Są takie książki (choć jest ich w życiu zdecydowanie zbyt mało), po których przeczytaniu nie mogę znaleźć dla siebie miejsca. Mało powiedziane – nie jestem w stanie myśleć o niczym innym, niż o słowach, które jeszcze jakiś czas temu wchłaniałam z kart powieści. Które niespotkaną głębią zawarta w swej prostocie powodują, że moja dusza pęka na miliony kawałków, których zbieranie i ponowne złożenie w całość zajmuje nie raz czas kilka razy dłuższy niż ten poświęcony samej lekturze. Książek, które mianem arcydzieła szczycą się nie bez powodu. To jedynie cząstka refleksji, które nasuwają mi się w myślach po ponownej po latach już lekturze ,,Chłopca z latawcem’’. Tym właśnie jest, jedną z powieści mojego życia, a po zapoznaniu się z moją opinią, mam nadzieję, stanie się także ważną i przejmującą częścią Waszego.

Dla tej wspaniałej książki trudno jest niestety obrać jakąkolwiek skrojoną wersję jej ogólnodostępnego opisu bez zdradzenia lub choćby napomknięcia o tym, dlaczego czeka nas po niej tak gwałtowny i nieunikniony przypływ rozpaczy i wzruszenia, które jest w stanie złamać nawet najbardziej uodpornionego na rzewność i tkliwość czytelnika. Historii, która swój początek i koniec umiejscawia w ogarniętym wojną Afganistanie, wśród kurzu i brudu panujących tam od dekad konfliktów, despotii, ubóstwa i głodu.

To niezwykłe, jak niewinna opowieść o szczenięcej przyjaźni dwóch dojrzewających wspólnie w obliczu zbliżającej się zagłady chłopców, dwunastoletniego Amira, syna bogatego przedstawiciela miejskiej śmietanki towarzyskiej oraz jego o rok starszego służącego, a przy tym wiecznego towarzysza ciągnących się godzinami rozmów wśród rozłożystych gałęzi kabulskich drzew Hasana, potrafi tak dogłębnie poruszyć, wyrzucić na światło dziennie wszelkie ludzkie słabości, przeniknąć do świadomości ludzkiej niedoskonałości, którą całkowicie obnaża i w przemyślany, niesamowicie subtelny sposób całkowicie demaskuje. Młodzi chłopcy dorastają w cieniu nadchodzącej wojny, wśród ostatnich chwil dziecięcej beztroski, oddając się dzielonej obopólnie pasji do puszczania latawców, co weryfikują ro rocznie uczestnicząc w miejscowych zawodach, którą nieuchronnie odbiera im zamach stanu na królewskim tronie, a następnie wkroczenie do Afganistanu wojsk radzieckich, które to stanowi umowną datę zakończenia ich pozbawionego większych zmartwień dzieciństwa. Silna i braterska, choć nieraz oparta również i na niewinnych kłamstwach i drobnych psikusach w stronę niepotrafiącego czytać ani pisać Hasana przyjaźń zostaje wystawiona na ciężką próbę, która obu chłopców zdecydowanie zbyt szybko stawia emocjonalnie na równi z dojrzałymi mężczyznami, wymaga od nich poświęcenia i zdrowego rozsądku, który na wojnie może mieć dla nich kluczowe znaczenie. Jednak przełomowym faktem, który ostatecznie determinuje ich zażyłą relację do legnięcia w gruzach własnych błędów nie jest wcale czyhający za plecami szorstki oddech wroga ani powolnie chyląca się ku upadkowi sytuacja polityczna pochłoniętego na wskroś wewnętrznymi zawirowaniami Afganistanu, a z pozoru niewinne wydarzenie wśród domowych podwórzy, którego pyszny i strachliwy Amir jest świadkiem – grupa podwórkowych chuliganów, na czele z psychopatycznym Asefem brutalnie gwałci bezbronnego, niczego nieświadomego Hasana, którego nie dość, iż w sytuacji największego zagrożenia, w poczuciu bezsilności i cierpienia samemu sobie pozostawia jego największy przyjaciel, zostaje on zmuszony do opuszczenia rodzinnej posiadłości Amira, obarczając przy tym krnąbrnego dotychczas chłopca wyrzutami sumienia, które jako ogromne brzemię będzie nosił w sercu do końca życia.

