zakochanygoethePo Zakochanym Szekspirze i Zakochanym Molierze na ekranach kin pojawia się kolejny zakochany. Niestety dla Goethe romans nie kończy się tak dobrze, jak u jego „kolegach po fachu”.

Johan Wolfgang von Goethe. Jeden z najwybitniejszych pisarzy. Autor Cierpień młodego Wertera i Fausta. Kim jednak był? Tak jak każdy z nas miał swoje wzloty i upadki. W Zakochanym Goethe widzimy go jako dorastającego chłopaka. Uzależnionego od wpływu ojca marzyciela, który chce zostać pisarzem. Jednak chyba brak mu nieco umiejętności, ewentualnie weny.

Tak oto młody Niemiec (grany przez Alexandra Fehlinga) wyjeżdża na prowincję, aby kształcić się w zawodzie prawnika. Traf chce, że spotka tam miłość swojego życia – Charlotte Buff (rudowłosa Miriam Stein). Nie jest jednak jedynym do jej serca. Rozpoczyna się melodramat oparty na klasycznym trójkącie.

Zakochany Goethe to produkcja europejska. I to już wytrawnym znawcom kina powinno nieco powiedzieć. To dramat kostiumowy, którego tempo jest nieśpieszne. Także od strony wizualnej jest dość oszczędny. Niewiele tu emocji targających młodym pisarzem, być może winę ponoszą tu nasi zachodni sąsiedzi i ich oszczędność wyrażania uczuć. Pomimo tragicznego kontekstu opowieści – powstanie Cierpień młodego Wertera – Zakochanego Goethe zrealizowano prawie jak kino familijne. Wszystko to ułagodzone i delikatne. Chociaż konsekwencje były/są wysokie.

Powątpiewanie co do tragizmu miłości Goethego wynika z prostej przyczyny – w życiu coś tracimy, a coś zyskujemy. Nie zawsze to, co się udaje, to najlepsze wyjście. Ale tak już jest. Można by w ten sposób podsumować ten dość porządnie wykonany obraz autorstwa Philippa Stölzla.

PODZIEL SIĘ
POWIĄZANE POSTY
Obietnica poranka – recenzja
sonofagun
Son of a gun – recenzja
pozdrowieniazraju
Pozdrowienia z raju – recenzja

ZOSTAWIĆ KOMENTARZ

*