Green Zone – recenzja

greenzoneKolejna próba rozrachunku z najnowszą wojną w Iraku. Pokazuje że największym wrogiem Amerykanów są oni sami, a polityka rządzi wszystkim.

Rok 2003. Amerykańska armia przeszukuje tereny okupowanego kraju w poszukiwaniu broni masowej zagłady. Niestety kolejne wystawione przez „pewne źródło” obiekty okazują się być puste. To zaczyna zastanawiać CIA oraz część amerykańskiej armii – między innymi Roya Millera (Matta Damona). W czasie jednej z akcji do oddziału Millera zgłasza się Irańczyk, który informuje go o tajemniczym spotkaniu w jednym z domów. Okazuje się, iż udział w nim bierze m. in. generał Al Rawi, jeden z najbardziej poszukiwanych przez USA zbrodniarzy wojennych.

Intryga coraz bardziej gmatwa się, aż w końcu okazuje się iż najważniejsza nie jest wojna amerykańsko-iracka, a ta mająca na celu uznanie nieprawdy jakoby Irak posiadał broń masowego rażenia za fakt. Ta informacja podawana przez media nieświadomym niczego mieszkańcom i żołnierzą USA daje pretekst do inwazji.

Paul Greengrass w swoim filmie prezentuje to, co w obecnej chwili już wiemy. Broni masowego rażenia w Iraku nie było. Przez dwie godziny obserwujemy całą sprawę – powolne odkrywanie prawdy – kto za tym stoi, jaki jest tego sens?  Kim jest te „pewne źródło”, które informuje o kolejnych celach?  Oczywiście okazuje się, że głównymi sprawcami zamieszania są amerykańcy urzędnicy wysokiego szczebla, których celem jest wprowadzenie amerykańskiego ładu w każdym zakątku ziemi. Symbolicznie odczytać można jedną z ostatnich scen Green Zone – zebrane w jednym pomieszczeniu władze Iraku  (z przewodniczącym sprowadzonym z USA) w żaden sposób nie mogą dojść do porozumienia. Amerykanie za wszelką cenę chcą zaprowadzić swój demokratyczny ład, tego się nie da – o tym też już wiemy. Nie cały świat myśli jak oni.

Green Zone to w sumie mocno średni dramat wojenny pokazujący, że na wojnie liczy się polityka, żadna ze stron konfliktu nie jest skonsolidowana przez co traci, a media są na usługach urzędników i to oni rządzą nastrojami społecznymi. Kto zna filmy Greengrassa powinno mu się spodobać, dla wielbicieli wybuchów i strzelania trochę zbyt nudne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pomóż nam

Strefa filmu

Repertuar kin

Zobacz na co warto iść do kina. Więcej »

Premiery

Nie zapomnij o najciekawszych premierach filmów. Więcej »

Informator

ABC każdego miłośnika filmu. Adresy, ceny biletów, itp. Więcej »

Polecamy