jutrobedzielepiejDorota Kędzierzawska swoim kolejnym filmem udowadnia, że wymaga od widzów niemałego zaangażowania. Jutro będzie lepiej to, po jej ostatnim obrazie Pora umierać, kolejna próba przyjrzenia się skomplikowanym relacjom międzyludzkim.

Tym razem jednak rezygnujemy ze stateczności i wraz z trójką bezdomnych chłopców wyruszamy w podróż. Choć bardziej odpowiednio byłoby chyba rzec – uciekamy. W trakcie tej ucieczki z jednego z rosyjskich dworców przyglądamy się ich zachowaniom. Oddziaływania zachodzące pomiędzy nimi idealnie streszcza scena z misiem – Pietia (najmłodszy bohater) najpierw bije, wgniatając w ziemię swego pluszowego niedźwiadka, po czym całuje, mówiąc jak bardzo go kocha. Chłopcy biją się, by zaraz podać rękę na zgodę; plują sobie w twarz, by po chwili ucałować w czoło. Miłość okraszona jest pewnym rodzajem nienawiści, przejawiającej się pod postacią przekleństw i wyzwisk. Jednak, mimo iż niejednokrotnie są dla siebie uciążliwym bagażem w czasie niełatwej drogi, to nie są w stanie zostawić żadnego z nich.

Gdy Liapa proponuje, by porzucić małego, Waśka bez chwili zawahania zaprzecza, mówiąc „to mój brat”. Kontakty międzyludzkie balansują na granicach, ocierają się o skrajne uczucia i emocje – i to nie tylko w przypadku wiodących postaci, ale także jednostek, które przychodzi im spotkać na swej drodze.

Początkowe sceny filmu (mocne, wpływają na widza już od pierwszych minut) próbują udowodnić, że gorzej być nie może – sytuacja materialna chłopców jest tak fatalna, że powiedzieć można, iż nie istnieje w ogóle. Walczą oni jednak o tytułowe lepsze jutro. Lecz czy znajdą je, gdy dotrą do upragnionej granicy (w sensie czysto fizycznym, ale i przenośnym, symbolicznym)? Czy ucieczka będzie dla nich możliwa? W jakim punkcie geograficznym, ale przede wszystkim – w jakim punkcie własnej świadomości przyjdzie im się znaleźć ostatecznie? Odpowiedzi do wyłowienia spomiędzy rosyjskich piosenek (swoją drogą – świetnie dopasowanych).

Film nie jest przełomem, nie wyłamuje drzwi, ale otworzyć może pewne przegrody w umyśle odwołujące się do aspektów wolności, uporu w dążeniu do szczęścia (standardowe tematy, ale ujęte ciekawie) czy przynależności do swego środowiska. A wszystko to w słodko-gorzkim sosie z nutką niesprawiedliwości, ale i nadziei.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
muminki
Muminki w pogoni za kometą – recenzja
the_limits_of_control_20100130_2088886707
The Limits of Control – recenzja
barbara
Barbara – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*