830250_open_bookOd 3 do 12 grudnia w Łodzi i w okolicznych miejscowościach organizowana będzie kolejna edycja Festiwalu Puls Literatury. Tegoroczna impreza to największe tego typu przedsięwzięcie w naszym kraju.

   
Koncerty, spotkania autorskie, konkursy jednego wiersza, slamy, wystawy, pokazy filmowe. Wszystko to i wiele więcej odbywać się będzie w Łodzi w Śródmiejskim Forum Kultury, Poleskim Ośrodku Sztuki, Teatrze Nowym i Muzeum Kinematografii oraz Brzezinach, Tomaszowie Mazowieckim i Skierniewicach.

Tradycyjnie podczas imprezy odbędą się uroczyste rozstrzygnięcia konkursów literackich, których w tym roku będzie aż sześć. Nadal można nadsyłać na nie swoje propozycje.

 

   
XVI Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Jacka Bierezina, Łódź 2010 – do 15.10.2010

REGULAMIN
1. Organizatorami konkursu są Oddział Łódzki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz Poleski Ośrodek Sztuki w Łodzi.
2. Honorowy Patronat nad konkursem sprawuje Prezydent Miasta Łodzi.
3. W konkursie mogą wziąć udział jedynie piszący w języku polskim poeci przed debiutem książkowym, którzy nadeślą organizatorom projekt swojego pierwszego zbioru wierszy, skomponowanego jako artystyczna całość i opatrzonego tytułem.
4. Prace konkursowe należy sporządzić w 3 egzemplarzach w postaci zbindowanych wydruków w formacie A4 o rozmiarze czcionki 12 p., a następnie przesłać do 15 października 2010 r. (liczy się data stempla pocztowego) na adres:
Poleski Ośrodek Sztuki
ul. Krzemieniecka 2a
94-030 Łódź
z dopiskiem na kopercie: “Bierezin”.
5. Organizatorzy proszą dodatkowo o równoległe przesłanie propozycji konkursowej pocztą elektroniczną na adres bierezin@tlen.pl w postaci jednego zwartego pliku formatu doc lub rtf (z dopiskiem w temacie: “konkurs Bierezina”).
6. Prace konkursowe (w formie papierowej i elektronicznej) winny być opatrzone godłem słownym. Do przesyłki wysłanej zwykłą pocztą należy dołączyć oddzielną, zaklejoną kopertę, oznaczoną tym samym godłem, a zawierającą dane autora: imię, nazwisko, adres, telefon, e-mail.
7. Konkursowe tomy podlegać będą dwustopniowej ocenie: przez komisję kwalifikacyjną, która wyróżni wybrane pozycje nominacjami do nagrody głównej oraz przez jury, które spośród tomów nominowanych wybierze zwycięzcę.
8. Komisję kwalifikacyjną i jury powołują organizatorzy, a skład tych ciał zostanie podany do wiadomości publicznej najwcześniej po upływie terminu nadsyłania prac konkursowych.
9. Komisja kwalifikacyjna i jury oceniają nadesłane prace jako wypowiedzi tekstowe. Na ocenę nie mają wpływu elementy plastyczne i typograficzne wydruku, o ile nie stanowią części składowej poetyki tomu (jak choćby w przypadku tzw. poezji konkretnej).
10. Nominacje (tylko tytuły tomów i godła) podane zostaną w listopadzie 2010 r. na stronie www.spplodz.pl.
11. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w grudniu 2010 r. podczas IV Festiwalu Puls Literatury.
12. Nagrodą główną jest wydanie wskazanego przez jury debiutanckiego zbioru wierszy.
13. Przystąpienie do udziału w konkursie jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych przez organizatorów zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych. Organizatorzy informują uczestników, że ich dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie w związku z wykonaniem postanowień niniejszego regulaminu, w celu przeprowadzenia konkursu, promocji konkursu oraz informowania o konkursie.
14. Wzięcie udziału w konkursie jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na regulaminowe warunki uczestnictwa.
15. Organizatorzy nie odsyłają konkursowych prac.
16. Wykładnia niniejszego regulaminu należy od organizatorów.

