ksiazenieztejbajkiTwórczyni nagrodzonego obrazu Gusta i guściki oraz równie cenionego Popatrz na mnie, Agnès Jaoui, zrealizowała ciekawy film pod względem formy, sposobu wykorzystania znanych wszystkim bajek (m.in. Kopciuszka, Królewny Śnieżki czy Czerwonego Kapturka) oraz wplecenia ich do życia realnych postaci filmu o tytule Książę nie z tej bajki.

Francuska artystka słusznie stwierdziła (przynajmniej mam taką nadzieję), że we współczesnym kinie należy widzów zainteresować motywem tradycyjnej bajki — której pierwszoplanową rolę oczywiście odgrywa historia Kopciuszka — w sposób nowy, świeży, lekki oraz nie nachalny. Przede wszystkim film ten nie powiela schematów perypetii legendarnych fantastycznych postaci. Oczywiście, dwudziestoczteroletnia Laura (Agathe Bonitzer), pragnąca wielkiej namiętnej miłości, nieoczekiwanie spotyka swojego wymarzonego księcia z bajki, którym jest przystojny Sandro (Arthur Dupont) — początkujący kompozytor — to wbrew pozorom ich losy nie potoczą się tak, jak byśmy tego przewidywali, czyli w stylu: „żyli długo i szczęśliwie”.

Już sam tytuł Książę nie z tej bajki wskazuje nam na fakty zupełnie odmienne od tych oczekiwanych, bowiem bajka skonstruowana przez Jaoui jest ludzka, nieoderwana od rzeczywistości, prawdziwa, uwikłana w nieszczęśliwe doświadczenia życiowe postaci — bohaterem tej bajki mógłby być każdy z nas. Jest to niewątpliwie walor tego filmu: pomimo trochę baśniowego charakteru jego tytułu, bohaterowie nie żyją w bajce, choć z pewnością bardzo tego pragną.

Laura chce poczuć siłę idealnej miłości. Kiedy wydaje się jej, że już ją odnalazła i jej doświadcza, na jej drodze pojawia się intrygujący Maxime (Benjamin Biolay). W tym momencie zaczynają się tworzyć dotąd niepoznawalne dla młodych bohaterów rany, które będą nauczką albo zakończą się tragedią. Przedstawiona jest nam także Marianne (w tej roli sama Agnès Jaoui), będącą niespełnioną aktorką, pracującą w przedszkolu nad przedstawieniem z młodymi podopiecznymi, próbującą ponownie nabrać pewności za kierownicą samochodu, mającą problemy z córką, która odczuwa skutek rozstania rodziców. Ostatnią ważną postacią dla tego filmu jest Pierre (Jean-Pierre Bacri) — właściciel auto szkoły, dla którego posiadanie rodziny jest prawdziwą udręką.

Wszystkie perypetie bohaterów Księcia nie z tej bajki umiejętnie, nie namolnie, a jednak w sposób znaczący oraz wyczuwalny wkomponowane są w klasyczne bajki oraz ich motywy. Wykorzystane są one nie tylko w sposobie przedstawienia życia postaci filmu, ale i w formie obrazu, co nadaje mu charakter bajkowości. Jednak, jak na złość ich historie nie są „żywcem wzięte” z baśni. Forma i aura opowieści sprzyjają charakterowi oraz nastrojowi bajki (obraz niczym ilustracje ze stron opowieści, muzyka towarzysząca wydarzeniom, motywy takie jak: zagubienie w lesie, bal z którego należy wyjść przed północą, wróżki, ofiarowane jabłko), mimo to losy bohaterów historii Jaoui nie rządzą się prawami pióra braci Grimm.

Pomysł ten, który wpłynął na kształt filmu z pewnością jest atrakcyjny dla widza, jest zarazem największym jego atutem. Drugim w kolejności jest humor… jednego aktora. Dowcip powoduje jedynie postać Pierra. Tak naprawdę tylko on powoduje, że widz odczuwa przyjemność z oglądania tego filmu. Niestety, poza pomysłem, formą i grą Jeana-Pierra Bacri Książę nie z tej bajki nie intryguje oraz nie wciąga w swoją opowieść, ponieważ jego treść jest mizerna i miałka, przez co podczas seansu wielokrotnie odczuwa się znużenie, brak skupienia oraz zaangażowania w oglądany obraz. Występuje ono, ale na początku oraz podczas ostatnich minut filmu. Środek ratują sceny z bohaterem Pierrem…

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
bardzoposzukiwanyczlowiek
Bardzo poszukiwany człowiek – recenzja
Skrzydlate Świnie – recenzja
ostatniwladca
Ostatni Władca Wiatru – recenzja
1 Komentarz
  • Anula
    1 sierpnia 2013 at 18:23

    Tresc mizerna i miałka, hmm… Może miała Pani gorszy dzień, stąd kłopoty z koncentracją? Wbrew pozornemu wdziękowi, to po prostu nie tyle banalna komedia, ale trudny, dobry film.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*