legendaStrażnicy Ga’Hoole. Animowana superprodukcja autorstwa Zacka Snydera. Opowieść o bohaterskiej sowie w świecie niebezpiecznego, drapieżnego ptactwa. Śliczne.

  

Zack Snyder to jeden z ciekawszych amerykańskich reżyserów młodego pokolenia. Chociaż trudno uznać go za artystę, to jest niezłym rzemieślnikiem. Jego 300 w wielu kręgach uznane jest za dzieło kultowe. Stworzył także niezły horror – Świt żywych trupów oraz wyśmienitą ekranizację komiksu Watchmeni – strażnicy.

Jak widać Snyder balansuje pomiędzy wieloma komercyjnymi gatunkami. Tym razem na warsztat wziął animowany film przygodowy. To także dość dobra produkcja, sprawnie zrealizowana. Mam jednak małe zastrzeżenie, chyba dość znacząco ograniczono grono odbiorców, do wielbicieli fantasy i nie do końca „dorosłej” młodzieży.

 
Legendy sowiego królestwa opowiadają o dzielnej sowie – Sorenie, fascynacie opowieść o strażnikach Ga’Hoole. Z całą rodziną mieszka gdzieś wysoko na drzewie. Traf chce, iż Soren wraz z bratem zostają porwani przez nieprzyjemną hordę ptaków, chcących zdominować świat. Młoda sowa postanawia odnaleźć legendarnych strażników. W podróży wspomaga go cała graja mniejszych i większych ptaków i wąż.
 
Największym plusem Legendy sowiego królestwa jest strona wizualna. Przepiękne animowane ptaki, w pełni wykorzystane 3D (przyznam się, że do tej pory niezbyt przychylnie odnosiłem się do trójwymiarowości w filmie, ale po raz pierwszy widziałem, w jak dobry sposób wykorzystano potencjał trzech wymiarów). Do tego znane m. in. z 300 efekty spowolnienia, wspaniałe ujęcia  – walki, lotów nad morzem i w ogniu. „Przepyszne” kadry. Nawet jeśli sama opowieść nie jest czymś odkrywczym i nowatorskim, to to co widzimy zapycha dech w piersiach.

Z tego powodu warto udać się do kina. Cała intryga, awanturnicza opowieść o dobrych i złych ptakach, oscyluje wokół utartych standardów. W tle rozgrywa się bratobójcza walka o dominację i… tyle. Sympatycznie się ogląda, scenariusz nie nuży. Całość powinna spodobać się wielbicielom „Władcy pierścieni” i innych fantasy. Najmłodszych może to nieco przerazić, chociaż nawet złe ptaszyska są ślicznie animowane. Ogólnie duży plus za obraz, nieduży za całą opowieść. Trochę wątpliwości co do targetu, ale może to tylko moja opinia.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
drogowka
Drogówka – recenzja
triszna
Triszna. Pragnienie miłości – recenzja
diaz
Diaz – recenzja
4 komentarze
  • Martyna
    18 stycznia 2011 at 20:39

    Typowa bajka dla dzieci, wesoła ale i przy tym strasznie dziecinna. Tak jak już mówiłam typowa dziecinada

  • agata
    7 listopada 2010 at 17:09

    byłam z dziećmi jestem zachwycona Jaka brutalność????? Większa brutalność jest w TVN niz na tym filmie i grach jakie 7-latki znajdują w necie . Kolejny piękny film uczący że dobro zwycięży, co naprawdę w życiu się liczy- jakie wartości i nie zawsze ten co chwali jest dobry. Piękna opowieść. Jestem zachwycona efektami 3D i emocjami jakie w człowieku wzbudzają.

  • mgmb
    19 października 2010 at 16:48

    według mnie dla siedmiolatków to film zbyt brutalny, to produkcja na poziomie np. Władcy Pierścieni – czyli nastolatka

  • Teresa
    19 października 2010 at 04:26

    W szkole podstwowej 4 klasy pierwszaków miały iść naten film. Pod wpływem przerażonej recenzjami matki p.Dyrektor odwołała wyjazd dzieci do kina. Czy ten film jest równiez dla siedmiolatków? Dzieci i większość rodziców byli zawiedzeni.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*