     
Ogólnopolski Konkurs Poetycki im. Witolda Sułkowskiego – do 10.11.2010

Regulamin
1. Głównymi organizatorami V Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Witolda Sułkowskiego są Oddział Łódzki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz Śródmiejskie Forum Kultury w Łodzi.
2. Konkurs jest adresowany do autorów, którzy nie mają w dorobku więcej niż jednej książki poetyckiej.
3. Przedmiotem konkursu jest proza poetycka.
4. Organizatorzy nie stawiają żadnych wymagań tematycznych ani formalnych, ale liczą na utwory bliskie poetyce Patrona konkursu, a więc m.in. utrzymane w konwencji groteski, absurdu, pastiszu czy żartu poetyckiego.
5. Każdy autor może nadesłać dowolną ilość tekstów realizujących typ prozy poetyckiej, ale ich łączna objętość nie powinna przekraczać 5400 znaków pisarskich ze spacjami.
6. Utwory konkursowe nie mogą być wcześniej ogłaszane drukiem ani publikowane na stronach internetowych.
7. Teksty w 3 egzemplarzach (maszynopis, wydruk), opatrzone godłem autora, należy przesyłać na adres:
Śródmiejskie Forum Kultury
ul. Roosevelta 17
90-056 Łódź
– z dopiskiem na kopercie “Sułkowski”.
Do prac należy dołączyć zaklejoną kopertę oznaczoną tym samym godłem, a zawierającą dane uczestnika (imię i nazwisko, adres, telefon, e-mail).
8. Termin nadsyłania prac upływa 10 listopada 2010 r. (decyduje data stempla pocztowego).
9. Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi w grudniu 2010 r. w ramach łódzkiego Festiwalu Puls Literatury.
10. Ogólna pula przeznaczona na nagrody wyniesie minimum 2 800 zł. (słownie: dwa tysiące osiemset złotych) i zostanie rozdysponowana zgodnie z decyzją powołanego przez organizatorów jury.
11. Przewiduje się przyznanie nagrody specjalnej dla utworu najlepiej realizującego konwencje bliskie Patronowi konkursu.
12. Organizatorzy nie zwracają nadesłanych na konkurs prac.
13. Wykładnia niniejszego regulaminu należy do organizatorów.

   
Konkurs krytycznoliteracki – do 15.11.2010
Regulamin
1. Organizatorem konkursu jest Oddział Łódzki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich przy współpracy miesięcznika “Tygiel Kultury” i kwartalnika artystyczno-literackiego “Arterie”.
2. Konkurs adresowany jest do młodych autorów, którzy nie posiadają w dorobku książki krytycznoliterackiej lub literaturoznawczej.
3. Przedmiot prac konkursowych stanowi twórczość dotychczasowych laureatów Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego im. Jacka Bierezina, tj. zdobywców nagrody głównej, ale też poetów do niej nominowanych (nazwiska znaleźć można na stronie www.spplodz.pl). Mile widziane będą prace dotyczące nie tylko ich dokonań poetyckich, ale także prozatorskich, eseistycznych, translatorskich itp., jeżeli stanowią one znaczący element w dorobku tych poetów.
4. Organizatorzy nie określają formy gatunkowej ani zakresu pracy konkursowej, może to więc być zarówno eseistyczna próba ujęcia całokształtu twórczości wybranego laureata, jak i recenzja poszczególnej książki, czy na przykład felieton albo impresja inspirowana pojedynczym utworem.
5. Organizatorzy oczekują krótkich wypowiedzi krytycznych, mieszczących się w granicach 3-5 znormalizowanych stron (5400-9000 znaków pisarskich ze spacjami).
6. Każdy uczestnik może przesłać kilka prac, z tym że powinien to zrobić w jednym zestawie o łącznej objętości tekstów nie przekraczającej 10 znormalizowanych stron (18 000 znaków).
7. Prace w postaci 3 jednobrzmiących wydruków (kopii) należy nadsyłać na adres:
Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi
ul. Wschodnia 49
90-267 Łódź
do dnia 15 listopada 2010 r. z dopiskiem na kopercie “konkurs krytycznoliteracki”.
8. Materiały konkursowe należy opatrzyć godłem. To samo godło winno się znaleźć na dołączonej do zestawu zaklejonej kopercie, zawierającej dane autora (imię i nazwisko, kontakt).
9. Przewiduje się przyznanie nagród finansowych i rzeczowych wedle dyspozycji powołanego przez organizatorów jury. Najlepsze prace będą też drukowane na łamach “Tygla Kultury” i “Arterii”.
10. Prac nadesłanych nie zwraca się.
12. Wykładnia niniejszego regulaminu należy do organizatorów. Wszelkie pytania kierować należy na adres: spplodz@go2.pl.

