fusiIslandzkie kino w Polsce wciąż nie grzeszy szczególną popularnością. Przegrywa ono z nordyckimi produkcjami rodem z Finlandii, Norwegii czy Szwecji. Pytanie, czy słusznie? Przecież twórcy tacy jak Baltasar Kormakur czy Dagur Kari naprawdę mają do przekazania interesujące treści. Ten drugi właśnie proponuje widowni swoje najnowsze dzieło.

Tytułowy Fusi (Gunnar Jonsson) to czterdziestoletni prawiczek ze znaczącą nadwagą, mieszkający z matką i jej partnerem. Jest pracownikiem bagażowym na lotnisku, w wolnych zajada ostre azjatyckie frykasy, pije mleko, majsterkuje i przy tym słucha ciężkiej muzyki. Jego życie jest schematyczne i pozbawione kolorów. Sytuacja ulega zmianie, gdy mężczyzna pozna atrakcyjną Sjofn (Ilmur Kristjánsdóttir).

Nie ma się co oszukiwać, Fusi to film z prostą fabułą, która przede wszystkim pokazuje, że nie ma róży bez kolców. Historii miłosnych podobnych do tej oglądaliśmy już z pewnością bez liku. Na tle pozostałych produkcji tego typu tę islandzką wyróżnia fantastyczna kreacja Gunnara Jonssona – aż dziw bierze, że odkryto go dopiero po czterdziestce. Odtwórca głównej roli buduje swoją postać w bardzo minimalistyczny sposób – mało mówi, nie sili się na zbędne gesty, mimo to widz podczas seansu zaciska kciuki i chce, by wreszcie coś wypaliło w jego życiu. U jego boku skutecznie partneruje mu Ilmur Kristjánsdóttir – para ta tworzy jeden z najciekawszych duetów europejskiego kina w bieżącym sezonie. Choć początkowo może się wydawać, że tę dwójkę więcej łączy niż dzieli, reżyser szybko wszystkich wyprowadza z błędu i podrzuca kolejne wątki, które kierują prezentowaną historię na zupełnie nowe tory.  Fusi i Sjofn to kolejni życiowi outsiderzy w filmowej talii Dagura Kariego. Podobnie było w przypadku jego świetnego Noi Albinoi, gdzie siedemnastoletni chłopak odstawał od reszty rówieśników, również w ostatnim dziele Islandczyka – Dobre serce – tam z kolei obserwowaliśmy losy bezdomnego Lucasa błąkającego się po ulicach Nowego Jorku. Fusiego z wymienionymi postaciami łączy bardzo wiele, bo choć ma on dach nad głową, to nie może czuć się swobodnie. Z kolei otoczenie, zarówno sąsiedzi jak i koledzy z pracy mają go za dziwaka.

Wprawdzie w tej opowieści pojawia się kumpel otyłego czterdziestolatka, z którym ten regularnie rozgrywa strategiczne bitwy czołgowe na specjalnych makietach, ale i on trzyma do swojego ziomka odpowiedni dystans. Paradoksalnie jedyną osobą, która potrafi zrozumieć głównego bohatera jest mała Hera – rezolutna dziewczynka, która przychodzi do niego, by… się pobawić. Ta kontrowersyjna znajomość także będzie miała swoje niezbyt przyjemne konsekwencje. Daleko idącym i niesłusznym wnioskiem byłoby stwierdzenie, Fusi jest nieudacznikiem, znacznie lepszym określeniem będzie nieśmiały odludek mający swój świat i swoje zabawki. Dopiero znajomość ze Sjofn natchnie bohatera Kariego do zmian, wówczas wiatr mocno dmuchnie mu w żagle, zmieniając prozę życia codziennego – jedną z nich będzie chociażby wybór piosenki w lokalnym radio: ukochane ciężkie, metalowe takty ustąpią miejsce przebojowi… Dolly Parton – czegóż nie robi się dla miłości? Sielanka, wspólne kolacje, długie rozmowy, reżyser nie byłby jednak sobą, gdyby jego bohaterowie mogli żyć długo i szczęśliwie. Teoretycznie mogą, ale po drodze muszą się mocno napocić – twórca filmu wychodzi z założenia Forresta Gumpa ¬– „życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiadomo, na co się trafi”.

Fusi to kolejna gorzka pigułka do przełknięcia. Islandzki reżyser świadomie karmi nią swoich widzów. Pokazuje, że kochać i być kochanym chciałby każdy, ale nie każdemu to uczucie jest dane. Tym samym rysuuje bardzo cienką granicę oddzielającą samotność od miłości. Słodkie, lukrowane opowiastki zza oceanu, po których można dostać cukrzycy schodzą z hollywoodzkich wytwórni niczym produkty z fabrycznych taśm, obraz Dagura Kariego stoi w opozycji do nich. Jeśli obraz ten trafi do kinowej dystrybucji, z pewnością warto poświęcić mu czas.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
zwyciezca
Zwycięzca – recenzja
gdybudzasiedemony
Gdy bydzą się demony – recenzja
selma
Selma – recenzja
1 Komentarz
  • Teresa
    20 lutego 2016 at 20:24

    Powoli zaczynam rozmieć Islandczyków.Film dla ambitnych
    Bardzo dobry.

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*