia sama w sobie, wojenne czasy, w których przyszło jej dorastać i stoczyć największy bój w swoim jeszcze dziecięcym życiu.

Dzieciństwo Lory kończy się wraz ze śmiercią Hitlera oraz przegraną przez Niemcy wojną w maju 1945 roku. Rodzice czternastolatki oraz jej czworga młodszego rodzeństwa, ślepo zapatrzeni w Führera i oddani jego szatańskiej ideologii (ojciec SS-man, matka wierząca w wielkość Hitlera) wolą oddać się w ręce Amerykanów niż w sposób pewny dla swoich dzieci (w tym noworodka) choć zaplanować ich bezpieczną podróż do schronienia, które czeka na nich w odległym o 900 km Hamburgu. Matkę Lory stać jedynie na pozostawienie jej nielicznych pieniędzy oraz biżuterii, wskazanie drogi oraz bezpardonowe opuszczenie pięciorga dzieci, by podzielić los uwięzionego męża, a to wszystko w imię poległej potęgi Hitlera. Teraz czternastolatka musi stać się opiekunką oraz głową rodziny, przeprowadzić rodzeństwo przez drogę pełną niebezpieczeństw, mordów, gwałtów, głodu i biedy. Świat ten nigdy nie powinien ukazać się oczom dziecka… Został on jednak skonstruowany ideologią Hitlera, która była młodym wpajana, w którą bezwzględnie i bezrefleksyjnie wierzono, aczkolwiek nie rękoma i umysłami tych dzieci to piekło, w którym obecnie przebywają i muszą w nim przeżyć, zostało zbudowane.

Ten dysonans między wychowaniem a zastaną rzeczywistością zostaje ukazany, kiedy to na drodze rodzeństwa los stawia młodego Żyda Thomasa (Kai-Peter Malina) naznaczonego okrucieństwem obozów koncentracyjnych. To dzięki jego bezcennej pomocy Lore i jej rodzina przebędą tę piekielną drogę, chociaż dziewczyna nigdy nie będzie w stanie w należyty mu sposób podziękować za uratowanie życia, ponieważ została wrogo wychowana wobec Żydów. Stąd ich relacja nie sprawia im łatwości, mimo świadomości, że dzięki sobie mogą przeżyć oraz czując do siebie emocje trudne niekiedy do opanowania i ukrycia.

Lore to obraz wyjątkowy w swojej treści oraz formie. Widz od samego początku zdaje sobie sprawę z jego niepowtarzalności oraz niezwykłości, zaś emocje opadają dopiero wraz z napisami końcowymi. Film ten wciąga, poraża, wbija w fotel nie tylko przedstawioną historią, ale i obrazem, który znaczy oraz mówi więcej niż słowa. Jest on wnikliwy, szczegółowy, z bliska ukazujący upiorność przemierzanej drogi, której cechą charakterystyczną jest z jednej strony bój o przetrwanie, zaś z drugiej zwątpienie i rezygnacja (Lore w jednej chwili gotowa jest oddać się odpychającemu mężczyźnie, by przedostać się na drugą stronę rzeki, zaś następnie decyduje się na samobójstwo).

Jednak czy w Hamburgu Lore odnajdzie bezpieczeństwo i spokój, zdając sobie sprawę z czynów ojca, kiedy to prawda historii zacznie jej uświadamiać co jest dobrem, a co złem? Czy doświadczenie podróży pozwoli jej żyć normalnie we wciąż panującej nienormalności? Wydawałoby się, że dojście do celu zakończy się dla niej wewnętrznym ukojeniem, ulgą, bezpieczeństwem, tymczasem będzie musiała zrobić coś znacznie trudniejszego — uporać się z tym co poznała podczas przeprawy i okazało się prawdą o niej samej, rodzinie, otaczającym świecie, w co wierzyła, jak została wychowana. Prawda ta będzie bardziej drastyczna oraz bolesna niż opuszczenie jej przez matkę oraz przejście przez śmiertelne zagrożenie dzięki pomocy Thomasa, który okazał się źródłem ocucenia świadomości Lory.

Film ten niewątpliwie na długo we mnie pozostanie, ponieważ zawładnął moim umysłem. Z pewnością nie są to emocje piękne i czułe, ale warto po nie pójść i ich doświadczyć, oglądając Lore. Seans obowiązkowy!

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
akacje
Akacje – recenzja
Judy – recenzja
portretozmierzchu
Portret o zmierzchu – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*