II Ogólnopolski Konkurs Poezji Lirycznej  im. Andrzeja Babaryki – „Świat niedopowiedziany”, Brzeziny 2010 – do 15.11.2010

Regulamin
1.    Organizatorami konkursu są Oddział Łódzki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz Muzeum Regionalne w Brzezinach.
2.    Honorowy patronat nad konkursem sprawuje Burmistrz Miasta Brzeziny.
3.    Celem konkursu jest upamiętnienie twórczości poetyckiej i postaci brzezinianina Andrzeja Babaryki (1952-2006), a motto drugiej edycji konkursu stanowi jego następujący liryk bez tytułu:

Zadzwonią wszystkie telefony
Jeden nie zadzwoni

Dostaniesz najlepsze karty
bez tej jednej

Zagoją się wszystkie rany
jedna będzie otwarta

Przytulą cię przypadkowi ludzie
ten nie przytuli

Spełnią się nawet marzenia
jedno nie

Uchylą się każde drzwi Te
pozostaną zamknięte

4.    W konkursie mogą wziąć udział poeci, którzy mają w swoim dorobku nie więcej niż dwie książki poetyckie.
5.    Prace konkursowe – trzy krótkie utwory liryczne, napisane w języku polskim, z których jeden powinien nawiązywać do hasła (“Świat niedopowiedziany”) i motta konkursu – należy sporządzić w trzech egzemplarzach (maszynopis, wydruk) i przesyłać do 15 listopada 2010 r. na adres: Muzeum Regionalnego w Brzezinach, ul. Piłsudskiego 49, 95-060 Brzeziny, z dopiskiem – „konkurs”. Wiersze te nie mogą być wcześniej ogłoszone drukiem ani opublikowane na stronach internetowych.
6.    Prace konkursowe winny być opatrzone godłem słownym. Do przesyłki wysłanej zwykłą pocztą należy dołączyć oddzielną, zaklejoną kopertę, oznaczoną tym samym godłem, zawierającą dane autora: imię, nazwisko, adres, telefon, e-mail.
7.    Konkursowe wiersze podlegać będą ocenie przez jury, które powołują organizatorzy.
8.    Rozstrzygnięcie konkursu nastąpi 3 grudnia 2010 r. podczas inauguracji IV Festiwalu Puls Literatury, która odbędzie się w Brzezinach.
9.    Gwarantowana przez organizatorów pula nagród wynosi 3 000 zł.
10.    Przystąpienie do udziału w konkursie jest równoznaczne z wyrażeniem zgody na przetwarzanie danych osobowych przez organizatorów zgodnie z przepisami ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 roku o ochronie danych osobowych. Organizatorzy informują uczestników, że ich dane osobowe będą przetwarzane wyłącznie w związku z wykonaniem postanowień niniejszego regulaminu, w celu przeprowadzenia konkursu i jego promocji oraz informowania o konkursie.
11.    Wzięcie udziału w konkursie jest jednoznaczne z wyrażeniem zgody na regulaminowe warunki uczestnictwa.
12.    Organizatorzy nie odsyłają prac konkursowych.
13.    Wykładnia niniejszego regulaminu należy do organizatorów.

