jedendzienKlasyczny melodramat, który opiera się na nieco złudnym przekonaniu, że jeden dzień wystarczy.

Emma i Dexter po raz pierwszy spotykają się w 1988 roku. Postanawiają, że każdego roku, 15 lipca, przez kolejnych dwadzieścia lat będą się spotykać ze sobą i opowiedzą, co się w tym czasie zdarzyło. Zarówno w ich życiu zawodowym, jak i prywatny, O miłosnych zawodach, przygodach, smutkach i radościach. Pytanie tylko, czy jeden dzień, jedno spotkanie wystarczy?

I tak z nieco dziwnego scenariusza powstaje dość porządny melodramat. Być może także z tego powodu, że jest to ekranizacja książki  Davida Nichollsa i duch książkowej narracji nad tym filmem „powiewa”. W rolach głównych oczywiście piękni, bogaci i szczęśliwi, czyli Anne Hathawya i Jim Sturgess. I chociaż można narzekać, że przez dwadzieścia lat zbytnio się nie starzeją, to tylko szczegół. Bo magia – miłość, jest tu najważniejsza.

Jeden dzień to typowy wyciskacz łez, może nieco płaski, ale zachowujący konwencje gatunku i zapewne potrzeby jego odbiorców. Kto lubi melodramaty powinien być zadowolony.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
callgirl
Call Girl – recenzja
10000km
10.000km – recenzja
dlugie
Długie dzieciństwo – recenzja
1 Komentarz
  • DANUTA
    29 grudnia 2011 at 15:37

    CZYTAŁAM KSIĄŻKĘ „JEDEN DZIEŃ” i zrozumiałam, ze ten jeden dzień dotyczy dnia śmierci, a nie spotkania kochanków.
    Książka jest piękna>

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*