kopglebiejKonrad Szołajski na pewno nie należy do czołówki polskich reżyserów, tudzież scenarzystów. Wystarczy przypomnieć sobie największe „dzieło” tego twórcy – Operacja „Koza” i zapomnieć o tym, aby na Kop głębiej wybrać się.

W teorii mogłoby być nawet zabawnie. Hugo Schmidt po latach powraca do mazurskiej wsi. Pragnie wyprawić pogrzeb swoim dawno zmarłym rodzicom, których przed emigracją zakopał w ogródku. Niestety obecni lokatorzy to przysłowiowe „bród, smród i ubóstwo”. Chętnie oddadzą kości, ale oczywiście za godziwe wynagrodzenie.Rozpoczynają się międzynarodowe waśnie i stereotypowe sprzeczki.

Kop głębiej mogłoby być lekką komedyjką o polsko-niemieckim pojednaniu. Niestety powstał z tego „ciosana, drewniana nieśmieszna historia”, pełna kalek, uproszczeń i banału. Mamy tu dobrych i ułożonych zachodnich sąsiadów oraz niemniej stereotypowych mieszkańców wschodniej polski, którym zależy jedynie na piciu i „nic nie robieniu”. Oczywiście jedyna nadzieja w młodych – żyjących ponad wszystkimi. I tak powstał kulawy moralitet, zamiast dowcipnej opowiastki. Coś, co oglądać się po prostu nie daje.

Szkoda dobrych, komediowych aktorów (m.in. Krzysztof Tyniec, Roman Kłosowski , Andrzej Grabowski, Marzenia Kipiel-Sztuka). Ze słabego scenariusza dobrego filmu nie nakręcisz. Kop głębiej – po prostu omijajcie ten tytuł z daleka. Miało być śmiesznie, wyszło… jak zawsze w polskim kinie. Kolejna nieśmieszna komedia nie wiadomo dla kogo.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
drapaczchmur
Drapacz chmur – recenzja
skubani
Skubani – recenzja
milosc
Miłość (dokumentalny) – recenzja
1 Komentarz
  • Marian
    24 listopada 2018 at 14:27

    Bardzo jestem ciekaw, kto na to badziewie daje pieniądze. Wydaje mi się, że jest to film robiony na zmówienie „wybitnie kulturalnych” Niemców i Żydów za pieniądze Polaków „żyjących w rokach średniowiecza”.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*