kontrabandaMark Wahlberg nigdy nie był i raczej nie zostanie wybitnym aktorem. Jednak zawsze trzyma dość przyzwoity poziom odgrywanych postaci. Podobnie jest z większością filmów, w których gra. To w większości niezłe kino gatunkowe. Tak samo jest z Kontrabandą.

Wydaje się, że życie Chrisa Farradaya (Wahlberg) ostatecznie ustatkowało się. Niestety wpadka szwagra powoduje, że Chris powraca do roli szmuglera Wraz ze znajomymi bunkruje się na okręcie i wyrusza do Panamy w poszukiwaniu trefnego towaru – fałszywych banknotów. W tym czasie jego rodzinę nadal niepokoją gangsterzy. Dodatkowo okazuje się, że nie tylko lokalny gang i policji jest zainteresowana przedsięwzięciem, w które wmieszany jest przemytnik.

Kontrabanda to dość przyzwoita sensacja oparta na wielu znanych cytatach i kliszach. Spodoba się każdemu, kto ceni kryminalne obrazy z lat 80-90. Nie ma tu ani dowcipnych wstawek, ani ckliwych momentów. To mocne i twarde kino rozwijające się z mozołem, dość solidnie. Nie brakuje tu także kilku niespodziewanych zwrotów akcji. Wszystko to zrealizowano na pewnym porządnym poziomie.

Mamy zarówno walkę z czasem, pościg, strzelaninę, jak i piękną ukochaną (Kate Beckinsale) i kilku niesympatycznych typków. Wszystko to idealnie skrojone i opakowane.

Trudno wyszukiwać w Kontrabandzie jakiś podtekstów, ambitnych treści. To typowe kino akcji przeznaczone dla wielbicieli sensacji, napięcia i zagadek. Film zapewne nie zasługuje na Oskara, tudzież Złotą Palmę, ale to kawał solidnej rzemieślniczej roboty. Kto lubi tego typu obrazy nie zawiedzie się, kto nie przepada zapewne nie pójdzie do kina.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
pingwiny
Pingwiny z Madagaskaru – recenzja
cygan
Cygan – recenzja
podprad
Pod prąd – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*