kawcz211 grudnia o godz. 18.00 w Łódzkim Domu Kultury (sala 221) odbędzie się premiera wydanego przez Kwadraturę tomiku Izabeli Kawczyńskiej zatytułowanego Chłopcy dla Hekate. Czterdzieści elegii.

Zgodnie z tytułem książka zawiera 40 wierszy poświęconych stracie, żałobie po bliskiej osobie. Symboliczna liczba 40 podkreśla spotykany w wielu kulturach czas wspominania zmarłego, a jednocześnie pozwala rozpisać proces odchodzenia i pożegnania na cykl starannie skomponowanych utworów. Skala emocji jest tu bardzo szeroka – od zadumy po krzyk rozpaczy rozbijający logikę wypowiedzi. Autorka oddaje te emocje samą formą wiersza, wykorzystując różne poetyki i różnicując konstrukcje podmiotu mówiącego.

Książka dojrzała, przemyślana, napisana przez autorkę obdarzoną literacką samoświadomością i psychologicznym wyczuciem. W obrazowaniu niezwykle intensywna, pozbawiona jest jednak poetyckiego efekciarstwa. Kontrapunktem dla przejmujących wierszy są  barwne obrazy Karoliny Matyjaszkowicz, odwołujące się do ludowych tradycji.

Co, jeśli nie prezent?

Biała plama jej prawej piersi, ramię

zahaczające o krawędź lodowca. Dokąd teraz pójdzie,

kiedy ulica zamienia się w wypadek? Spójrz,

powiedziała dziewczyna, mogłaby być kamieniem,

właściwie już jest kamieniem, z każdym mgnieniem mocniej.

Jej lewa ręka od łokcia po nadgarstek

przewiązana wstążeczką czerwieni jak prezent.

To nie powinno się zdarzyć, powiedział chłopiec, nigdy.

Mężczyzna w płaszczu, w plastrze miodu, on jeden wiedział,

lepiej jest milczeć, gdy budzą się żywioły:

ten z szarpanego, płytkiego oddechu, ten z drgawek

i z krwi, jakby krew była naszym pierwszym domem.

Jej oczy, jej oczy, mamrotała kobieta podobna do begonii.

Błękit powyżej, a w dole odwieczna walka

przypływów światła i surowego mięsa. Świat jest złotym wężem

u nóg Eurydyki. Pomieść nas wszystkich, chwilo. Ktoś płakał.

Nie ona, ten przedmiot. Ta chwila wygładziła jej rysy,

tak wygładza się futro domowych zwierzątek albo kocyk dziecka

na dobry sen troskliwą ręką, jak śmierć, więc śmierć, to nic,

że upadasz, że się w tobie zaczyna bez horyzontu morze.

Izabela Kawczyńska (1980) wydała zbiory wierszy: „Luna i pies. Solarna soldateska”, „Largo”. Publikowała m.in. w „Pograniczach”, „Arteriach”, „Akcencie”, „Dyskursie”, „Tekstualiach”, „Toposie”, „Re:presjach”, „Frazie”, „Blizie”, „Helikopterze”. Laureatka konkursów literackich (im. Baczyńskiego, Wojaczka, Ratonia, Poświatowskiej, Herberta, Kajki). Za książkę „Luna i pies” otrzymała II nagrodę w konkursie Złoty Środek Poezji na poetycki debiut książkowy roku 2008. Laureatka projektu Biura Literackiego „Odsiecz 2013” dla najciekawszych autorów po debiucie.

Ukończyła psychologię na UŁ, pracowała jako psycholog, prowadziła antykwariat. Obecnie mieszka w małej wsi pod Parzęczewem.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
pilot
Spotkanie z Marianem Pilotem
kapitularz13
Kapitularz 2013 – informacje
debiuticodalej
Debiut! I co dalej? w Niebostanie

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*