klubwloczykijow

Dwójka rezolutnych urwisów, ekscentryczny wujek i zaginiony rodzinny skarb. W „Klubie Włóczykijów” reżyser Tomasz Szafrański udowadnia, że można w ciekawy sposób opowiedzieć już, zdawałoby się, wyeksploatowaną historię.

Przed Kornelem (Franciszek Dziduch) i Maksem (Jakub Wróblewski) kolejne nudne lato, spędzone przed komputerem. Wszystko zmienia się za sprawą wujka Dionizego (Bogdan Kalus), który wciąga chłopców w poszukiwania skarbu, ukrytego przez jego dziadka. Bohaterowie muszą odszyfrować kolejne wskazówki, a zadnie nie jest proste – na plecach czują oddech zachłannej konkurencji, a po piętach depcze im policyjny pościg. Wszystko według schematu, ale przedstawione w dynamiczny, świeży sposób. Na kranie zobaczymy sporo scen „wyjętych” z klasycznych filmów akcji (chociażby z „Mission Impossible”) i z przymrużeniem oka przełożonych na polskie realia, a sam wujek Dionizy, z nieodłączną torbą i skórzaną kamizelką, wygląda jak emerytowany Indiana Jones, który trochę się zaniedbał.

W „Klubie Włóczykijów” znajdziemy również elementy typowe dla kina familijnego – stróże prawa są niezdarni, jeden z czarnych charakterów (Wojciech Mecwaldowski) to urodzony fajtłapa, a tym, co tak naprawdę liczy się dla głównych bohaterów, nie jest materialna wartość poszukiwanego skarbu, ale przeżyta wspólnie przygoda – bo to właśnie przyjaźń i miłość okazują się być bezcenne. Momentami poczucie humoru, które częstuje nas Tomasz Szafrański, jest jednak dość infantylne – na kogoś spada coś ciężkiego, ktoś potyka się podczas pościgu, a bohaterowie dwa razy taranują samochodem tę samą skrzynkę pocztową. Nie można jednak zapominać, że film stworzony został z myślą o najmłodszych widzach, których takie sceny najzwyczajniej w świecie śmieszą.

Rodzice, którzy wybiorą się na seans ze swoimi pociechami, docenią z pewnością coś innego –  scenariusz „Klubu Włóczykijów” inspirowany jest powieścią Edmunda Niziurskiego o takim samym tytule. Na dzieci czeka więc porcja porywającej zabawy, na ich opiekunów –  sentymentalny powrót do lektury z beztroskich czasów.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
sniezka
Śnieżka – recenzja
aferim
Aferim! – recenzja
wallstreet
Wall Street: Pieniądz nie śpi – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*