hugoJedenaście nominacji do Oscara. Mimo tego najnowsza produkcja Martina Scorsese nieco rozczarowuje, choć nadal pokazuje, że kino to prawdziwa magia.

Hugo (Asa Butterfield) to nastolatek mieszkający na paryskim dworcu centralnym. Jego rodzice nie żyją, wujek-pijaczyna od dawna nie był widziany w okolicy. Chłopak opiekuje się dworcowymi zegarami, naprawia je, konserwuje. Mieszka „za nimi”. Z daleka przygląda się tętniącemu życiu paryżan.

Pewnego dnia Hugo zostaje złapany na kradzieży. Od tej pory musi pomagać sprzedawcy zabawek, zaprzyjaźnia się z Isabelle (Chloë Grace Moretz). Ponadto Hugo próbuje odkryć tajemnicę – zreperować robota pozostawionego mu przez ojca. Ta tajemnica pokaże, że kino to prawdziwa magia. Magia, której wszyscy pragniemy, tęsknimy i której się poddajemy.

Oglądając Hugo i jego wynalazek przez cały czas zastawiałem się do kogo skierowana jest ta produkcja. Nieco magiczny świat mógłby skłaniać w stronę młodszego widza, jednak niespieszne tempo opowieści pokazuje, że jest to raczej film dla już dojrzalszego odbiorcy. Twórcy wcale nie spieszno do rozwiązania zagadki. Prezentuje nam coraz to nowe elementy układanki, a często nasyca odbiorcę niepotrzebnymi szczegółami.

Najnowszy film Martina Scorsese zapewne nad wyraz nazywany jest fenomenalnym, wybitnym. Widziałem wiele lepszych dzieł tego autora (przypomina to nieco casus Romana Polańskiego i jego Olivera Twista), co nie znaczy, że jest to dzieło złe lub co najmniej niedorobione.

Ciekawe postacie – szczególnie Georges Méliès (Ben Kingsley) i nadzorcy stacji kolejowej (Sacha Baron Cohen – tak to ten od Borata) plus ciekawe zdjęcia i magiczna posypka. Mam wiele wątpliwości co do Hugo i jego wynalazek, szczególnie pierwsza godzina nieco się wlecze. Jednak warto dać temu obrazowi szansę, szczególnie gdy chce się powrócić do początków ery kina. Prawdziwego kina – świata prezentującego magiczne obrazki.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
nowadziewczyna
Nowa dziewczyna – recenzja
przychodzifacetdolekarza
Przychodzi facet do lekarza – recenzja
wladcyumyslow
Władcy umysłów – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*