 


Konkurs translatorski z anglojęzycznych literatur, edycja I – do 20.11.2010

REGULAMIN

1. Organizatorem konkursu jest Oddział Łódzki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich oraz Śródmiejskie Forum Kultury w Łodzi.
2. Przedmiotem konkursu są przekłady artystyczne na język polski anglojęzycznych tekstów prozatorskich autorów angielskich i irlandzkich.
3. Konkurs adresowany jest do młodych adeptów sztuki translatorskiej, którzy nie posiadają w dorobku samodzielnej przekładowej publikacji książkowej z zakresu literatury pięknej o objętości większej niż jeden arkusz wydawniczy.
4. Prace w trzech jednobrzmiących egzemplarzach należy nadsyłać do 20 listopada 2010 r. na adres:

Śródmiejskie Forum Kultury
ul. Roosevelta 17
90-056 Łódź
z dopiskiem na kopercie “anglojęzyczny konkurs translatorski”.

5. Prace trzeba opatrzyć godłem, do zestawu zaś dołączyć oddzielną, zaklejoną kopertę, opatrzoną tym samym godłem i zawierającą dane autora (imię, nazwisko, adres, mail, telefon).
6. Materiały konkursowe powinny być wydrukami komputerowymi sformatowanymi następująco: czcionka Arial, 14 p., odstęp 1,5, tekst wyjustowany, względnie szeroki margines z prawej strony (umożliwiający robienia notatek przez członków jury).
7. Zestaw konkursowy zawierać powinien:
a. samodzielne przekłady tekstów zamieszczonych w załączniku do niniejszego regulaminu i opublikowanych na stronie www.spplodz.pl;
b. zwięzłą wypowiedź (maksymalnie 1 800 znaków pisarskich ze spacjami), zawierającą charakterystykę problemów, jakich nastręczały tłumaczone teksty.
8. Laureaci konkursu prócz nagród finansowych i rzeczowych otrzymają zaproszenie do udziału w bezpłatnych dwudniowych warsztatach translatorskich, które w ramach łódzkiego Festiwalu Puls Literatury (11-12 grudnia 2010) poprowadzi przewodniczący jury konkursu Maciej Świerkocki.
9. Prac nadesłanych nie zwraca się.
10. Wykładnia niniejszego regulaminu należy do organizatorów. Wszelkie pytanie kierować należy na adres: spplodz@go2.pl.

ZAŁĄCZNIK DO REGULAMINU KONKURSU ZAWIERAJĄCY TEKSTY DO PRZEŁOŻENIA

1. RODDY DOYLE – The woman who walked into doors.

“His best work yet” – The Times

I was told by a Guard who came to the door. He wasn’t one I’d seen before, one of the usual ones. He was only a young fella, skinny and with raw spots all over his neck.
– Missis Spencer?
He couldn’t have been more than twenty. He looked miserable.
– Missis Spencer?
I knew before he spoke. It clicked inside me when I opened the door. (For years opening that door scared the life out of me. I hated it; it terrified me. We had this screeching bell like an alarm that shoook the walls when anyone rang it. It lifted me off the floor, the kids started bawling; it was fuckin’ dreadful. You were caught, snared, caught in the act. Ypu looked around to hide whatever you’d been caught with, things that Charlo had left in the hall, things he robbed and left there. He changed the bell, after I chewed his ear and nearly wet myself five or six times a day. Nicola, my oldest, wouldn’t come round the back to get into the house. She wanted to come through the front door; it was more grown up. She rang the bell ten times a minute.
– Forgot me jacket.
– Forgot me money.
– Don’t like these jeans on me.
I hit her – she was thirteen, or twelve, much too old to be smacked – the hundreth time she rang the bell one Saturday morning. I hit her the way a woman would hit another woman, smack in the face. I was a bit drunk, I have to admit. I regretted it, tried to stop my hand after it had smashed her cheek and come back. She held her hand up to her cheek. It was red where I’d got it. She was stunned; she hadn’t noticed me getting more annoyed. They never do at that age – at any age. I was sorry for her byt she’d deserved it. I was sorry I was drunk, ashamed, angry; I usually made sure that no one noticed. I couldn’t cope; it was only a stupid bell. She said she hated me, slammed the door and ran off. I let her away with it. The new bell was nice bing-bong one but it made no difference. I still died a bit whenever someone rang it. The Guards looking for Charlo, teachers looking for John Paul, men looking for money. It’s hard to hide in a house full of kids, to pretend there’s no one there. Bing-bong. Pnly bad news came through that door; my sister, my daddy, John Paul, Charlo. Bing-bong.) It clicked inside me when I opened the door and saw the Guard. It was his face that told me before I was ready to know it. He wasn’t looking for Charlo; it wasn’t the usual. He was scared and there was something he had to tell me. I felt sorry for the poor young fella, sent in to do the dirty work. The other wasters were out in a car, too lazy and cute to come in and tell me themselves. I asked him in for a cup of tea. He sat in the kitchen whith his hat still on him. He told me all about his family.

