kuzyniAutor przemielającego umysły dzieła GranatowyPrawieCzarny uderza w nas kolejnym filmem. Tym razem jest mniej kontrowersyjnie i poplątanie. Ale za to nie brakuje smaku i uroku.

Historia niby prosta i banalna. Miał być ślub, ślubu nie ma. Ona rzuciła jego i to na kilka dni przed zaplanowaną ceremonią ślubną. Brzmi jak wstęp do miałkiej komedii romantycznej? Nic bardziej mylnego! Wątków miłosnych znajdziemy tu na pęczki, uśmiech podrywać będzie kąciki naszych ust nieustannie. Ale wszystko z polotem, gracją i szczerością.

Diego (niedoszły pan młody) po niewypełnionej przysiędze małżeńskiej nurza się w smutku i niedoli. Jest to postać trochę niedojrzała, trochę nadwrażliwa, emocjonalna. W swych udrękach nie zostaje jednak sam. Obok niego podziwiamy dwóch kolejnych bohaterów, jego kuzynów – hipochondryka w depresji imieniem José Miguel i Juliána – niby macho, niby hulaka, a jednak myślący trzeźwo, gdy trzeba. I właśnie ta przedziwna mieszanka wybuchowa po upiciu się winem mszalnym postanawia wyruszyć do rodzinnego miasteczka w poszukiwaniu Martiny – pierwszej miłości Diego.

Daniel Sánchez Arévalo dar do robienia filmów posiada niewątpliwie. Swymi obrazami czarująco uśmiecha się do widzów, mrugając zalotnie okiem. Jest wszystko – śmiech rozweselający, który wprowadza w dobry nastrój, są rozczulające historie miłosne, które chwytają za serce i gruczoły łzowe, jest ironia, inteligencja, czar, lekkość. Ale warto podkreślić, że trudne i ważne problemy też są poruszane, że pomiędzy uśmiechami ukrywają się gorzkie i trudne do przełknięcia prawdy życiowe. Nie ma tu jednak krzty banału, patosu czy nieporadności. Film opiera się na spójności, reżyser skrzętnie skonstruował każdy element układanki. Choć pojedynczo mogłyby nie stykać się brzegami, tutaj połączone są niezwykle plastycznie.

Po wyjściu z kina czuje się ciepło rozlewające po ciele. A to chyba najlepsza recenzja.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
boxpulapka
The Box. Pułapka – recenzja
Małe Kobietki – recenzja
kongres
Kongres – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*