Obligacje finansowe i niestabilna sytuacja polityczna kierują Amira wraz z ojcem do emigracji do Stanów Zjednoczonych, gdzie ich pozbawione odtąd dotychczasowej werwy, niezależności i usłane traumatycznymi wspomnieniami z wojennych zgliszczy życie już nigdy nie będzie takie samo.

Khaleda Hosseiniego nie dość nazwać mistrzem żonglowania ludzkimi uczuciami. To autor, który z każdą swoją powieścią, począwszy od ,,Chłopca z latawcem’’ wydanego w 200 roku, udowadnia rzadko spotykany wśród współczesnych pisarzy talent do obnażania nas samych z największych błędów, tematów tabu, które na co dzień skrzętnie omijamy lub zatraciwszy się w poczuciu życiowego dostatku i spełnienia, całkowicie spychamy na margines, zaprzeczając ich oddziaływaniu na uczucia i podejmowane decyzje. Oczami nastoletniego chłopca, w sposób szczery i nie próbujący maskować niewygodnych dla islamskiego społeczeństwa kwestii ukazuje obraz współczesnego Kabulu, ogarniętego wojną i konfliktami wewnętrznymi, ale i kontrowersyjną marginalną rolą kobiet, przywódczą i bezapelacyjnie integralną pozycją mężczyzny i dominującą ponad wszystko religią muzułmańską. To świat, który główny bohater przez cały czas pobytu w USA traktuje jako brakujący element swojej osobowości, jednak jednocześnie z całych sił próbuje wymazać go ze świadomości, jako miejsce w którym dopuścił się zdrady i największej hańby wobec przyjaciela, której nie zdecydował się wyjawić nawet najbliższemu mentorowi, Rahimowi Chanowi. To zapomniany, zakopany w odmętach nowego dostatniego życia kraj przodków, który już na zawsze utożsamiał będzie z obłudą, mierzeniem się z konsekwencjami własnego panicznego strachu; miejscem, które niegdyś kojarzył ze skąpanym w słońcu, tętniącym życiem kabulskim rynkiem, na którym wraz z najwierniejszym kompanem udowodnił swą wartość, uzyskując tytuł mistrza latawców, po raz pierwszy i ostatni czując się w oczach ojca jak godny pochwały mężczyzna, lecz w obliczu obecnego wizerunku samego siebie – zdradliwego oszusta, który chłopięcą bojaźnią naraził bezbronnego przyjaciela na najbardziej haniebną życiową traumę wspomina je jako urazę i przekleństwo, zaprzeczenie swej pachnącej świeżością, złudnej skorupie lepszego ja. Pewnego dnia, Amir otrzymuje jednak niepokojące wieści od dawnego przyjaciela, wspomnianego Rachima Chana, który niezwłocznie, za sprawą niecierpiącej zwłoki misji poleca mu udać się z powrotem w rodzinne strony, uzyskując szansę naprawy popełnionych jako niedojrzałe i nieświadome dziecko.

