Koza w Konkrecie

W piątek, 13 grudnia o godz. 20 w Konkrecie wystąpi Koza. Support: Nagłośnienie. Wstęp: 30-50 zł.

Koza, objawienie polskiego hip-hopu. To nie rap uliczny, ale magiczny, jak na kultowym debiucie Kalibra 44. Pożoga, rozpad, samotność – takie klimaty dominują na albumie „Mystery Dungeon” 19-letniego Kozy. Za zasłoną dymną z patosu i wymyślnych metafor kryje się jednak wrażliwy młodzieniec. Ten zjawiskowy debiut to wydarzenie w polskiej muzyce – nie tylko hiphopowej.

Ostrzegam: poniższy tekst zawiera sporo wulgaryzmów. Będzie też niemało terminów ze „Słownika wyrazów obcych”. Za jednymi i drugimi kryje się Koza, być może najciekawsza postać nowego polskiego hip-hopu. Parę lat temu pewien dwudziestoparolatek z Bydgoszczy rapował z emfazą: „Wciąż napierdalam syf na kartki jak Pollock/ Nie rozumieją mojej sztuki, niech się pierdolą”. Bisz, bo pod takim pseudonimem nagrywa autor powyższych słów, już dawno znalazł publiczność poza środowiskiem hiphopowców, obok m.in. Łony, L.U.C. i (to było oczywiście później) Taco Hemingwaya.

Dzisiaj Koza – rocznik 2000 – na swojej debiutanckiej płycie twierdzi, że „świat widzi w kolorach, jak obrazy Marka Rothko”. Czyżbyśmy więc mieli kolejnego kandydata na ulubieńca jajogłowych? Na dwoje babka wróżyła. Tak, bo finalista drugiej edycji naszego plebiscytu Sanki na najciekawsze nowe twarze w polskiej muzyce nagrał płytę pełną erudycyjnych smaczków, które studenci kulturoznawstwa mogą rozpracowywać godzinami. Nie, bo intrygujące treści obudowane tu zostały radykalną, hałaśliwą formą. Ale jeśli nie pokochają go wykształciuchy i hipsterzy, to kto? Na hiphopowej scenie też będzie pewnie uchodził za dziwadło, z czego chyba zdaje sobie sprawę. „Pierdolę rap/ Każdy z moich tekstów to chory żart” – deklaruje. Mimo wszystko wypada potraktować go poważnie.

Płytę otwiera sygnał nieodbieranego połączenia, później raper krzyczy coś o „bogu zwanym samotnością”. Koza wydaje się nie tylko jego wiernym wyznawcą, ale wręcz kapłanem. Nie jest jednym z tych raperów, którzy chcą przemawiać w imieniu pokolenia, samozwańczych reprezentantów „swoich ludzi”. To jest jego osobna opowieść, jego intymna podróż przez krainy dziwne i straszne. Mogą się kojarzyć zarówno z mroczną grą wideo (to podpowiada tytuł), jak i zwiedzaniem zaświatów przez Wergiliusza czy wreszcie psychoterapią – wszystko zależy od tego, kto słucha.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *