Jarboe i Father Murphy w DOMu

jarboeLegendarna amerykańska artystka i performerka Jarboe oraz okultystyczny włoski duet Father Murphy wystąpią w poniedziałek, 2 października o godz. 21 w DOMu, w ramach trasy promującej wspólne wydawnictwo. Bilety: 30/40 zł.

Wieczór rozpocznie się koncertem Father Murphy, po czym do zespołu dołączy Jarboe i trio wykona wspólnie zarówno nowe utwory, jak i znane już kompozycje artystki.

Jarboe – Postać Jarboe łączona jest zwykle z historią Swans. Bliski związek z liderem i spiritus movens – Michaelem Girą związał ją ze Swans na długie lata – w zasadzie najważniejsze dla rozwoju i międzynarodowej kariery formacji. Mimo tego rodzaju „chlubnego piętna”, artystka w każdej fazie swojej drogi cechowała się stuprocentową samodzielnością. Bez wątpienia, sama wywarła niebagatelny wpływ na twórczość Swans.

Artystyczna osobowość Jarboe rodziła się na pobieranych za młodu lekcjach klasycznego śpiewu, fortepianu, organów Hammonda oraz brała się z indywidualnych studiów historią muzyki i sztuki. Pasje muzyczne Jarboe rozciągały się od muzyki klasycznej (jest wielką admiratorką J.S. Bacha) do współczesnej muzyki awangardowej. Aktywną drogę twórczą Jarboe, rozpoczęły eksperymenty, mieszczące się w paradygmacie postaw bliskich kulturze industrialnej. W 1985 jej pierwsze autorskie kompozycje znalazły się na industrialnych kompilacjach Dry Lungs.

Artystka dołączyła do Swans w połowie lat 80. w okresie płyt Greed i Holy Money. Akces Jarboe zadziałał jak kontrapunkt dla dotychczasowej metodologii Swans. Jej Yamaha rąbała wielkie akordy niskich brzmień ale delikatny głos przebijał się przez masy spiętrzonego dźwięku. Muzyka Swans nabierała nowych jakości oraz pełni. Warto podkreślić – Jarboe jako jedyna w Swans posiadała wykształcenie muzyczne. Talenty Jarboe wzbogaciły Swans, lecz najpełniej wyeksponowały je płyty Skin (pobocznego projektu-duetu Jarboe i Michael Gira; który sam przyznawał, że założył Skin właśnie dla niej). Koniec związku ze Swans i Michaelem wieńczą solowe niezapomniane albumy obojga: Sacrificial Cake i Drainland.

Na przełomie lat 80. i 90. Jarboe nagrała pierwszy solowy, doskonale przyjęty 13 Masks jednak albumem rozpoczynającym nową epokę w twórczości i życiu Jarboe był Anhedoniac (1998). Oznaczał swego rodzaju auto egzorcyzm. Muzyka, głos i obrazy posłużyły katarktycznej eksplozji emocji, afektów i osobistych traum. W kolejnych realizacjach (m.in. Disburden Disciple; Dissected; The Men Album; Mahakali plus wielu innych) oraz publicznych wystąpieniach Jarboe dalej przekraczała wszelkie limity ekspresji. Wkraczała na pole scenicznej, muzycznej ekspozycji bólu, płci, przemocy, śmiertelności oraz starzenia się. Swoją twórczość Jarboe traktuje z odwagą i niekiedy szokującą otwartością, bez epatowana i bez auto ograniczeń. Poszukiwanie artystycznego absolutu zaprowadziło ją ku współpracy z twórcami posługującymi się rozmaitymi językami. Od noise po industrial i doom hardcore, Jarboe kolaboruje zarówno z wykształconymi muzykami, jak także z radykalnymi prymitywami i gwałcicielami muzyki. Nazwiska Jima Thirwella (Foetus), Justina Broadricka (Godflesh), Blixy Bargelda (Einstürzende Neubauten), Josepha Budenholzera, Phila Anselmo (Pantera, Dawn) czy grupy Neurosis dają pewne pojęcie o rozpiętości stylistycznej tych projektów.

Jej muzyka, głos, ciało; całokształt ekspresji mogą służyć pięknu i zaraz potem dotykać estetycznych krańców. Jarboe może być subtelna i zarazem brutalna w jednym momencie. Występy Jarboe posiadają szamańską siłę, trans, stronę awangardową jak i gospelową żarliwość; intensywność nie znającą sobie równych. /WS/

Father Murphy – Włoski duet (grający również jako trio) ujął swoją muzyką Micheala Girę, publicystów The Wire, a przede wszystkim publiczność podczas swoich licznych tras koncertowych po dwóch stronach Atlantyku (m.in. z Deerhoof czy Xiu Xiu). Korzystając z prostego instrumentarium Father Murphy tworzy szczególny nastrój, łącząc ostre dźwięki rozstrojonej gitary z dronowymi pejzażami, krzykliwy wokal z melorecytacją, klawiszowe tła z oszczędnymi akcentami perkusji. Pomimo psychodelicznej atmosfery budowanej przez zespół, minimalistycznego podejścia do muzyki i melancholijnego sznytu, nadal mamy do czynienia z melodyjnymi piosenkami, którym trudno się nie poddać.

Twórczość Father Murphy można zaszufladkować jako avant-folk, a sami muzycy nie obraziliby się za nazwanie ich eksperymentatorami, jednak przede wszystkim to niecodzienna, nieco oniryczna, a momentami wręcz baśniowa muzyka.

Zespół zagra w składzie:
Rev. Freddie Murphy – gitara elektryczna, głos
Chiara Lee – keyboard, chińskie instrumenty perkusyjne, głos

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *