a2013-05-11_17-33-43Od czwartku do niedzieli 9-12 maja Łódzki Dom Kultury i miejsca współorganizujące imprezę przyciągały łodzian na festiwal Kamera Akcja. Liczne projekcie filmowe, warsztaty i dyskusje wypełniły program po brzegi.

Widzowie mogli obejrzeć premierowo m.in. „Lore” Cate Shortland, „Dom na weekend” Hansa Schmida czy „Ci którzy żyją i umierają” Barbary Albert. Niektóre z projekcji jednak nie wypełniły sal jak np. film dokumentalny z 1988r. „Wiesz jak jest” Grzegorza Królikiewicza. W sali kameralnej publikę można było policzyć na palcach jednej ręki pomimo ciekawego tematu filmu. Bohaterem jest Bolesław Lewicki – twórca pierwszego w Polsce akademickiego ośrodka filmoznawczego, filmologa, ale i więźnia obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. W dokumencie można usłyszeć wspomnienia z tego miejsca np. zasady jakie nim kierowały i jak trzeba było sobie w nim radzić. Opowieści które do dziś zadziwiają, a inspiracją do tego filmu była książka Lewickiego pod tym samym tytułem.

Więcej widzów zaś zgromadziło się w sali studyjnej podczas pokazu filmu „Crawl”. Film Hervè Lasgouttes’a przedstawia historię dwójki młodych ludzi między którymi rodzi się romans a życie zaczyna się komplikować. Jak zareagują na problemy? I jak je rozwiążą? Jak człowiek zachowuje się w niespodziewanych dla niego sytuacjach? Reżyser płynnie przeprowadza nas od początku do końca historii niezwykle spokojnego filmu pomimo burzliwych sytuacji.

Zaraz po nim zaprezentowano film „Po drugiej stronie snu” o lunatyczce która pewnego dnia obudziła się przy ciele zamordowanej dziewczyny nie pamiętając jak się tam znalazła ani co zrobiła. Zmarła staje się wręcz obsesją bohaterki, która odwiedza jej rodzinę, zapoznaje się z jej byłym chłopakiem i zbiera wszystkie gazety z informacjami o morderstwie. Z początku film rzeczywiście pochłania widza. Wyczuć można niesamowite napięcie i nie pokój które regularnie narastają. Co wydarzy się na często pokazywanej ciemnej ulicy która lunatyczka co dzień wraca do domu, gdzie znów się obudzi i w końcu czy miała coś wspólnego z morderstwem? Niestety pod koniec film traci klimat. Zdaję się że zabrakło pomysłu na zakończenie i widz wychodzi z seansu lekko rozczarowany.

Inny festiwalowy film „Do szpiku kości” amerykańskiej reżyserki Debry Granik potrafił wzruszyć walką jaką siedemnastoletnia bohaterka musiała stoczyć by ocalić dom dla swojej rodziny – matki i dwójki młodszego rodzeństwa. Pokazując realia panujące na prowincjach Stanów Zjednoczonych, gdzie biedni ludzie nie raz sięgają po wszelakie sposoby by zarobić pieniądze, nie pominął ukazania wspaniałej relacji łączącej siostrę z rodzeństwem. Nie unikał też pokazania okrucieństwa, którego nie brak w mafijnych kręgach panujących w tych okolicach. Życie bohaterki nie było usłane różami, mimo to wciąż starała się pokonywać trudności. To i wiele więcej ukazuje „Do szpiku kości” którego nie ominęły nominacje do Oscarów w 2011 roku.

Poza filmami odbyło się wiele warsztatów i dyskusji. Jedne z najciekawszych jak np. spotkanie z Tomaszem Raczkiem „Jak niemieć Kaca (Po Wawie)” czy rozmowa z Barbarą Białowąs przyciągnęły tłumy, przy innych sale świeciły pustkami choć również były interesujące jak np. warsztaty z interpretacji filmu Dagmary Rode „Ile widzów tyle znaczeń”. Podczas nich analizowany był film „The Devils” i pomimo skromnej liczby publiczności warsztaty przebiegały dobrze a obecni chętnie współpracowali z prowadzącą.

W programie festiwalu nie zabrakło spaceru po Łodzi pełnej miejsc związanych z filmem. Przewodniczka Ewa Ciszewska przeprowadziła czternastoosobową grupę od ŁDK przez Traugutta i Piotrkowską, Pasażem Schillera aż do Łódzkiej Szkoły Filmowej zatrzymując się w ważnych dla kinematografii miejscach i opowiadając ich historię. Szkoda że po raz kolejny podczas tego festiwalu tak mało osób wzięło udział w jednym z ciekawszych wydarzeń.
Podczas gali zamknięcia ogłoszono zwycięzców w dwóch konkursach odbywających się w trakcie festiwalu – „Etiudy i animacje” oraz „3 strony zawodu krytyka”. W pierwszym w kategorii etiudy główną nagrodę zdobył Tomasz Jurkiewicz za „Gdyby ryby miały głos”. Wśród animacji nie wybrano najlepszej lecz przyznano równorzędne wyróżnienia. W konkursie „3 strony zawodu krytyka” wygrał Jan Prociak.

Festiwal zakończył pokaz świetnego filmu „Hannah Arendt” przybliżający widzom opartą na faktach historię żydowskiej profesor która podjęła się napisania artykułów o nazistowskim zbrodniarzu Adolfie Eichmannie. Została po nich bardzo skrytykowana przez środowisko żydowskie i wywołała ogromną burzę toczącą się jeszcze długo po ich opublikowaniu. Film Margarethe von Trotta skupia się przede wszystkim na tym etapie życia bohaterki.

Podczas imprezy nie obyło się bez wpadek kiedy to kilkukrotnie zacinały się filmy czy napisy zmieniały kolor. Publiczność była wyjątkowo wyrozumiała i przeczekała występujące problemy techniczne jednak podirytowanie dawało się wyczuć.

Festiwal dobiegł końca i dobrze zapisał się w historii łodzi filmowej. Zainteresowanie pokazami i warsztatami widać było zwłaszcza wśród studentów, którzy pokazali że łodzianie chcą takie imprezy w naszym mieście. Program był tak napięty że nie dało się uczestniczyć we wszystkich atrakcjach. Często nachodziły one na siebie czasowo w związku z tym wybór znacznie nam się ograniczał, a każdy kino maniak przecież pragnie zobaczyć jak najwięcej. Pozostaje czekać nam na kolejną edycję która miejmy nadzieję przyciągnie jeszcze więcej uczestników.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
kara_021
Walizka powstaje w Se-Ma-Forze (wideo)
Filmowa Łódź z sukcesem w Gdyni
kamera2
Festiwal Kamera Akcja 2014 – dzień drugi

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*