kolekcjoner

Trudno o Kolekcjonerze napisać cokolwiek pozytywnego. To kontynuacja filmu, który w ogóle nie pojawił się polskiej dystrybucji. To „popłuczyny” po Pile. To nawet nie osiemdziesiąt minut przeciętnego gore thrillera.

Więcej ofiar, więcej krwi. W młodości byłem wielbicielem filmów gore, które ukrytkiem oglądałem się na VHSach. Niestety Kolekcjoner to jakby gorszy, młodszy, ucywilizowany brat Cannibal Holocaust czy Zjedzonych żywcem, który chce zaskoczyć większą ilością ofiar na ekranie. W niczym widza nie zaciekawi i nawet małe prawdopodobieństwo, aby jakoś poruszył.

Tajemniczy Kolekcjoner uderza ponownie. Tym razem porywa urodziwą Elenę. Jedyny ocalały, złodziej Arkin, zmuszony jest do powrotu do morderczego hotelu, w którym oprawca zabawia się swoimi ofiarami. Niewielka grupka najemników kontra pułapki, niestety mało zmyślne. I tyle.

O ile w Pile najciekawsze były nie same brutalne „zabawki” ale logika, sposób narracji, konstrukcja fabuły. Kolekcjoner to po prostu wydmuszka. Sztampowe postacie, mało zwrotów akcji. Jedyny plus to Emma Fitzpatrick, niezwykle urodziwa młoda aktorka, z urody przypominająca nieco Natalię Portman czy Emmę Watson. Zakończenie filmu daje możliwość kontynuacji, ciekawe tylko czy pojawi się ona w polskich kinach, czy tak jak „jedynka” Kolekcjonera, zostanie pominięta przez dystrybutorów.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
antman
Ant Man – recenzja
doszpikukosci
Do szpiku kości – recenzja
Kamerdyner – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*