puls7_026Od 9 do 11 grudnia w Łodzi odbywał się Salon Ciekawej Książki. I tu warto zadać sobie najprostsze pytania – po co? Dla kogo to? Czemu tak źle to wszystko wyszło?

Pierwsze co się narzucało spoglądając na kolejne stoiska, to chaos – brak myśli przewodniej całego przedsięwzięcia, a przecież takie na wstępie było.

Mieliśmy tu kilka wydawnictw dla dzieci, dwa stoiska z komiksami, sporo stoisk łódzkich wydawnictw, hurtownie książek, antykwariaty (sprzedaż z pudeł – sic!) i ciut innych. Wśród tych “innych” brakowało ośmiu z dziesięciu największych. Jedynie PWN i Znak w jakiś sposób się zaprezentowały (Znak głownie publikacjami pop i dla dzieci). Pytanie – gdzie W.A.B., Czarne, Rebis, Amber, Literackie, Świat Książki, Prószyński i S-ka, Muza, Albatros i inni?

Mówi się – pierwsze koty za płoty, pierwsze nie musi być udane. Łódź to rzekomo miasto kreatywne i naprawdę niewiele potrzeba było, aby zaprosić “te ważniejsze” wydawnictwa (warunki preferencyjne, “nękanie” wydawców, promocja wydarzenia). Sam wiem, że kilku z nich dałoby się namówić, gdyby była taka potrzeba. Co za tym by poszło? Chociażby ilość odbiorców. Przez trzy dni snuli się ledwie garstkami po hali. Na spotkania autorskie, których nie brakowało (kolejny zarzut brak wielkich nazwisk, a wśród głownie promowanych brak np. Jacka Podsiadło – sprawdźcie ulotki, na którego przyszło może z piętnaście osób) przybywało kilka-kilkanaście ciekawskich. Sam byłem świadkiem spotkania, w którym wzięły udział poza organizatorami tylko dwie osoby. Oczywiście były i takie spotkania, jak z Andrzejem Sapkowskim, gdzie wejść nie można było, ale to margines. I ta pani lub pan, którzy przerywali dyskusje komunikatami od organizatorów. Coś niezwykle denerwującego.

Być może łodzianom nie zależy na literaturze. Może słaby wynik frekwencji to także fama – nie warto iść, nie ma nic ciekawego – jaka rozeszła się już pierwszego dnia targów. Rok temu pojawił się pomysł, w którym ja także uczestniczyłem i któremu sekundowałem – będą targi książek w Łodzi. Przez chwilę pojawiło się hasło – targi wydawnictw popularnych, książek s-f, fantasy, romansów, horrorów, thrillerów. Zaprosić Sapkowskiego, Grocholę, Szwaję, Krajewskiego etc. Nie porównywać się do Warszawy czy Krakowa. Nie próbować robić kalekiej kalki. I… Tak pierwsza edycja niestety kaleką kalką była. A po prostu trzeba było spytać kilka osób, które “wiedzą o co chodzi”, aby było dobrze i głośno. Wciąż proponuję zamienić Salon Ciekawej Książki na Targi Literatury Popularnej. I tak zapewne nikt tego głosu nie będzie słyszał…

Zobacz także:

V Festiwal Puls Literatury (foto+wideo)

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
mariusz_szczygie_20171012_1845747453
Mariusz Szczygieł w Domu Literatury (foto)
justyna_bargielska_20120427_1013320388
Spotkanie z Justyną Bargielską w Śródmiejskim Forum Kultury (foto)
IMG_1263
Andrzej Wajda. Podejrzany w Domu Literatury
3 komentarze
  • ___On
    20 grudnia 2011 at 20:01

    Pana autora dopadł chyba jakiś skrajny pesymizm: ) lub też ma lekko na pieńku z organizatorami targów…
    Muszę się zgodzić iż nie obyło się bez kilku wpadek organizacyjnych lecz nie popełnia błędów tylko ten kto nic nie robi. Zabrakło z pewnością nagłośnienia targów w telewizji ( radio i prasa to zdecydowanie za mało ) oraz przyciągnięcia tych największych wydawnictw. Impreza miała na celu propagowanie książki i chyba mniej lub bardziej ten cel został osiągnięty. Naszym zdaniem ( Antykwariusze z Warszawy ) jak na pierwszy raz nie było powodów do wstydu. Wydaje nam się iż ta impreza była polem do zdobywania doświadczeń dla organizatorów co powinno zaowocować przy kolejnych edycjach targów. W październiku odbywały się targi w Katowicach i choć być może niektórych zdziwię to właśnie Łódź zaprezentowała się lepiej…
    Pozdrawiam

  • 13 grudnia 2011 at 19:17

    ” Salon ” to , to naprawdę nie był .
    Popieram zmianę nazwy i zmianę terminu Targów .
    Wydawcy zaprezentowali się w Krakowie później
    w Wrocławiu . W Łodzi ich zabrakło . Hałas w trakcie
    spotkań z autorami – nie powinien mieć miejsca.
    Byłam na spotkaniu z prof.Bralczykiem .Trudno było
    o ciszę ze strony organizatorów ,mimo że spotkanie
    odbywało się na piętrze(antresola) .

  • Aśka
    13 grudnia 2011 at 16:05

    Popieram w pełni aby zmienić nazwę na Targi Literatury Popularnej – myślę że już samo to hasło przyciągnęłoby więcej zwiedzających, nie wspominając o obecności choć kilku z największych wydawnictw.
    Znając życie targi książkowe już się u nas nie odbędą bo: rok temu nie wyszło, bo ludzie książek nie czytają……pojawi się masa takich “bo” które utwierdzą wszystkich że organizacja takich targów sensu nie ma.
    Cóż……….nie pozostaje nic innego jak mieć nadzieję że jednak za rok znajdzie się ktoś bardzo kreatywny i pociągnie tą imprezę na naprawdę fajnym poziomie.
    Pozdrawiam Pana

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*