Kaliber 44 w Wytwórni (foto)

DSC_5414Stało się, nadszedł ten dzień. Dla fanów rapu data 04.03 bieżącego roku, to coś więcej niż kolejny mniej lub bardziej spokojny piątek. O gustach się nie dyskutuje to oczywiste, niemniej jednak można być zwyczajną bibułą i chłonąć wszystko jak leci albo papierkiem lakmusowym i rozróżniać zasady od typowych kwasów. Bibułę od papierka lakmusowego odróżnia fakt ignorancji. Jeśli więc nie jesteś bibułą doskonale wiesz, że Kaliber 44 zasłużył sobie na miano kultowego już składu. Od początku lat 90-tych swoją obecnością na scenie zjednał sobie zarówno wyznawców psycho rapu jak i jego nieco bardziej tradycyjnej formy.

Niezależnie jednak od faktu balansowania pomiędzy gitarowymi riffami, a hiphopowymi beatami, konsekwentnie i abstrakcyjnie bawił się słowem. Dlatego też łatwo się domyślić, że wiadomość o nadchodzącej premierze czwartej już płyty wydanej pod szydlem K44, wywołała niemały entuzjazm wśród zwolenników hiphopowego nurtu. Podobne zamieszanie wzbudziła informacja dotycząca trasy koncertowej, którą Joka i dAb zapowiedzieli na okres marca i kwietnia. Wysyp frekwencyjnych deklaracji na facebookowej liście obecności był imponujący. Zresztą jak to zwykle bywa przy okazji muzycznych reaktywacji. Pierwszy koncert Kalibra otwierający trasę po Polsce odbył się w – słynącym z kulturalnych eventów – klubie Wytwórnia w Łodzi.

To teraz trochę o tym jak było. Przyjechałam, weszłam, dostałam pieczątkę, zaczęłam słuchać i obserwować. Byłam ciekawa, czy po blisko dziesięcioletniej przerwie, chłopaki zrobią na mnie podobne wrażenie jak wtedy, gdy widziałam ich na żywo po raz pierwszy. Okazuje się, że mimo upływu lat, pewne definicje ogólnie pojętych wrażeń estetycznych nie zmieniają się tak bardzo, jakby się mogło wydawać. Miłym zaskoczeniem był fakt, że oddać hołd polskim weteranom rapu przyszli ludzie w skrajnie różnym wieku. Pomiędzy – na pierwszy rzut oka – dojrzałymi jednostkami, przewijały się te, które swój gust muzyczny dopiero ukształtują. Przyjemny widok. Wbrew powszechnie panującym poglądom nie natknęłam się na akty chuligaństwa, czy innych barbarzyńskich występków, kojarzonych z tą subkulturą. Może niektórych zaskoczę, ale w zasięgu mojego wzroku było kulturalnie i na poziomie. Sam występ zespołu również spełnił moje oczekiwania. Odświeżone aranżacje starych numerów przeplatały się z całkiem nowymi produkcjami. Utwory zarówno trzymały poziom, jak i odpowiednio bujały.

joomplu:105577

Zdecydowanie trudno byłoby zatem odmówić klimatyczności całemu zdarzeniu, które bez wątpienia dostarczyło mi czegoś na kształt sentymentalnej podróży w czasie. Pokuszę się wręcz o śmiałe stwierdzenie, że nie tylko ja miałam takie odczucia. Echem ekscytacji, bowiem odbiły się środowiska portali społecznościowych, na których następnego dnia zawrzało od pozytywnych komentarzy i relacji z poprzedniej nocy. Jedyne, co wywołało we mnie pewien rodzaj niedosytu, to krótki bis. Może nawet zbyt krótki. Jednakże, jeśli kierujemy się zasadą, że lepiej pozostawić po sobie niedosyt niż przesyt, jestem to w stanie zrozumieć i tym samym zakończyć tę krótką, bardzo ogólna relację, z czystym sumieniem zapraszając na kolejne koncerty chłopaków.

/fot. Rafał Jakuszczonek

Zobacz także:

Kaliber 44 w Scenografii (foto)

4 komentarze do “Kaliber 44 w Wytwórni (foto)

  • 7 marca 2016 o 14:43
    Bezpośredni odnośnik

    Chciałam bardzo to przeczytać bo nie mogłam być na koncercie.
    Pomimo dużej ilości słownych ozdobników i nomenklatury rodem z telewizyjnych debat, z których nic nie wynika -nic nie wniknęło.
    Bardzo słaby tekst… nie mam pojęcia co autorka miała na myśli i co chciała( poza popisywaniem się znajomością słów w języku polskim)przekazać . Szkoda.

    Odpowiedz
  • 7 marca 2016 o 21:49
    Bezpośredni odnośnik

    Ta inteligentna i niebanalna relacja z koncertu zachęciła mnie do ruszenia w trasę z K44 😆

    Odpowiedz
  • 7 kwietnia 2016 o 19:36
    Bezpośredni odnośnik

    bibułą, bibułę, bibułą 🙂 ale jak na krótki, może nawet zbyt krótki bis, rozumiem tą krótką relację:)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *