getto_walczyKsiążka Getto walczy Marka Edelmana ukazała się w 1945 roku nakładem wydawnictwa CK Bund. To pierwsza relacja prezentująca wydarzenia powstania w getcie warszawskim z perspektywy uczestnika. 70 lat później Centrum Dialogu im. Marka Edelmana wznawia publikację dzięki życzliwość dzieci autora – Annie i Aleksandrowi przy wsparciu finansowym Zakładu Wodociągów i Kanalizacji Sp. z o.o. oraz Grupowej Oczyszczalni Ścieków w Łodzi Sp. z o.o.

Książka została wzbogacona o komentarz historyczny Michała Trębacza, dzięki któremu stanie się bardziej zrozumiała dla młodego pokolenia. Wydawnictwu książkowemu towarzyszy audiobook czytany przez Aleksandra Edelmana, dostępny na stronie internetowej Centrum.

O autorze:
Marek Edelman (1919-2009)
Kawaler Orderu Orła Białego. Honorowy Obywatel Łodzi, komandor francuskiej Legii Honorowej, doktor honoris causa kilku uczelni. W czasie wojny był jednym z organizatorów Żydowskiej Organizacji Bojowej w warszawskim getcie. Po śmierci Anielewicza został dowódcą powstania w getcie. Półtora roku później walczył na barykadach powstania warszawskiego. Zawsze uważał, że powstanie Żydów było fragmentem walki obywateli Polski z hitlerowskim najeźdźcą. Po wojnie osiadł w Łodzi, ukończył studia medyczne i przez ponad pół wieku był lekarzem w łódzkich szpitalach. Działacz opozycji demokratycznej, senator RP. W 2010 roku decyzją Rady Miejskiej Łodzi patronem Centrum Dialogu w Łodzi.

Aleksander Edelman (ur. 1951)
Naukowiec mieszkający od początku lat 70. we Francji. Ukończył biofizykę, nie chciał być lekarzem. Ale niedaleko uciekł. Zajmuje się mukowiscydozą.

„Nasi rodzice nie przejmowali się nami, póki nie byliśmy chorzy. Oboje byli lekarzami, typ Judyma. Poświęcali czas, całą pasję leczeniu i ratowaniu pacjentów. Nikt nas nie brał na kolana, nie przytulał. Nie, że byli zimni – po prostu nie zwracali na nas uwagi. Po tym, co przeszli, być może uważali, że jeżeli dzieci są zdrowe, nie chodzą głodne, to naprawdę już mają wszystko. Oni wiedli swoje życie i my – ich dzieci – swoje. Ania miała koleżanki, ja – kolegów. Jeździliśmy na rowerze, chodziliśmy do parku, do kina. Wszystko było normalne. Oni byli socjalistami od paru pokoleń. Moi rodzice zostali ukształtowani przez Bund – przedwojenną żydowską partię. Bund to byli przyjaciele, godność i system wartości. Taki, że trzeba pomóc drugiemu, a mniej zważać na siebie”.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
levy
Marc Levy w Manufakturze (foto+wideo)
IMG_8158
Marek Zając w Domu Literatury (foto)
Promocja “Arterii” i spotkanie z Michałem Murowanieckim (foto+wideo)
1 Komentarz
  • 27 grudnia 2015 at 21:09

    Pomagać drugiemu, nie zważać na siebie. I tak było. Pani doktor Margolis w roku 1964 operowała mojego brata. W szpitalu przy ul. Spornej spędził on długie miesiące życia. By osłodzić mu pobyt w szpitalu, przynosiła mu różne zabawki. Teraz wiem, że były to zabawki Jej dzieci. Taka była Pani Doktor – zawsze leczyła duszę i ciało u małego dziecka.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*