hanselRenesans unowocześnionych ekranizacji klasycznych bajek trwa nadal. Po Królewnie Śnieżce i łowcy na ekranach kin pojawia się opowieść o nie mniej popularnych – Jasiu i Małgosi.

Hansela i Gretel (czyli po naszemu Jaś i Małgosia) ojciec w nocy wyprowadza w głąb tajemniczego lasu. Rodzeństwo nie wiedząc co robić udaje się do piernikowej chatki. Tam dość szybko młodzi pokonują złą wiedźmę. Mija piętnaście lat, a nasi bohaterowie okryci sławą pogromców czarownic podróżują i łapią kolejne niedobre postacie. Wreszcie przybywają do miejscowości, z której ktoś porwał jedenaścioro dzieci. Rozpoczyna się polowanie.

Jak widać Hansel i Gretel: łowcy czarownic to unowocześniona wersja klasycznej baśni Braci Grimm. Co się pierwsze rzuca w oczy, to nieco bezsensowna i nielogiczna fabuła oraz dość ładne efekty specjalne. Dodatkowo kilka sprytnych rozwiązań np. Jaś (którego jak wiadomo tuczyła zła czarownica) choruje na cukrzycę i nawet nie jest w stanie spojrzeć na słodycze. Po prostu produkt skrojony na miarę odbiorcy – przeciętnego nastolatka.

Film Tommy’ego Wirkola to nic więcej, jak komercyjna wydmuszka – co w tym przypadku wcale nie jest zarzutem. Ładnie się ogląda, w ogóle przy tym się nie myśli i jest dość przyjemnie – ot i cała opowieść o Jasiu i Małgosi. Czasem po prostu chce się obejrzeć taki film. I tylko należy czekać na Jacka – pogromcę olbrzymów, bo zapewne klimat i wykonanie będzie podobne. Renesans trwa.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Człowiek, który gapił się na kozy – recenzja
ghostrider2
Ghost Rider 2 – recenzja
panipanikiler
Pan i Pani Kiler – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*