focusFilmy o złodziejach nigdy nie wyjdą z mody. W ciągu zaledwie ostatnich kilku lat mogliśmy obejrzeć ich całą serię, począwszy od trylogii „Ocean’s Eleven”, a skończywszy na „Iluzji”, która już niebawem doczeka się kontynuacji. Nieco ciekawiej wypadały produkcje, gdzie pierwsze skrzypce grał duet damsko – męski. Najlepszym przykładem będą tutaj „Osaczeni” z Seanem Connery i Catherine Zeta – Jones w rolach głównych. Zadziwiająca, jak na tamte lata, różnica wieku pomiędzy parą aktorów, dała przyzwolenie przyszłym filmowcom na tego typu zabiegi fabularne. Szesnaście lat później na ekrany kin wchodzi „Focus” z dojrzałym Willem Smithem i młodziutką Margot Robbie. Nie liczy się wiek, liczą się uczucia…

Jess to seksowna, młoda dziewczyna stawiająca pierwsze kroki w złodziejskim fachu. Jest dobra, ale nie na tyle, aby móc konkurować z najlepszymi w tej dziedzinie. Uświadamia jej to profesjonalny oszust – Nicky, którego bezskutecznie próbuje okraść. Początkowa, lekka fascynacja dziewczyną powoduje, że główny bohater postanawia dać jej parę wskazówek. Współpraca pomiędzy dwojgiem układa się tak pomyślnie, że w ostateczności Jess dołącza do ekipy Nicky’ego. Sprawy komplikują się, gdy do głosu dochodzi najlepszy, męski doradca – serce.

Ulubieniec Ameryki – 46-letni Will Smith, w końcu uwolnił się od porażek, jakich doznawały Jego ostatnie produkcje. Mówimy tu oczywiście o klęskach artystycznych, a nie finansowych. „Focus” nie wywinduje aktora na wyższą pozycję, ale przynajmniej pozbawi Go kolejnej Złotej Maliny. Sprawa ma się inaczej, biorąc pod uwagę 25-letnią Margot Robbie. Pomijając fakt, iż dziewczyna wygląda pierwszorzędnie, co pewnie nie spodoba się wielu hejterkom, Jej uroda jest jedynie dopełnieniem postaci Jess. Poza tym, czy ktoś widział kiedyś mało urodziwą złodziejkę? Jest seksapil, jest zdecydowanie, jest też powtórka roli, którą widzieliśmy w genialnym „Wilku z Wall Street” Martina Scorsese. To wcale nie musi być minus. Tego typu aktorkom, głównie z uwagi na wiek i walory fizyczne, grożą role w tanich komediach romantyczno – collegowych. Na chwilę obecną panna Robbie może czuć się bezpiecznie, chociaż sugerowałbym, aby w przyszłości spróbowała czegoś innego.

Duet reżyserów – Glenn Ficarra i John Requa, znany chociażby z bardzo ciepło przyjętej komedii „Kocha, lubi, szanuje” i tym razem oferuje rozrywkę na zadowalającym poziomie. „Focus” to wielowymiarowy, potężny teledysk, w którym najmocniejszą stroną są barwne zdjęcia i „zręczny” montaż, To właśnie dzięki technicznym elementom film zyskuje najwięcej. Widz nie spodziewa się, w którym momencie wpadnie w zasadzkę, a kiedy pomyśli, że już wszystko rozgryzł  wpadnie w kolejną.

Jak na amerykański film o złodziejach przystało, ogładą się to niezwykle lekko. Z minuty na minutę napięcie wzrasta i nie opada ani na chwilę (scena na meczu footballowym to najmocniejsza sekwencja całej produkcji). Niektóre zwroty wymagają ulepszeń, jednak jeden, niezwykle trafny, idealnie opisuje stan emocjonalny bohaterów i ich gonitwę uczuć: „Są dwa typy ludzi – młotki i gwoździe. To ty decydujesz, którym z nich chcesz być. W tej grze nie ma miejsca na uczucia”.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
salasamobojcow
Sala samobójców – recenzja
Pozycja obowiązkowa – recenzja
mojaulica
Moja ulica – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*