2. DAVID LODGE – Deaf Sentence. A novel

The tall, bespectacled, grey-haired man standing at the edge of the throng in the main room of the gallery, stooping very close to the young woman in the red silk blouse, his head lowered and angled away from her face, nodding sagely and emitting a phatic murmur from time to time, is not as yo might think an off-duty priest whm she has persuaded to hear her confession in the midst of the party, or a psychiatrist conned into giving her a free consultation; nor has he adopted this posture the better to look down the front of her blouse, though this is an accidental bonus of his situation, the only one in fact. The reason for his stance is that the room is full of noise, a conversional hubbub which bounces off the hard surfaces of the ceiling, walls and floor, and swirls around the heads of the guests, causing them to shout even louder to make themselves heard. This is known to linguists as the Lombard Reflex, named after Entienne Lombard, who established early in th twentieth century that speakers increase their vocal effort in the presence of noise in the environment in order to resist degradation of the intelligibility of their messages. When many speakers display this reflex simultanously they become, of course, their own environmental noise source, adding incrementally to its intensity. For the man now almost nuzzling the bosom of the woman in the red blouse, as he brings his right ear closer to her mouth, the noise reached some time ago a level that makes impossible for him to hear more than the odd word or phrase of those she addresses to him. ‘Side’ seems to be one recurring word – or is it ‘cider’? And ‘flight from hell’ – or was it ‘cry for help’? He is,  you see, ‘hard of hearing’, or ‘hearing impaired’ or, not to put too fine a point on it, deaf – not profoundly deaf, but deaf enough to make communication imperfect in most social situations and impossible in some, such as this one.


Konkurs translatorski z niemieckojęzycznych literatur – do 20.11.2010

REGULAMIN

1. Organizatorem konkursu jest Oddział Łódzki Stowarzyszenia Pisarzy Polskich przy współpracy z austriackim forum kultury w Warszawie oraz Szwajcarską Fundacją dla Kultury Pro Helvetia w Warszawie.
2. Przedmiotem konkursu są przekłady artystyczne na język polski niemieckojęzycznych tekstów prozatorskich autorów austriackich i szwajcarskich.
3. Konkurs adresowany jest do młodych adeptów sztuki translatorskiej, którzy nie posiadają w dorobku samodzielnej przekładowej publikacji książkowej z zakresu literatury pięknej o objętości większej niż jeden arkusz wydawniczy.
4. Prace w 3 jednobrzmiących egzemplarzach należy nadsyłać do 20 listopada 2010 r. na adres:

Stowarzyszenie Pisarzy Polskich Oddział w Łodzi
ul. Wschodnia 49
90-267 Łódź
z dopiskiem na kopercie “niemieckojęzyczny konkurs translatorski”.