Ta książka całkowicie przetrząsa i funduje rzadko spotykaną emocjonalną rozwałkę. Sentymentalizm i bezpośredniość, jaką swoim nasiąkniętym uczuciowością i wrażliwością pismem Hosseini raczy nas od pierwszej do ostatniej strony, na długo nie pozwala przestać snuć refleksji o pełnej wzlotów i upadków, do bólu szczerej i autentycznej historii, która oczywiście w zupełnie innych okolicznościach, lecz co dzień przytrafia się każdemu z nas – zdrada względem najbliższego krewnego, chore ambicje do przeniknięcia w zamożny świat, które niszczą relacje międzyludzkie, chęć objęcia władzy, która doprowadza do zgładzenia nawet najtrwalej zbudowanego związku. Uniwersalizm przekazu i przepiękny wątek szczenięcej przyjaźni ciągnący się przez całą linię fabularną i motywujący działania podejmowane przez dorosłą wersję głównego bohatera są spoiwem dla tej fenomenalnej historii, która łączy i wykrzesuje nadzieję – przekonuje, iż ani zło popełnione nawet z najcięższym poczuciem zemsty ani jedno niewinne stchórzenie, z którym do końca życia zmaga się główny bohater nie przesłania możliwości ostatecznego przekroczenia progu człowieczeństwa, dając się poznać jako istota czująca i współczująca. Za pośrednictwem głównego bohatera, który od najmłodszych lat ma świadomość niewyobrażalnej krzywdy, jakiej dopuścił się z braku wystarczającego na swój wiek męstwa i nosi na barkach brzemię ludzkiego żywota, który bezpowrotnie skazał na cierpienie, podążamy nie tylko za jego skomplikowaną walką z powtarzającymi się na każdym noworozpoczętym etapie życia wyrzutami sumienia, ale i na równi z Amirem identyfikujemy się z ogromną chęcią zadośćuczynienia, jaką dojrzały już mężczyzna ma zamiar przedsięwziąć, aby ratować resztki z pozostałych przy życiu istnień, jakie własnymi staraniami ma szansę jeszcze uratować. To przepiękne, jaką dawką wiary i dosłownej ponownej czystej karty autor obdarza głównego bohatera, który heroicznymi nieraz próbami za wszelką cenę pragnie zatrzeć poczynione w przeszłości tragiczne błędy, obdarzając czytelnika ciepłem i nadzieją na lepszy czas. Hosseini dobrze wie, jak odpowiedzialnie manewruje każdym słowem oraz jak fascynującą i inspirującą, emanującą dobrem i kwintesencją kunsztownej literatury powieść stworzył. Jego niesamowity talent w ukazywaniu najgłębszych ludzkich lęków i jednoczesnym przedstawieniu sposobów, w jakie każdy z nas może za te wszystkie popełnione w życiu błędy odpokutować jest wręcz nieziemsko wzruszający, pełen zrównoważonego patosu, refleksji, które niezależnie od wieku, z lektury ,,Chłopca z latawcem’’ wyciągnie każdy z nas. Bohaterowie tej powieści nie dają o sobie zapomnieć. Lekkość pióra, niezapomniane cytaty i brak wszechobecnego dramatyzmu w nawet najbardziej poruszających za serce sekwencjach jedynie udowadniają z na jak wysokim poziomie literaturą piękną mamy do czynienia. Trudno pominąć tu choćby jedno zdanie, nie skupiając się na tak barwnie budujących świat przedstawiony rzucanych przez autora niemal od niechcenia smaczkach – klimat kabulskiej codzienności, dosłownie wyczuwalny na języku smak tradycyjnych afgańskich potraw, powiew latawców kurczowo trzymanych w dłoniach Amira i Hasana, dźwięki tłumnego kabulskiego rynku towarzyszą przy każdym wdechu powietrza wręcz do samego końca, tworząc przestrzeń, która nie zostawi na czytelniku suchej nitki, a z pewnością prędko go również nie opuści. To opowieść o przyjaźni i spektakularnej sile poświęcenia, jak i podążaniu za własnymi pragnieniami, zważając również na oczekiwania środowiska, które nie zawsze idą w parze z tym, czego sami oczekujemy od własnej przyszłości. Wątek skłóconego i niestabilnego wewnętrznie Kabulu tak mocno wpisany w dziedzictwo autora emanuje wrażliwością i życiowym doświadczeniem, które nadaje powieści wymiar ponadczasowy. To głęboko poruszająca saga rodzinna, wyciskający z oczu hektolitry łez rozdział, który niemalże obliguje do refleksji i głębokich przemyśleń, w odpowiednich momentach urzeka swą słodyczą by już za chwilę niespodziewanie zatopić czytelnika w nieskrywanym sentymentalizmie, jednocześnie nie przesłaniając tym jej głównego przesłania – kochaj i walcz, póki taka możliwość jest Ci jeszcze dana. To historia, którą z czystym sumieniem polecam każdemu, kto kocha, kochał i wie, ile ta miłość nierzadko kosztuje. Ile trosk odbiera, jak magicznie zmienia na lepsze, ale i jak ogromne koszty stawia na szali.

Chłopiec z latawcem – Khaled Hosseini / Albatros

/autora recenzji Mary Kosiarz

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Literackie gry na smartfony od Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Łodzi
IMG_6726
Literackie Ziemie Obiecane (foto)
pulssfk
Festiwal Puls Literatury 2010 w ŚFK (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*