kotwbutachKot w butach, to tak zwany spin-off Shreka. Podejrzewam, że z tego powodu większość dorosłych, jak i dzieci, idąc na ten film miało nadzieję na podobny styl opowieści, zabawę i sporą dawkę humoru.

W Kocie w butach poznajemy życiorys tytułowego bohatera. Owianego złą sławą, wyjętego spod prawa zawadiaki i łamacza niewieścich serc. I choć sięgamy w retrospekcjach aż do trudnego dzieciństwa w sierocińcu, to nie dowiadujemy się np. skąd ten kotek ma tak zadziwiające umiejętności szermiercze. Natomiast w wyniku zdarzeń poznajemy ideę butów Kota, które okazują się symbolem chwały, honoru i bohaterstwa.  Akcja rozgrywa się na terenach pustynnych Ameryki – pewnie w Meksyku, bo właśnie ta kultura i muzyka są tłem opowieści. Puszek (bo takie imię nadają naszej postaci) ma walczyć o dobrobyt rodzinnego miasta, o jego bezpieczeństwo, ale także o odzyskanie dobrego imienia i z odwiecznym wrogiem Humptym Dumptym.

Ten ostatni był kiedyś przyjacielem naszego milusińskiego, ale że nie potrafił zrezygnować ze złodziejskiego fachu, doszło między nimi do poważnego rozdźwięku i konfliktu. Jak widać opowieść jest pomieszaniem bajek o Kocie w butach, Humptym Dumptym, Jasiu i magicznej fasoli, a nawet kilku drobnych motywów z serii  o Batmanie. Owszem film jest animowany cyfrowo, styl rysunków jest ten sam, co w Shreku. Pytanie jedynak, czy to komedia na miarę poprzednika? Bardzo w to wątpię.

Historia utrzymana jest w przygodowej konwencji westernu. Podczas seansu na sali rozległy się pojedyncze śmiechy, w dodatku tylko kilkukrotnie. Zabrakło zabawnych scen. Reszta to po prostu animowane kino akcji – niezbyt skomplikowane.

W filmie są dwa świetne momenty warte zapamiętania. Utrzymane w rytmie flamenco, sceny popisów tanecznych Kota i jego ewentualnej partnerki Kitty. Jednocześnie, jak na bajkę tylko dla dzieci, między tą parą za mocno iskrzy i za wiele tu erotycznych podtekstów, które pewnie miały poruszyć dorosłą widownię, a budzą tylko niesmak. Reasumując: nie warto wydawać pieniędzy na kino. Poczekajcie, aż Kot w butach pojawi się w telewizji.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
trick
Trick – recenzja
magicmike
Magic Mike – recenzja
kiedygasnaswiatla
Kiedy gasną światła – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*