5. Prace trzeba opatrzyć godłem, do zestawu zaś dołączyć oddzielną, zaklejoną kopertę, opatrzoną tym samym godłem i zawierającą dane autora (imię, nazwisko, adres, mail, telefon).
6. Materiały konkursowe powinny być wydrukami komputerowymi sformatowanymi następująco: czcionka Arial, 14 p., odstęp 1,5, tekst wyjustowany, względnie szeroki margines z prawej strony (umożliwiający robienia notatek przez członków jury).
7. Zestaw konkursowy zawierać powinien:
a. samodzielne przekłady tekstów zamieszczonych w załączniku do niniejszego regulaminu i opublikowanych na stronie www.spplodz.pl;
b. zwięzłą wypowiedź (maksymalnie 1 800 znaków pisarskich ze spacjami), zawierającą charakterystykę problemów, jakich nastręczały tłumaczone teksty.
8. Laureaci konkursu prócz nagród finansowych i rzeczowych otrzymają zaproszenie do udziału w bezpłatnych dwudniowych warsztatach translatorskich, które w ramach łódzkiego Festiwalu Puls Literatury (11-12 grudnia 2010) poprowadzi przewodnicząca jury konkursu Sława Lisiecka.
9. Prac nadesłanych nie zwraca się.
10. Wykładnia niniejszego regulaminu należy do organizatorów. Wszelkie pytanie kierować należy na adres: spplodz@go2.pl.

ZAŁĄCZNIK DO REGULAMINU KONKURSU ZAWIERAJĄCY TEKSTY DO PRZEŁOŻENIA


I. Thomas Bernhard und Siegfried Unseld

Der Briefwechsel
[22; handschriftlich]

Lovran
19.4.66

Lieber Herr Dr. Unseld,

da ich die Wahl habe, jetzt ein zuendegehetztes, in 2/3 Monaten aber ein gutes, mir Spaß machendes Buch abzuliefern, muß ich auf den Herbsttermin verzichten. Da ich den besten Verleger in Deutschland meinen eigenen nennen darf, werde ich, obwohl ich wortbrüchig bin, auf den Grad von Verständnis hoffen können, den ich mir wünsche.
Ich könnte mir die Schnelligkeit, mit welcher ich den Roman fertigzustellen hätte, nie verzeihen u. mir – einmal, später – der Verlag auch nicht. Das ist eine Hiobsbotschaft, was die Technik des Buchmachens betrifft, ich weiß. Aber ich kann, selbst auf die größte Gefahr hin, nicht anders handeln. Ich bin ein Opfer meiner Vernunft. Ich verabscheue das Gefühl, das ohne Vernunft immer nur Gefühl oder Gefühl u. Geschmack ist.
Ich arbeite im Hinblick auf unser beider beste Konstellation.
Ich bin, was den Termin betrifft, vorlaut-eilig, gewesen – aber möglicherweise werden Sie nach einer kurzen Frist des Zorns gegen mich, die ich Ihnen zugestehe, sofort einsehen, daß der Entschluß, das Buch erst im Frühjahr (mein Glückstermin übrigens) zu bringen, nützlich ist. Um Sie nicht auf die Länge [[?]] hinaus, mich betreffend, ind der Luft hängen zu lassen, werde ich Ihnen einmal ein Stück, sagen wir ein Drittel des Buches, schicken. Im übrigen bitte ich Sie, mich so zu beurteilen, wie es Ihnen tatsächlich gerecht erscheinen muß.
Es nutzt Ihnen wenig, wenn ich Ihnen sage, daß ich Ihnen die Hand drücken möchte.
Für den Herbst bitte ich Sie, in der edition 9 Erzählungen zu drucken – es ist ganz gut, wenn sie allein erscheinen – im anderen Fall hätte ein Buch dem andern das Kritikerwasser abgegraben.
Noch etwas. Was Ihr gutes Geld betrifft, so habe ich es so gut angelegt, daß nichts passieren kann.
Und noch etwas:
Ich habe, was meine Arbeit betrifft, doch das beste Gefühl u. zudem meine es stützenden Vernunftsgründe. Bleibe ich gesund, woran ich nicht zweifle, ist alles in bester Ordnung. Ich mache es Ihnen schwer, so wie ich mir selber alles schwer u. immer noch schwerer mache. Darin besteht aber das einzige wirkliche Vergnügen am Leben.
Ich hasse schlechte Bücher, für ein gutes aber stieße ich ohne weiteres die Hälfte von meinem Vaterland in den Abgrund.
Ich bin jetzt doppelt so stark als vorher,
Ihr

