hoteltranylwaniaNajnowsza, szeroko reklamowana i oczekiwana kreskówka produkcji USA w reżyserii Genndy Tartakovsky  to półtorej godziny dobrej zabawy dla całej rodziny.

Fabuła Hotelu Transylwania opiera się na klasycznych motywach horroru, ale przetrawiona przez wyobraźnię XXI wieku daje zupełnie nową wartość komediową.  Znany i przerażający hrabia Dracula dla swojej ukochanej córeczki wybudował zamek, hotel dla wszelakich potworów, pogromców homo sapiens. 

Okazuje się jednak, że to klimatyczne miejsce jest azylem dla skołatanych i prześladowanych odmieńców, którzy boją się okrutnych, bezlitośnych, bez skrupułów ludzi. Akcja filmu rozgrywa się tak naprawdę w ciągu jednej doby, kiedy to właściciel hotelu szykuje się do uroczystości 118 urodzin Mavis – niezwykłych urodzin, bo to wiek pełnoletności wampirów. Hotel przyjmuje setki zaproszonych i oczekiwanych gości i jednego… tego niepożądanego – człowieka. I chociaż hrabia Dracula robił do tej pory wszystko, by zniechęcić córkę do kontaktu z ludźmi, przerazić ją ich okrucieństwem, pasąc  ją przekomicznymi mitami o nich, tworząc w jej, swojej oraz przyjaciół świadomości dziwaczny obraz człowieka, to ciekawość 100-letniej „nastolatki” jest większa i zwycięża. Dziewczyna zaprzyjaźnia się, a nawet zakochuje w dość oryginalnym młodzieńcu- poszukiwaczu przygód i wrażeń wszelakich, który na szczęście okazuje się dużo bardziej tolerancyjny niż przyszły, ewentualny teść oraz  jego przodkowie sprzed 100 lat, zapamiętanych przez Draculę. Hrabia, walcząc z rodzącym się uczuciem między młodymi, musiał nie tylko zweryfikować swoje pojęcie o ludziach, ale wręcz przekonał się, że w świecie żywych jest legendą, do której wszyscy pragną się upodobnić.

Całość okraszona została przeróżnymi gagami, groteskowymi i komicznymi sytuacjami. Iskrzące się humorem dialogi, godne w naszym tłumaczeniu kultowego Shreka, dodają kolorytu. Wszystkie postaci, z jednej strony straszne, z drugiej pełne zwykłych ludzkich wad i zalet, problemów i kłopotów, bawią i pozwalają się nam z nimi identyfikować.  Najbardziej jaskrawym tego przykładem jest wilkołak, który może i kiedyś siał strach wśród okolicznych wiosek, ale teraz jako ojciec niezliczonej gromady, nieokiełznanych, nieszanujących żadnych autorytetów dzieci, jawi się jako żałosny przykład faceta w średnim wieku, który wpadł w stereotyp ojca rodziny i żałuje, że już zmieniając kilogramy pieluch nie mam czasu dla siebie i na szaleństwo.
 
Hotel Transylwania, mimo przerażających podstaw, jest komedią rodzinną, dobrym sposobem na spędzenie wspólnego czasu przez całą rodzinę od lat 5 do 105.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
7296134.3
Sherlock Holmes – recenzja
Prawdziwa historia – recenzja
turysta
Turysta – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*