2014-09-26_Kapitularz_D2-33Mija tydzień odkąd w XXXII Liceum Ogólnokształcącym w Łodzi imienia Haliny Poświatowskiej w Łodzi zaczęła się tegoroczna edycja Kapitularza. Reaktywowany w 2012 roku Łódzki Festiwal Fantastyki zgromadził miłośników szeroko pojętej fantastyki, fanów gier, mangi i anime, a także amatorów cosplay’u. Organizatorzy konwentu zapewnili ponad 400 godzin rozrywki w 11 równoległych blokach.

Nowością, schowaną nieco głębiej w budynku szkoły, była sala gier komputerowych. Oprócz możliwości przetestowania kilku konsol nowszych generacji, powodzeniem cieszył się automat z emulatorem klasycznych gier. Jednak największe wzięcie miały stanowiska Grupy SC2 umożliwiające sprawdzenie się w rozgrywkach sieciowych w popularnych tytułach.

Kapitularz to jednak przede wszystkim prelekcje i dyskusje. I choć piątkowe rozpoczęcie można było określić wstępem, to panele prowadzone przez Piotra W. Cholewę (znanego przede wszystkim z polskich tłumaczeń książek Terry’ego Pratchetta czy Williama Gibsona), Macieja Parowskiego (były redaktor „Nowej Fantastyki”, redaktor naczelny „Czasu Fantastyki”, pisarz przynależny do nurtu polskiej fantastyki naukowej) czy Witolda Jabłońskiego (pochodzący z Łodzi pisarz, publicysta i tłumacz literacki) wypełniły sale po brzegi.

Sobotnia lista paneli i prelekcji dawała uczestnikom konwentu szerokie pole wyboru, dając możliwość spędzenia czasu bez przerwy od 10 rano do późnej nocy, przechodząc tylko z sali do sali. I znów mógłbym wymieniać nazwiska wszystkich zaproszonych gości (prawdopodobnie nawet powinienem to zrobić, jednak wszyscy są opisani na stronie Kapitularza – do której odsyłam), powstrzymam się jednak do wymienienia kilku paneli – tylko i wyłącznie ze względu na czas ich trwania. Pierwszym z nich była dyskusja prowadzona przez Joannę „Rudą” Efenberger o sposobach na przetrwanie zombie apokalipsy. Z pozoru oklepany już temat rozciągnął mający trwać 2 godziny panel na niecałe 5. I tak przez długi czas, w ciągu komunikacyjnym między głównym korytarzem, a salą komputerową, można było się natknąć na grupę kilkunastu osób siedzących dookoła „Rudej” i rozprawiających o apokalipsie. Jako drugie wymieniłbym wystąpienie Stanisława Mąderka (który zasłynął swego czasu z genialnej parodii nowych Gwiezdnych Wojen – Stars in Black). Tu organizatorzy perfidnie wcisnęli prelekcję na sam koniec, zaraz po przedłużonym, a jakże, panelu dyskusyjnym o seryjnych mordercach (ostatnia z serii rozmów tego dnia z Kazimierzem Kyrczem, Dawidem Kainem i Stefanem Dardą – jednak nie ostatnia w trakcie całego konwentu). Znając możliwości prowadzącego przewidzieli że na zaplanowanym w programie czasie się nie skończy. I tak, tuż przed północą, po blisko czterech godzinach spędzonych z uczestnikami, prelekcja dobiegła końca. Niestety, nie uczestniczyłem w nim do końca, a to ze względu na inną perełkę kończącą prelekcyjną sobotę. Prowadzony w zastępstwie panel o kryminalistyce dla początkujących nie trwał może tak długo jak wcześniej wymienione, jednak na pewno nie był gorszy. I choć prowadząca go zapewniała że nie jest przygotowana – temat poprowadziła na tyle dobrze, że skończyło się to obietnicą udziału w kolejnym Kapitularzu.

joomplu:79490

Gdyby jednak i tego było mało, w tym samym czasie odbywały się pokazy: grupa Mordshlag prezentowała dawne europejskie sztuki walki, z uwzględnieniem walk na miecze krótkie i długie. Wcześniej prezentowała się grupa odtwarzająca walki zbrojne z czasów słowiańskich. W niedzielę zaś można było spróbować sił w strzelaniu z łuku do tarczy.

Oczywiście, festiwal fantastyki nie może się odbyć bez gier roleplaying. W trakcie trwania całego konwentu można było uczestniczyć w grach LARP-pwych, wieczorami zaczynały się sesje prowadzone w ramach Mocnego Grania Nocnego, a dzięki uczestnictwu Łódzkiego Portu Gier przez wszystkie trzy dni były dostępne dla uczestników różne gry planszowe i karciane.

Czy to koniec? Nie, można by jeszcze długo wymieniać: konkursy cosplay, turnieje wiedzowe, gra konwentowa. blok dziecięcy, pokaz tańców i kuchni japońskiej, stoiska z grami i gadżetami, pokazy chemiczne i fizyczne to kolejne z atrakcji dostępnych w trakcie konwentu.

Czy jednak Kapitularz 2014 można określić jako udany? Według mnie tak. Tematyka programu festiwalu pozwalała na dobrą zabawę dla osób w różnym wieku i o różnych gustach. Same prelekcje i pokazy w większości przypadków były ciekawie prowadzone, nieliczne słabsze zazwyczaj wynikały z niewielkiego jeszcze doświadczenia młodszych prowadzących. Co ważniejsze, twórcom konwentu udało się uniknąć błędów spotykanych na większych tego typu imprezach odbywających się w Polsce. Sprawna obsługa, poprawne oznaczenie terenu, dostępność Igorów (czyli wolontariuszy wspomagających obsługę imprezy), wszystko to ma duży wpływ na atmosferę takiej imprezy, czasem większy niż sam program. Oczywiście, można by się przyczepić do paru drobiazgów: wąskie przejście tuż przy punktach akredytacyjnych (tu jestem w stanie zrozumieć obsługę), słabe początkowo oznaczenie sali z konsolami i komputerami, jednak nie powodowały one problemów. Szczególnie, że oznaczenia były szybko poprawiane, a jakiekolwiek zmiany w programie dużo wcześniej ogłaszane – widać, że ludzie pracujący przy Kapitularzu wynoszą doświadczenie, tak z wcześniejszych edycji, jak i udziału w innych konwentach.

Podsumowując, tegoroczna edycja Łódzkiego Festiwalu Fantastyki to kolejny (jeszcze nieoficjalny) rekord liczby uczestników – tym razem akredytowanych było minimum tysiąc osób. Duży sukces części komputerowej i nadzieja, że kolejna edycja będzie przynajmniej tak dobra. Czekam na Kapitularz 2015.

 .

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
DSC06339
Spotkanie z Mikołajem Grynbergiem (foto)
Dostęp do 60 tysięcy e-booków od Biblioteki Miejskiej w Łodzi
puls_076
Festiwal Puls Literatury 2010 w Łodzi (foto)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*