 
Thomas Bernhard
[23; Anschrift: Ohlsdorf]

Frankfurt an Main
9. Mai 1966

Lieber Herr Bernhard,
Ihren Brief vom 19. April las ich nach meiner Amerika-Reise, bei der ich mich – insbesondere bei gewissen schwachen Lesungen der Gruppe 47 – fragte, warum Sie eigentlich nicht Teilnehmer solcher Tagungen sind, aber vielleicht ist in der Tat der Wert fü Sie zu gering. Peter Handke hat sich glänzend geschlagen und sich noch einen Namen gemacht.
Was soll ich wohl nun zu unserem gemeinsamen Problem sagen? Ihr Argument ist ja überzeugend, und lieber warte ich auf ein gutes Manuskript, als ein schlechtes zu drucken. Ich freue mich also, bis Ende August, spätestens im September mit dem Manuskript rechnen zu können. Wir wollen es dann sorgsam herstellen und ebenso sorgsam im Frühjahr mit Leseexemplaren etc. lancieren.
Seien Sie ohne Sorge, ich habe Verständnis für Ihre Situation, Sympatie für Sie, und der Kalender des Autors ist mir immer wichtiger als der eigene.
Auf eine Bemerkung Ihres Briefes möchte ich zurückkommen: Sie schreiben, daß Sie das Geld “so gut angelegt haben“. Da die Rückzahlung nicht in der vorgesehenen Form erfolgen kann, hatten Sie damals angeboten, für den Verlag eine Hypothek auf das Haus einzutragen. Mir war dieser Punkt nicht sonderlich wichtig, und er ist es auch heute noch nicht, nur wundere ich mich, daß Sie auf diesen Punkt von sich aus nicht mehr zurückgekommen sind.
Wie sehen Ihre Sommerpläne aus? – nun, Sie werden an der Arbeit bleiben. Sollten Sie doch einmal in die Nähe von München kommen, so lassen Sie es mich wissen, vielleicht könnten wir uns dann sehen.
Mit herzlichen Grüßen
Ihr
Siegfried Unseld

II. Klaus Merz
Zugzwang

Eine kurze Verstiegenheit
(Fragment)

