Piłkarze Widzewa Łódź w niedzielę 19 września w  9. kolejce Fortuna 1 liga, na wyjeździe rozegrali spotkanie z GKS Tychy. Mecz miał charakter Derbów Łodzi, gdzie zasiadło w sektorze gości prawie 600 kibiców Widzewa i po stronie Tychów około 400 fanów ŁKS-u. Na całym stadionie było niespełna 5.000 widzów.

Pierwsza połowa była bardziej skupiająca fanów gospodarzy, niż przebieg meczu jaki toczył się na murawie. Fani GKS-u Tychy w swoim sektorze zwanym „młynem” zaprezentowali oprawę z napisem flagi „Trójkolorowy blask”.

Goście wywiesili w swoim sektorze flagi „Władcy Miasta Włókniarzy” i  flagę Ruchu „Blue Army”.

Obie grupy kibiców siedzący w sektorach za bramkami od początku prowadzili głośny doping oraz wymiany okrzyków „uprzejmości”. W 20. minucie fani GKS zaprezentowali sektorówkę i odpalili race. Na trybunach obie zwaśnione grupy kibiców łodzi, próbowali dostać się przez pozamykane furtki bram sektorów. W 35. minucie meczu sędzia meczu Damian Kos musiał przerwać spotkanie, gdzie odpalono w sektorze gospodarzy świece dymne, co spowodowało dużą czarną chmurę i małą widoczność na boisku. Spotkanie po kilku minutach wznowiono. Mecz do przerwy zakończył się bez goli.

W 69. minucie powody do radości mieli kibice Widzewa, po w rzutce w pole karne Włocha Mattia Montini, a Karol Danielak głową zdobył bramkę. Pod koniec meczu tyscy wraz z kibicami ŁKS- u znów się „popisali” i spalili dwie Widzewa flagi „zdobyczne” i szaliki.

Widzew długo bronił jednobramkowego prowadzenia, ale taktyka głębokiego cofnięcia się pod własne pole karne niestety zemściła się na łódzkiej drużynie. W doliczonym już czasie, wrzuconą z lewej strony piłkę pięknie uderzył na 22. metrze Łukasz Grzeszczyk.

Wolej z powietrza byłego ex widzewiaka zaskoczył bramkarza Konrada Reszkę, choć przy tej piłce, lądującej tuż przy słupku łódzki bramkarz miał niewiele do powiedzenia. Niedosyt zapewne zostało kibicom Widzewa, chodź z trudnego terenu w Tychach przed meczem wielu fanów remis brałoby w ciemno. W tabeli nadal pomimo porażki Korona Kielce jest liderem, łodzianie o dwa punkty mniej zajmują nadal drugie miejsce.

Wypowiedzi po meczu trenerów (z portalu: gkstychy.info):

 Janusz Niedźwiedź (Widzew Łódź):„Zawsze jest rozczarowanie, gdy straci się bramkę w końcówce, bo zwycięstwo było bardzo blisko. Mam wrażenie, że pierwsza połowa była niezła w naszym wykonaniu i to był ten moment, gdy powinniśmy strzelić jakiegoś gola, a po przerwie poprawić. Na pewno byłoby wtedy zupełnie inaczej. Największym popełnionym przez nas błędem było jednak cofnięcie się oraz oddanie pola gospodarzom. Po zdobytej bramce powinniśmy iść za ciosem, ale też stanąć wyżej w pierwszym fragmencie, odcinając rywali od pola karnego. Wiedzieliśmy, że będzie sporo dośrodkowań, stąd pomysł podniesienia bloku obronnego. W tygodniu też się na to uczulaliśmy. Kluczowe  to było to, że zbyt głęboko byliśmy w swoim polu karnym, gdybyśmy stali kilka metrów wyżej, to by nie było takiego zagrożenia.

Przyjmujemy ten punkt i niczego już nie zmienimy. Nawet gdybyśmy jednak dzisiaj wygrali, to nie chciałbym, żeby nasze głowy frunęły do góry, że coś osiągaliśmy. Musimy szybko przegryźć ten remis i od jutra nie będzie czasu na rozpamiętywanie. Już w piątek gramy ze Skrą, musimy się teraz skupić tylko i wyłącznie na tym spotkaniu, bo czeka nas kolejne trudne wyzwanie.”

Artur Derbin (GKS Tychy): – „Przystępując do dzisiejszej rywalizacji musieliśmy mocno wciąż pod uwagę trudy naszego ostatniego meczu z Chrobrym, który odbył się niespełna trzy dobry temu. Z bólem serca trzeba było odstawić od składu kilka ważnych osób i przekazać im informację, że nie wystąpią w tak ważnym stopniu. To na pewno było dla nich nieprzyjemnym doświadczeniem i  zaskoczeniem. Patrząc na dobro drużyny musieliśmy zestawić skład w taki sposób, żeby w pierwszej połowie była odpowiednia żywotność i świeżość, a po przerwie można było wprowadzić kolejny impuls.

Pierwsza część na pewno nie była taka, jaką sobie planowaliśmy, zabrakło nam utrzymania przy piłce na połowie przeciwnika, żeby móc dalej progresywnie tworzyć swoje akcje. W drugiej części spotkania wyglądało to zdecydowanie lepiej. Straciliśmy bramkę po niegroźnej sytuacji, dopuściliśmy do dośrodkowania, a niekryty przeciwnik trafił do siatki. Cieszy mnie jednak charakter tej drużyny, która do ostatnich minut walczyła, najpierw strzelenie wyrównującego gola, zaś później o następnego. Wyszło to w najważniejszym momencie, Łukasz Grzeszczyk idealnie przymierzył i dał nam ważny punkt z bardzo dobrym przeciwnikiem w takim prestiżowym meczu. Myślę, że kibice są zadowoleni, my również za charakter i walkę do końca. Gratuluję drużynie za dzisiejszy występ.”

Widzew kolejny mecz rozegra w Łodzi ze Skrą Częstochowa, piątek godzina 18:00.

GKS Tychy – Widzew Łódź 1:1 (0:0)

Bramki: 0:1 Karol Danielak (69), 1:1 Łukasz Grzeszczyk (90+2)

GKS Tychy: Konrad Jałocha – Maciej Mańka, Nemanja Nedić, Kamil Szymura, Krzysztof Wołkowicz – Kacper Janiak (74. Marcin Kozina), Oskar Paprzycki (84. Sebastian Steblecki), Wiktor Żytek (67. Jakub Piątek), Łukasz Grzeszczyk, Bartosz Biel (75. Kamil Kargulewicz) – Damian Nowak (67. Tomas Malec).

Widzew Łódź: Konrad Reszka – Patryk Stępiński, Krystian Nowak, Daniel Tanżyna – Paweł Zieliński, Marek Hanousek, Patryk Mucha (61. Mattia Montini), Karol Danielak (88. Fabio Nunes), Mateusz Michalski (82. Tomasz Dejewski), Dominik Kun (87. Abdul Aziz Tetteh) – Bartosz Guzdek (61. Radosław Gołębiowski).

Żółte kartki: Wołkowicz – Guzdek, Michalski, Hanousek

/tekst i zdjęcia Przemysław Sujka

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Widzew Łódź – Znicz Pruszków 1:1 (foto)
Mecz kontrolny: Widzew – KKS Kalisz 1:2 (foto)
DSC_0010
Widzew Łódź – Wisła Kraków 0:1 (foto+wideo)

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*