ksiezycowiludzieKsiężycowi ludzie to najnowsza książka dyrektora łódzkiego Teatru Lalek „Arlekin”. I choć nie jest to debiut literacki, bo Waldemar Wolański ma na swoim koncie już cztery inne publikacje, to po raz pierwszy wydał on powieść.

W utworze znajdziemy mieszaninę gatunków i problematyki; trochę sensacji, zbrodnia, pogonie i międzynarodowy spisek nadludzi, a to wszystko na tle niezwykłej, wszechogarniającej, nieokiełznanej i od pierwszego wejrzenia miłości. Główny bohater, architekt u szczytu kariery zawodowej świętujący sukces medialny poznaje w dość niezwykłych okolicznościach piękną dziewczynę, której krańcowo różne zachowanie z jednej strony intryguje, z drugiej wpędza go w poważne tarapaty. Wyruszając bowiem na poszukiwanie ukochanej, która znikła mu jak senna majaka, wplątuje się w morderstwo swojego przyjaciela, a następnie w działania międzynarodowej organizacji nadludzi. Tytułowi księżycowi ludzie to istoty silnie związane z księżycem, które pod jego wpływem uzyskują nadprzyrodzone umiejętności, pożądane przez niecne rządy światowych mocarstw.  I jak tu nie pomóc tym, którzy z jednej strony chcą służyć światu swoimi umiejętnościami, ale na własnych warunkach, z drugiej – jak nie uratować pożądanej kobiety.

Powieść w swej intrydze godna jest dzieł Dana Browna, którego teorie spiskowe masonów pobrzmiewają w tle utworu Wolańskiego, łącząc się dość mocno z teorią Denikena o kosmicznych przodkach naszej rasy. Takie ujęcie fabuły nadaje dziełu szybkości w zmieniających się obrazach i tłumaczy zasadność oraz logikę niesamowitych niekiedy przygód bohatera – Roberta Skolimowskiego. Lekki styl narracji i nieprzewidywalność kolejnych wydarzeń czynią powieść niezobowiązującym  czytadłem na jesienne wieczory, ale o to właśnie chodziło autorowi, który nie ma pretensji do literackich nagród, za to pragnie czytelnika oderwać od codzienności.

Dodatkowym smaczkiem dla nas łodzian jest fakt, że główny bohater w większej części dzieła porusza się po naszym mieście. Zna je na tyle dobrze, że wie w jaką bramę wbiec, by uciec przed pogonią tylnym wyjściem. Nieco drażniący pełen zachwytów styl w opisach otoczenia, okazuje się celowym zabiegiem, by zauważyć, że ta wspaniała, nowoczesna, zadbana i kolorowa aglomeracja jest wymyślona. Hotel  Hilton, tramwaje jeżdżące po estakadach, poranny zestaw taksówkowy, dla ludzi, którzy zabalowali minionej nocy i są w potrzebie – to tylko niektóre smaczki z bujnej wyobraźni autora mogące w przyszłości stać się rzeczywistością.  Może  oczywiście zmylić  sieć rzeczywistych ulic i stałych elementów architektonicznych, zabytków, które mija Robert Skolimowski spacerując lub uciekając przed prześladowcami.

Powieść wydaną nakładem wydawnictwa „Astra” uważam za interesującą propozycję do podstawowej biblioteczki relaksacyjnej każdego  miłośnika literatury pięknej.  Swoją fabułą oderwie ona czytelnika od trudnej, pełnej problemów codzienności, da możliwość relaksu, zmierzenia się z innym światem, rozbudzi wyobraźnię i marzenia o lepszej rzeczywistości, o innej, wspanialszej Łodzi.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
book4
Strefa Twórczości – wiersz p. Małgorzaty Pawlak
book4
Strefa Twórczości – wiersz p. Anny Łoś
book4
Strefa Twórczości – wiersze p. Andrzeja Talarka

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*