Zürich-Mailand, der Intercity auf Gleis eins steht bereit. Eine Dame und ein Herr sitzen an zwei separaten Tischen im Speisewagen, die Kellner warten.
Im Lautsprecher wird die Abfahrt angekündigt. Achtung, Türen schliessen automatisch!
Ein Atemloser sucht im abfahrenden Zug nach seinen Konfirmanden.
Der Kaffee wird serviert. Die beiden Fahrgäste rühren in ihren Tassen, dass es beinahe wie Läuten klingt. Die Schienen schlagen regelmässig, linkerhand liegt der See, der Herr räuspert sich:
– Ich bin 1961 konfirmiert worden.
– Wie bitte?
– Ich meine… der Herr Pfarrer soeben, er hat mir meine eigene Konfirmation in Erinnerung gerufen.
– Verstehe.
– Sind Sie katholisch?
– Nein, mein Herr, konfessionslos. Und abstinent.
– Sie hätten katholisch sein können. Um die Augen herum tragen Sie einen luzernischen Zug. Die meisten Luzerner sind katholisch.
– Tut mir leid, gebürtige Bündnerin, jedoch in Luzern aufgewachsen.
– Sehen Sie, man kann es nicht verleugnen.
– Ja, die Sonntage haben wir oft auf dem Pilatus zugebracht. Trug mein Vater einen Hut, war das Wetter gut. Er litt unter den vielen Touristen das ganze Jahr in der Stadt. Deutsche, Japaner, Amerikaner: Einmal mussten wir einem Physiker aus Kyoto Modell stehen. Schweizer Kinder mit Holzbrücke. Wir trugen die roten Regenmäntelchen und hatten Hunger vom Gehen. Vater liess sich wider Erwarten auf eine kurze Brieffreundschaft mit dem Japaner ein.
– Meine Cousine hat ihren Amerikaner auch in Luzern kennengelernt, im Verkehrshaus. Seinen neuen Tramperrucksack hatte er beim Haupteingang deponiert und die langen Haare im Nacken zusammengebunden, um besser in den Himmel sehen zu können. Die dunkle Unendlichkeit des Planetariums ist ihnen dann, ich meine den beiden jungen Menschen, zum Verhängnis geworden, Urs Uranus Blättler ist das Resultat ihrer Selbstvergessenheit. Morgen feiert er Hochzeit in Melide. Man hat mich eingeladen, als Taufpatte. “Sorry for that’, hatte der Amerikaner auf einen Zettel geschrieben, nachdem er sechs Wochen zu Gast geblieben war. Aus Katmandu kam später noch eine Ansichtskarte.
– Uns hat der Vater das Reisen gelehrt, binnenmässig, muss man sagen, er war Matrose auf dem Vierwaldstättersee. Zu Wasser, zu Lande und aus der Luft hat er uns die nächste, später die weitere Umgebung nahegebracht. Nur Mutter blieb stets zu Hause im Bett, bis sie starb. Mitten über der Stadt mussten wir auf unserer Ballonfahrt Sand ablassen. Das Schiff, auf dem mein Vater angeheuert hatte, hiess “Winkelried“. Vater glaubte an die mutige Tat, bis ihn die zeitweiligen Übelkeiten heimsuchten. Sie können sich vorstellen, was es heisst, wenn einem über dem grossen Schaufelrad oder beim Anlegen mit einem Tau in der Hand plötzlich schwindlig wird. Er musste den Seedienst quittieren. Mit dreiundvierzig Jahren hat er ins Wagnermuseum gewechselt. Als Aufseher. Von der Atemnot beim Kielholen hat er uns auf der Pilatusspitze dennoch immer wieder erzählt: So muss es zugehen auf dem Mount Everest ohne Atmungsgerät, fügte er jeweils hinzu und schaute versonnen ins Napfgebiet, wo er die Goldwäscher an der Arbeit wähnte.
– Ich finde es schön, in eine Unterhaltung einzusteigen wie in einen Zug. Gestatten Sie, dass ich mich zu Ihnen an den Tisch setze? Als gelernter Geometer fürchtet man sich zwar, sozusagen von Berufes wegen, vor jeder Unvermessenheit, auf Reisen jedoch, will mir manchmal scheinen, gibt es fast nichts zu befürchten. Unterwegs sind wir ja alle Angehörige eines rollenden Systems, das im Grundbuch der Fahrpläne bis auf die letzte Minute verzeichnet ist. Und doch ist es kein falsches Gefühl, dass auf Reisen noch einmal alles möglich wird.
– Sicher, ohne Ihre Anwesenheit wäre ich zur Zeit ganz anderen Aussichten anheimgegeben: fernen Hügelzügen, Strassenkreuzen, Fabriken, Vorgärten. Ich hinge meinen flüchtigen Einblicken durch Küchen-, Stuben-, Schlafzimmerfenster nach und sähe das Personal dieses Wochentags wie in einem Spielfilm vor den Zugfenstern vorüberziehn. Gedanken über mein eigenes Leben würden sich mir dazu unwillkürlich aufdrängen. Als Bibliothekarin wird man das Gefühl ja nie ganz los, selbst auch aus Papier zu sein. Aber spätestens nach den Gestaden des Vierwaldestättersees würde ich doch wieder nach meinem Buch suchen im Handgepäck.
– Darf ich Sie zu einem Glas Wein einladen, weiss oder rot?
(nadesłane)

 
Zobacz także:
PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
ull
Wzniosłość i makabra w literackich obrazach śmierci
ksiazki
Literatura – wrzesień 2015
plakat_mk_2015
Mały książkomaniak 2015 – październik

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*