HadewijchJakie mogą być konsekwencje spotkania białej, katolickiej mistyczki z młodymi, islamskimi fundamentalistami, i to jeszcze w sercu laickiej Francji? Jak najpełniej okazać fizycznie swoją przynależność do Boga? Jak uczynić wiarę jedyną panującą sprawiedliwością? Pytań w tym dziwnym i niejednoznacznym filmie Bruno Dumonta jest wiele. I wszystkie tyczą się roli religii we współczesnym świecie.

   
Celine jest zakochana w Jezusie. Nastolatka z Paryża, córka wpływowego i bogatego ministra zamieszkuje w klasztorze i przyjmuje imię Hedewijch – średniowiecznej poetki i mistyczki. Chcąc jak najpełniej zjednać się ze swoim Stwórcą, staje się ascetką. Nie je posiłków, nie zakłada ciepłych ubrań, postanawia celowo się umartwiać. Przerażona jej zachowaniem przełożona wyrzuca ją z zakonu, aby odnalazła Boga w normalnym świecie, wśród ludzi. W tym właśnie normalnym świecie, w paryskiej kawiarni, spotyka dwóch młodych muzułmanów – Yassine’a i Nassira.

Hedewijch potrzebowała spotkania z islamem. Sama, gorliwie wierząca chrześcijanka, nie potrafi pojąć swojej wiary, której stanowczo wypiera się laicki Zachód. Celine odnajduje u muzułmanów to, czego brakowało jej w spotkaniach z Chrystusem – fizycznej emanacji wiary, która prowadzi do pójścia na wojną w imię religijnej sprawiedliwości. Owa wojna, niestety, oznacza także przemoc.

Dumont w obrębie religii podejmuje wiele wątków – wyrzekania się przez Zachód swoich chrześcijańskich korzeni, nieumiejętności współgrania z islamem, kwestii cielesności w religii. A to wszystko skondensowane zostało w obrazie udartym z powierzchownego osądzania, który ciężko jest podporządkować czemuś, ująć w jakiekolwiek ramy.

„Hedewijch” jest ciekawym głosem w dyskusji o roli religii w dzisiejszym, sekularyzowanym świecie. Pełno w nim filozofii i intelektualnych rozpraw, dlatego z pewnością nie jest to film dla każdego.

 

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
salvoocalony
Salvo. Ocalony – recenzja
synszawla
Syn Szawła – recenzja
Naznaczony
Naznaczony – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*